31

Spam, Facebook i ruda okularnica – czyli, o ukrywaniu wiadomości

SAI napisało wczoraj o tym, że Facebook w ramach chronienia nas przed spamem cześć wiadomości wrzuca w kategorię „inne” i nie powiadamia nas o nich. Samo w sobie nie jest to zbyt szokujące, ponieważ Gmail robi dokładnie to samo i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Jednak Gmail się praktycznie nie myli, a jego użytkownicy są w pełni świadomi […]

SAI napisało wczoraj o tym, że Facebook w ramach chronienia nas przed spamem cześć wiadomości wrzuca w kategorię „inne” i nie powiadamia nas o nich. Samo w sobie nie jest to zbyt szokujące, ponieważ Gmail robi dokładnie to samo i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Jednak Gmail się praktycznie nie myli, a jego użytkownicy są w pełni świadomi działania filtru antyspamowego. Na Facebooku jest na odwrót. I dosyć komiczne jest, że zainspirowany artykułem na ten temat sprawdziłem – faktycznie, okazało się, że również padłem ofiara nadgorliwości FB. 

Tak się złożyło, że Facebook przejął większość mojej – i nie tylko mojej – prywatnej komunikacji tworząc zgrany zespół z komórką. GaduGadu poszło w odstawkę, GTalk i GMail stały się już wyłącznie narzędziem pracy, a na koncert, czy imprezę dogaduję się ze znajomymi z pomocą chatu, walla FB i komórki. Ba! Sam byłem zaciekawiony wizją wykorzystania Facebooka w komunikacji ze współpracownikami, ale tu – czego Antyweb jest żywym dowodem – znacznie lepiej sprawdza się G+. Trudno myśleć na poważnie o ogólnej, a nie wyspecjalizowanej społecznościówce, jako o narzędziu komunikacji, skoro działa jak chce.

Czytając na SAI historię zaginionego laptopa, oraz cudem odkrytej wiadomości, którą Facebook skutecznie ukrył, stwierdziłem „interesujące” tonem angielskiego lorda i poprawiłem monokl. Dystans do sprawy gwałtownie się zmniejszył, gdy odnalazłem wśród ukrytych przez Facebook wiadomości pewną uroczą rudą okularnicę poznaną w jednym z krakowskich pubów. Naprawiła niedopatrzenie jakim było nie spisanie sobie jej numeru i napisała na Facebooku, gdzie Gniewomirów nie ma dużo. Problem, sprowadza się do tego, że zrobiła to 2 tygodnie temu, o czym dowiaduję się dziś.

Prosta sprawa. Facebook swoją nadgorliwością mógł popsuć mi ciekawie zapowiadającą się znajomość i jestem z tego powodu lekko wściekły.

Tak więc, skoro własnie relacjonuję wam analogiczną do SAI historię, warto się zastanowić – kiedy Facebook łączy, a kiedy dzieli ludzi. W świecie algorytmów decydujących co jest ważne, a co nie, oraz filtrów antyspamowych, może się okazać, że błędnie  decydują za nas co jest ważne a co nie. A to zdecydowanie nie jest coś na co patrzę z aprobatą.

Tak więc dywersyfikujcie kanały komunikacji, sprawdzajcie spam i „inne”, diabli wiedzą co może was ominąć. Nie każda ruda okularnica wymaga wysłania sms’a premium na numer… ;) a Facebook o tym nie wie. Nasza zależność od filtrów informacji jest nieunikniona w erze nadmiernego zalewu informacji – śmieciowych w szczególności. Jednak zaufanie zależy od skuteczności – w przypadku Gmaila to 99,99%, a po przejrzeniu „innych” z ostatnich dwóch miesięcy na Facebooku, to co najwyżej 95%.

Przykre. Zwłaszcza w sytuacji w której FB jest nasza alternatywną, internetową tożsamością.