29

Sprawdź, czy Twój adres e-mail jest bezpieczny. Oto wyszukiwarka, która rozwieje Twoje wątpliwości

Zastanawiasz się, na ile Twoje dane są bezpieczne? Mnie też czasami nachodzą takie myśli - raczej dbam o bezpieczeństwo. Staram się nie używać tych samych danych logowania w różnych serwisach, nie prowadzam się po podejrzanych stronach, nie klikam w co popadnie, a przez instalatory nie przeklikuję się niczym maratończyk. Nie znaczy to wszystko, że jestem bezpieczny w stu procentach. Dużo kwestii stoi po stronie podmiotu, który dane gromadzi i można mu je... ukraść.

Odpowiedź na moje pytanie przyszła z Zaufanej Trzeciej Strony, gdzie zaproponowano kilka rozwiązań, które mogą przynajmniej w części odpowiedzieć na takie pytanie. Co prawda, strona podała kilka stron – baz, na których można sprawdzić, czy nasz adres e-mail jest bezpieczny, ale skupię się na jednej. Warto wiedzieć bowiem, że wpisanie naszego adresu e-mail nie musi obejść się bez konsekwencji. Wpisanie go w jakiejś szemranej bazie może poskutkować napływem spamu do skrzynki, a tego raczej nie lubi nikt.

Na ile bezpieczny jest Twój adres e-mail?

e-mail

HaveIBeenPwned zawiera w sobie przeróżne bazy z wycieków danych oraz wyszukuje, czy adres e-mail został gdziekolwiek upubliczniony (a to może wskazywać na znajdowanie się w innym, niezawartym w centralnej bazie strony wycieku). W moim przypadku jeden z adresów padł ofiarą wycieku. Inny został upubliczniony, a ten, z którego korzystam najczęściej jest „czysty”. Warto sprawdzać takie rzeczy na bieżąco, bowiem daje nam to częściową odpowiedź, czy warto wdrożyć szersze procedury bezpieczeństwa względem naszych kont. Jeżeli chcecie na przykład zostać powiadomieni o tym, że Wasze dane znalazły się w bazie – nie ma problemu. Jest taka opcja.

Jeżeli już Wasze konto wydaje się występować w jakiejkolwiek bazie – warto zmienić tam hasła. Ale nie tylko tam – należy wyzbyć się używania tego samego hasła do kilku usług w Internecie – wtedy można spać relatywnie spokojnie. Nawet w przypadku wycieku razem z hashami haseł wystarczy wtedy tylko zająć się jednym serwisem, a resztę sobie odpuścić. Korzystanie z jednych danych logowania w kilku miejscach stwarza ryzyko, że ktoś wpadnie na pomysł, że takie same parametry mogą zadziałać gdzie indziej.