12

Interfejs Spotify – najwyższy czas na zmiany

spotify
Spotify ma kilka ważnych zalet i całe multum wad. Jedną z nich jest to, że w ich interfejsie nijak nie można sie połapać.

Mój stosunek do Spotify najprościej można określić mianem „love-hate relationship”. Z jednej strony serwis pozwala na legalny i bardzo przystępny cenowo dostęp do twórczości większości zespołów których słucham, w tym praktycznie wszystkich nowych wydawnictw. Z drugiej – lista rzeczy, które w serwisie są do poprawy jest bardzo długa, zaczynając od dramatycznie niskich stawek dla muzyków, przez niepełne albumy, a na braku niektórych funkcji np. na PC kończąc. Jednak zmiany w którymkolwiek z tych obszarów są… mało prawdopodobne, jeżeli ująć by to w delikatnych słowach. To, co jednak jest możliwe do zmiany i czego (moim zdaniem) Spotify bardzo potrzebuje to zmiana w jednym kluczowym obszarze.

Interfejs Spotify to bałagan, który ciężko okiełznać

Jeżeli ktoś, tak jak ja, przesiada się z dedykowanej aplikacji muzycznej na Spotify, może doznać niezłego szoku. Oto bowiem wcześniej interfejs programu, z którego się korzystało, koncentrował się na muzyce i TYLKO na muzyce. Jeden klik i miałeś dostęp do wszystkich swoich wykonawców posortowanych alfabetycznie (przynajmniej ja używałem zawsze takiego widoku). Następnie miałes albumy posortowane latami wydania i finalnie – utwory. Wybranie konkretnego kawałka zajmowało mi kilka sekund, wszystko było proste jasne i przejrzyste. W przypadku Spotify jest dokładnie na odwrót. Wchodzisz do aplikacji, gdzie wita cię taki interfejs:

spotify

Nie wiem jak wy, ale ja tu widzę kilka rzeczy, które są zdecydowanie do poprawy. Przede wszystkim uderza mnie fatalne zagospodarowanie przestrzeni. Nawet, jeżeli aplikacja jest w trybie pełnoekranowym, to górna połowa zajęta jest przez… nic. Czarną pustkę. Idąc dalej (a właściwie – niżej), mamy dwie pierwsze kategorie – skróty (które do teraz nie wiem, jak się ustawia) i ostatnio odtwarzane. Czyli dwie kategorie będące miksem wszystkiego i nie sortujące niczego z naszej kolekcji. A mamy je tylko dwie, ponieważ ich artworki są tak wielkie, że na ekranie nie mieści się już nic innego. Też lubię ładne okładki, ale jeżeli ma to mi utrudniać nawigowanie, wolałbym, żeby były mniejsze. Idąc dalej, jeżeli klikniemy w „wykonawcy”, czyli zakładkę która powinna być najważniejszą podkategorią w serwisie (a nie jest), a następnie wybierzemy zespół, którego chcemy posłuchać, naszym oczom ukaże się kompletny chaos.

spotify

Utwory posortowane albumami posortowanymi alfabetycznie. Serio Spotify? Rozumiem, że nikt w serwisie nie chce przyjąć do wiadomości, że nie wszystkie zespoły są hitem jednego lata, niektóre z nich mają w swoim dorobku 20+ albumów i nawigowanie w ten sposób po ich dyskografii jest po prostu tragiczne. „Ale zawsze możesz przejść na stronę wykonawcy i tam masz wszystko ułożone” ktoś może stwierdzić. Przejść i owszem, mogę, ale czy cokolwiek tam jest ułożone. Pffff…

spotify

Mamy tu jeszcze gorsze zagospodarowanie przestrzeni niż na stronie głównej. Miejsce zajmuje wielkie  zdjęcie w tle, reklama playlisty i sklep koszulkami. Muzyka? Zepchnięta na dalszy plan. Jeżeli zjedziemy niżej faktycznie zaczną pojawiać się albumy, ale nie w formie ikon tylko pełnych playlist. Przeskrolowanie się na sam dół – kupa czasu, ponieważ pomiędzy regularnymi albumami wrzucone są live’y, dema, deluxe editiony i masa innego śmiecia, którego normalnie nie miałbym w swoim odtwarzaczu, a którego nie idzie tu wyłączyć. Jeżeli jakiś album miał reedycje, to zgadnijcie co – jest duża szansa, ze wcale nie jest podpisany rokiem oryginalnego wydania. to wszystko sprawia, że przeszukiwanie Spotiify jest po prostu niewygodne, upierdliwe i zajmuje zdecydowanie za dużo czasu.

spotify

To właśnie przez taki interfejs mam wrażenie, że muzyka na Spotify zeszła… na drugie miejsce. A na pierwszym jest… no właśnie, co? Odpowiedzią może być – to, co Spotify akurat nam zaproponuje. Interface zdecydowanie zachęca do skorzystania z którejś z tysiąca automatycznie generowanych playlist – to jest akurat szybkie, łatwe i przyjemne. Jeżeli ktoś natomiast szuka czegoś innego, well…

Good luck with that.