pierwszy lot rakiety SpaceX Falcon 9 Block 5
17

SpaceX zwalnia ludzi, ale Elon Musk nie widzi w tym żadnego problemu

W piątek późnym popołudniem szefowa SpaceX - Gwynne Shotwell, w lakonicznym komunikacie ogłosiła, że firma zamierza przeprowadzić reorganizację swoich struktur. Z doniesień różnych mediów wynika, że pracę może stracić nawet 10% załogi liczącej przynajmniej 6000 osób. Firma szuka oszczędności, aby móc sfinansować swoje wielkie plany, ale powstaje pytanie, czy sobie z tym poradzi.

SpaceX musi się odchudzić

Jak wynika z oświadczenia opublikowanego w prasie, którego tłumaczenie znajdziecie poniżej, SpaceX szuka oszczędności. Firma chce zmniejszyć zatrudnienie aby obniżyć koszty, które i tak są bardzo wysokie przy realizacji tak ambitnych planów. Mogłoby się wydawać, że tak wiele projektów prowadzonych w jednym czasie będzie wymagało powiększania załogi. Wygląda jednak na to, że w ostatnich latach SpaceX mogło urosnąć zbyt szybko w stosunku do potrzeb.

Aby kontynuować pracę dla naszych klientów i odnieść sukces w tworzeniu międzyplanetarnych statków kosmicznych i globalnej, kosmicznej sieci internetowej, SpaceX musi stać się szczuplejszą firmą. Każde z tych wyzwań, nawet realizowane samodzielnie, mogłoby doprowadzić do bankructwa całej organizacji. Oznacza to, że musimy rozstać się z utalentowanymi i ciężko pracującymi członkami naszego zespołu. Jesteśmy wdzięczni za wszystko, co osiągnęli i dotychczasowe zaangażowanie w misję SpaceX. Działanie to podejmowane jest wyłącznie ze względu na niezwykle trudne wyzwania i nie byłoby konieczne w innym przypadku.

Kontrastuje to nieco z wcześniejszymi doniesieniami, jakoby praca w firmie Elona Muska była bardzo wymagająca, nie tylko jeśli chodzi o wiedzę i umiejętności, ale również czas jaki trzeba na nią poświęcić. Nie da się zaprzeczyć faktom, że SpaceX zmienia świat, ale wizja jego twórcy i założyciela, jest nadzwyczaj ambitna. Część komentatorów zwraca uwagę na fakt, że firma jest w trakcie poszukiwania kolejnych inwestorów. Trwa właśnie duża runda finansowania, która ma przynieść 500 mln USD przy wycenie całej spółki na pułapie 30 mld USD.

SpaceX Falcon 9 z kapsułą Crew Dragon

Zwolnienie części załogi może pozwolić na dosyć szybkie poprawienie wskaźników finansowych, czyli liczb na które zwracają uwagę inwestorzy finansowi. Termin ogłoszenia też nie jest przypadkowy, w piątek kalifornijska spółka wysłała ostatni ładunek 10 satelitów dla firmy Iridium, która tym samym zakończyła budowanie konstelacji 75 satelitów komunikacyjnych. Projekt wyceniany na 3 miliardy USD, zapewniał SpaceX regularne przychody. Jednak rywalizacja na rynku lotów na niską orbitę okołoziemską trwa w najlepsze i nie jest wykluczone, że w przyszłości tych lotów może być mniej.

Ambitne plany SpaceX nadal pozostają aktualne

Mimo wszystko ambitne cele jakie ma Elon Musk nadal pozostają aktualne. Jak wszystko dobrze pójdzie zgodnie z planem to już w lutym odbędzie się pierwszy lot załogowego statku kosmicznego Crew Dragon. W tym samym czasie trwają intensywne prace nad Starhopperem, który również na przełomie lutego i marca powinien wznieść się w powietrze. Poniżej znajdziecie zdjęcie obiektu, który ma za kilka tygodni latać nawet na wysokość 5 km. W tej chwili trwają końcowe prace nad poprawkami dla silników Raptor, które w liczbie trzech trafią do tej konstrukcji. Nie wygląda to może tak pięknie jak na renderach, ale to tylko pojazd do testów lotów suborbitalnych. Starship będzie znacznie wyższy i obudowany grubszą warstwą stali nierdzewnej, która powinna zagwarantować gładkie wykończenie, jak to z renderów.

Nie można też oczywiście zapominać, że w tym samym czasie trwają prace nad budową kosmicznej sieci Starlink, która już za 5 lat ma liczyć 6000 satelitów. Jeśli to nie jest definicja ambitnych planów, to ja już nie wiem co nimi jest…