4

Chcesz być polecony w Spotify? Zapłać. Dużym wystarczy, ale czy małych będzie na to stać?

spotify macbook touchbar
Od dawna sporo mówi się o Spotify i tym, że ich przychody pozostawiają sporo do życzenia. Firma zabiera się do roboty i zaczyna oferować płatną promocję w obrębie platformy.

Spotify zrewolucjonizowało rynek muzyczny — tego szwedzkiej usłudze streamingowej odmówić nie można. Od lat jednak obserwujemy narzekania wytwórni (i pojedynczych artystów) na to, że… ze streamingu wyżyć się nie da — na ich konta wpływają grosze, z których poszaleć się nie da. Z perspektywy użytkowników, wygląda to cudownie: płacimy niewiele, mamy dostęp do ogromnej bazy utworów i nienagannych aplikacji (niezależnie od platformy). Ale z takiej konfiguracji nie są zadowolone ani wytwórnie, ani… samo Spotify — a dokładniej rzecz biorąc, inwestorzy. Ci stale przyciskają twórców platformy do tego, by zadbali o większe zyski. Takowe mają zaserwować stale rozwijane podcasty, długoterminowe umowy oraz… nowe usługi. Jak informacje o nowościach, które wytwórnie teraz mogą kupować w obrębie platformy.

Chcesz być promowany w Spotify? Da się załatwić… jak zapłacisz

Wszystko ma swoją cenę — promocja w Spotify również. Jeżeli artyści (tudzież: stojące za nimi wytwórnie) chcą by dana muzyka trafiła do szerszego grona, to prawdopodobnie bez dodatkowych opłat się nie obejdzie. Na dobry początek wchodzi Marquee, które powiadomi fanów wykonawców o tym, że do ich katalogu dołączyła nowa muzyka. I to na dobry początek, bo obecność danych wykonawców w poleceniach czy na tworzonych przez Spotify playlistach także nie do końca jest dziełem przypadku. Nie ma się jednak specjalnie co dziwić: mimo 270 milionów aktywnych użytkowników, w zeszłym roku platforma wygenerowała tylko 678 milionów dolarów przychodów. Mniej niż Twitter w jednym kwartale. Auć.

Duzi gracze będą płacić, bo i tak im się to opłaci. Jak zwykle najbardziej poszkodowani w tym temacie pozostaną niezależne wytwórnie, które nie mają dziesiątek milionów dolarów na promocję w obrębie serwisów streamingowych. Błędne koło: i tak na Spotify nie zarabiają, a żeby potencjalnie coś mogli z niego wyciągnąć, muszą zapłacić niemałe pieniądze.

Źródło