Facebook

Spot reklamujący Facebook Messengera jest tak uroczy, że aż mdli. Ale dobrze oddaje to, co dzieje się z aplikacją

TP
Tomasz Popielarczyk
10

Facebook nie ma w zwyczaju reklamowania swoich usług. Prawdę mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatnio serwis udostępnił jakikolwiek spot promujący któryś z serwisów. Ale realia się zmieniają, a konkurencja w segmencie komunikatorów nabiera rumieńców. W sieci debiutuje natomiast wideo, które ma zachęcać u...

Facebook nie ma w zwyczaju reklamowania swoich usług. Prawdę mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatnio serwis udostępnił jakikolwiek spot promujący któryś z serwisów. Ale realia się zmieniają, a konkurencja w segmencie komunikatorów nabiera rumieńców. W sieci debiutuje natomiast wideo, które ma zachęcać użytkowników do instalowania Messengera od Facebooka. Czy skutecznie?

Podobno internet spłyca relacje i sprowadza naszą komunikację do bardzo prostego, czasem wręcz prymitywnego poziomu. Podobno. Sęk w tym, że nasze komunikowanie z wykorzystaniem sieci stale ewoluuje. Dawniej siedzieliśmy na IRC-u, potem zachłysnęliśmy się chatami internetowymi, potem były jeszcze desktopowe komunikatory, szał na VoIP oraz wideorozmowy i w końcu dotarliśmy do momentu, gdzie za relacje z naszymi znajomymi odpowiada mała aplikacja instalowana w telefonie.

Dla Facebooka to ważne, żeby tą aplikacją był właśnie Messenger - nie Hangouty, nie Skype ani inny twór typu Snapchat, Line itp. Nawet naganianie użytkowników na WhatsAppa nie przyniesie Zuckerbergowi takich korzyści, jak rosnące słupki Messengera. Powód jest dość prosty - wszelkie znaki na niebie i ziemi sugerują, że to właśnie ten produkt jest następny w kolejce do monetyzacji. Bynajmniej nie będziemy jednak finansować go poprzez kupowanie paczek naklejek (choć również). Facebook ma bardziej ambitny plan i do głosu powoli dochodzą takie pomysły, jak np. przesyłanie sobie pewnych sum pieniędzy.

Jednocześnie komunikator stale ewoluuje w taki sposób, aby zaspokoić wszelkie potrzeby. I tutaj docieramy do wspomnianego spotu, bo doskonale on to oddaje, a przy tym jest do bólu uroczy. Sami zobaczcie.

Doskonale uwypuklono tutaj wszystko to, czym jest Messenger, a więc nie tylko komunikatorem, a wręcz aplikacją uniwersalną do przesyłania nagrań audio i wideo, zdjęć (tych z galerii jak i właśnie zrobionych), setek naklejek i buziek oraz innych treści. Pomieszanie z poplątaniem, które u jednych wywoła odruch wymiotny, a innych zachwyci.

To jasny sygnał, że przejęcie WhatsApp przez Facebooka wcale nie oznacza końca Messengera. Komunikator będzie funkcjonował dalej, a nawet stanowił oczko w głowie Zuckerberga. Można jednak odnieść wrażenie, że kiedy WhatsApp będzie celował raczej w poważniejszą, tradycyjną komunikację, Messenger zostanie przekształcony w odpowiednik jednego z tych naszpikowanych lukrem i cukierkami chińskich komunikatorów, gdzie jest dosłownie wszystko. Aplikacji zresztą brakuje niewiele, bo jedynie wbudowanych gier.

To pierwsza reklama Facebooka promująca Messengera. Czyżby serwis chciał skorzystać z okazji debiutu Androida 5.0 i zachęcić użytkowników, aby instalowali komunikator jako jedną z pierwszych aplikacji na nowym urządzeniu? A może to odpowiedź na spadające lub niedostatecznie szybko rosnące słupki? To wie pewnie tylko Zuckerberg. W każdym razie nie jestem przekonany do takiej formy promocji i ścieżki rozwoju, bo sam z Messengera korzystam namiętnie. I budowanie wokół niego marki kojarzonej z kolorowymi naklejkami, słodką melodią oraz romantycznym kocham Cię jakoś mnie niespecjalnie rusza. Ale może to ja po prostu jestem romantyczny jak opona od ciągnika.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu