61

Nikt nie dorównuje pod tym względem Spotify i nikt nie próbuje. To nawet dziwne

Jestem pełen podziwu, jak bardzo jedna funkcja potrafi zdystansować jedną usługę od pozostałych. Ciekawi mnie też, dlaczego nikt inny tego nie powtórzył i czy Spotify zdawało sobie sprawę, jak istotną cechą serwisu będzie taki detal.

Już dawno mamy za sobą czasy, gdy muzyki słuchało się na dedykowanym sprzęcie jak wieża czy przenośne radio, a później na klasycznym komputerze lub telewizorze. Z jednej strony można uznać, że nie zmieniło się zbyt wiele, bo rynek jedynie ewoluował, ale im częściej zaczynam zwracać uwagę na te szczegóły, tym bardziej przekonuje się, że szybciej niż nam się wydaje mogą zaniknąć te właśnie tradycyjne metody słuchania muzyki.

Nowa era reklam w Spotify, tego jeszcze nie grali (i to dosłownie)!

Sprzedaż nośników fizycznych ciągle spada, a spadki notują też cyfrowe sklepy. Jeden z największych, o ile nie największy, czyli iTunes, miał być rzekomo zamykany przez Apple, choć firma zaprzeczyła tym donosom. Niewykluczone jednak, że dyskusje na ten temat trwały i dlatego pojawiły się pogłoski.

Prym pod względem rosnącej popularności wiodą serwisy streamingowe. I oczywiście nie można się temu w ogóle dziwić, bo wygrywa wygoda i przystępność oferty. Ta dostosowywana jest do każdego z rynków na tyle, że w Polsce możemy cieszyć się muzyką aż przez miesiąc za niecałe 20 złotych. A to około połowa kosztu zakupu nowej płyty. Na polskim rynku zadomowiło się już kilka usług i będą pojawiać się kolejne, bo nie jedna firma lub technologiczny gigant zechcą spróbować swoich sił w tym obszarze.

Spotify może być dumne! Ponad sto milionów subskrybentów to solidny sukces!

Konkurencja jest więc niemała i serwisy na różne sposoby starają się przekonać do siebie klientów. Stosowane są różne metody – od niedostępnych nigdzie indziej treści, po ograniczony dostęp do usługi na konkretnych urządzeniach. Wystarczy spojrzeć na Apple HomePod czy Apple Watch, gdzie najlepie ma się – a jakże – Apple Music. Ale są też standardy, z których korzystają wszyscy albo prawie każdy – Google Cast albo AirPlay to jedne z najlepszych metod przekazywania dźwięku na inne urządzenia i to właśnie tego dotyczył wstęp do tego tekstu.

Dziś to nawet smartfon nie jest faktycznym centrum multimedialnym, a sprowadzany jest do roli pilota. Coraz więce klientów przekonuje się do różnego rodzaju głośników, które po podłączeniu do sieci sprawdzają się w tak wielu sytuacjach. Ale nie każda usługa wspiera każdy typ łączności i nie każdy głośnik wspiera każdy wszystkie standardy. Spotify postanowiło temu zaradzić i dziś Spotify Connect uważam za najważniejszą zaletę tego serwisu.

Spotify rozegrało to po mistrzowsku. Zamiast oglądać się na producentów sprzętu i firmy, które stoją za największymi platformami (Google czy Apple), Spotify przygotowało własny standard zdalnego sterowania, który sprawdza się wręcz znakomicie. Niezależnie od tego, gdzie słucham Spotify, z każdego innego urządzenia gdzie jest dostępne mogę zmieniać utwory, dodawać nowe do kolejki a także sterować głośnością. Nie pozwalają na to Tidal, Apple Music, Deezer czy Amazon Music i jestem kompletnie zaskoczony tym, że nikt nawet nie próbuje naśladować w tym Spotify.

Spotify musi uznać wyższość Apple Music. A Polacy wydają grosze na muzykę…

Dzięki temu wystarczy, że kupując sprzęt do muzyki(konsolę, telewizor, przystawkę do TV, głośnik, soundbar, cokolwiek) upewnicie się, że wspiera Spotify i to wszystko. Nie interesuje Was, czy Spotify wkroczy na wojenną ścieżkę z Apple lub Google wycofując wsparcie dla jednego z rozwiązań jak zrobił to niedawno Netflix rezygnując z AirPlay, bo własnej, wewnątrznej funkcji nie porzuci. Co więcej, dzięki temu na takich platformach jak Windows (10), gdzie nie dysponujemy żadną z wymienionych technologii, więc na głośnikach ze Spotify Connect mogę sterować odtwarzaniem z komputera, a na Chromecast audio, z którym najpierw połączę się z telefonu, też będę mógł zarządzać muzyką. Bardzo mi takiego rozwiązania brakuje w każdej innej usłudze.