Apple

Spowiedź "żywego człowieka" z wygiętym iPhone 6

JS
Jakub Szczęsny

Jak idzie o naprawianie czegokolwiek - to owszem, ...

54

Czytając TheVerge natrafiłem na świetny tekst Dana Seiferta, dziennikarza technologicznego z TheVerge, który spotkał się z problemem wygiętego iPhone. Sprawa telefonów Apple, które w szczególnych przypadkach samoistnie przechodzą w "wymuszony tryb banana" była jednym z "hotów" w świecie nowych techn...

Czytając TheVerge natrafiłem na świetny tekst Dana Seiferta, dziennikarza technologicznego z TheVerge, który spotkał się z problemem wygiętego iPhone. Sprawa telefonów Apple, które w szczególnych przypadkach samoistnie przechodzą w "wymuszony tryb banana" była jednym z "hotów" w świecie nowych technologii. Podzielono się na dwa obozy - z jednej strony urządzono sobie festiwal wylewania kubłów z pomyjami w stronę Apple, a z drugiej rzucano błotem w obóz piętnujący giganta z Cupertino i starano się usprawiedliwić producenta. Kto miał rację?

Nikt

Nikt nie miał racji. Temat ten poruszałem wielokrotnie - dla mnie to akurat ciekawa kwestia, bo jak wiecie w nowych technologiach głównie interesują mnie ludzie. Mogę Wam tutaj napisać o wszystkich wnioskach, które wyciągnąłem po Bendgate, ale to nie jest temat na ten wpis. Jest ich naprawdę wiele, kilka z nich naprawdę zaskakujących dla mnie samego - potraktujcie ten wpis jako wprowadzenie do tekstu, który zamierzam popełnić w tym miesiącu. Podsumowaniem afery, której ofiarą stał się Apple jest właśnie wpis z The Verge.

Dan Seifert, wspomniany wyżej dziennikarz stał się jedną z tych osób, które doświadczyły problemu wygiętego smartfona od Apple. Pierwszy wniosek z tej afery - mylili się ci, którzy uważali, iż problem został nadto rozdmuchany. Owszem, nie rozumiem męczenia tego problemu dla faktu "samego męczenia". Nie ukrywam, że i mnie czasem denerwowały wpisy będące wręcz "technopudelkowymi zapchajdziurami". Jako wartościowe natomiast uznawałem te, które oprócz dotykania samego faktu usterki w telefonach Apple dotykały kwestii ewolucji obecnych urządzeń mobilnych - a kierunek tej mnie niestety nie porywa i jestem nieco zawiedziony. Ci, co mnie czytają będą się orientować, że przede wszystkim stawiam na maksymalną użyteczność, czas pracy urządzenia, niekoniecznie na "trendy design". Obecne działania producentów niestety nie trafiają w to, czego zaczyna oczekiwać coraz więcej osób. Wraz ze smartfonami kurczą się także i baterie - efektem ubocznym tych działań są sytuacje, w których telefon jest nieco łatwiej wygiąć.

Po 6 tygodniach z iPhone 6, Dan zauważył, że telefon zamiast być idealnie prostym, stał się nieco wygięty. Bardzo łatwo zdiagnozował to kładąc telefon na płaskiej powierzchni i naciskając go w krańcowych punktach - urządzenie Apple kołysało się po przyłożeniu siły na dolnej lub górnej krawędzi. Ów defekt nie był może tak "spektakularny" jak w przypadku pierwszych zdjęć odnoszących się do bendgate, ale najważniejsze było, że w ogóle wystąpił.

Mimo, iż usterka nie wpłynęła w żaden sposób na funkcjonalność owego urządzenia, Dan zdecydował się skorzystać z programu darmowej wymiany iPhone'ów, które dotknął problem bendgate. Polegało to na tym, iż zarezerwował on termin w Apple Store Genius Bar, udał się do placówki, opisał problem i ocenił, czy usterka wystąpiła z powodu celowego działania użytkownika. Po tym, Dan otrzymał nowe urządzenie w ramach gwarancji i nie kosztowało go to ani centa. Dodatkowo, nie wykupował on nigdy gwarancji w programie rozszerzonej - czy to u operatora, czy w AppleCare Plus. Wszystko to trwało dosłownie 12 godzin - od zauważenia usterki do otrzymania nowego urządzenia.

Najważniejsze jest jednak to, że Dan nie zdradził do końca swojej tożsamości, dzięki której mógł otrzymać "fory". Użył swojego prywatnego adresu e-mail, by zarezerwować wizytę w placówce Apple. Dan jednak nie odmówił sobie zapytania pracownika o to, czy wiele osób przychodzi z podobnymi problemami. Okazuje się, że akurat w tym miejscu ów problem wystąpił tylko kilka razy - przeważnie były to jednak dużo bardziej zniszczone urządzenia, których już po prostu nie dało się używać. Wśród efektów ubocznych wygiętego iPhone'a wymieniano między innymi zniszczony ekran. W swojej opowieści, Dan wskazuje na to, że "najgorszym momentem" podczas wymiany telefonu był fakt, iż od nowa musiał on rejestrować swoje odciski palców w funkcji TouchID.

Podsumujmy

iPhone'y się wyginają i nie jest to całkowicie odosobniony problem. Jest możliwe jego wygięcie i zapewne jest to związane z jego budową. Najczęściej ów problem występuje, gdy urządzenie trzyma się w tylnej kieszeni spodni i niechcący się je "przysiądzie". Posiadaj Lumię 1320 i nigdy nie przyszło mi do głowy umieszczać tego telefonu akurat w tym miejscu - mimo, że jest grubszy i nie jest wykonany z aluminium, które wygiąć jest dużo łatwiej niż plastik.

Następnie, podczas "normalnego" korzystania ze smartfona, trudno jest go wygiąć i to jest fakt niezaprzeczalny. Trzeba jednak zgodzić się z tym, że Apple dokonaniu takich zniszczeć w przypadku iPhone 6 nieco konsumentom pomogło - tak cienkie urządzenie obudowane w aluminium musi dać się wygiąć w odpowiedniej sytuacji. Złośliwi powiedzą, że dosłownie wszystko da się w taki sposób wygiąć. Ok, rozumiem. Trudniej będzie jednak wygiąć Nokię 3310, iPhone 3GS niż nowe urządzenie Apple. To dla mnie zasadnicza różnica.

Apple jednak stara się gasić powstały wizerunkowyc pożar. Dla Apple jest to problem stosunkowo niewielki - jeśli rzeczywiście takich przypadków było kilkaset, nie wpłynie to znacząco na kondycję finansową firmy. Producent zatem wywiązuje się z danego klientom słowa bardzo dobrze i to się liczy. A do bendgate jeszcze wrócę, mam nadzieję, że po raz ostatni.

Grafika: 1, 2, 3

Źródło: TheVerge

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu