6

Sony prezentuje wklęsłe matryce, które wprowadzą nową jakość do świata fotografii

Sony może pochwalić się produkcją jednych z najlepszych matryc do aparatów fotograficznych na rynku. Matryce światłoczułe Sony znajdziemy zarówno w profesjonalnych aparatach Nikona, w aparatach Sony oczywiście, jak i w wielu innych urządzeniach, w tym w wielu telefonach. Teraz japoński producent wpadł na pomysł jak znacząco poprawić czułość matryc, jakość obrazu i przy okazji zmniejszyć […]

Sony może pochwalić się produkcją jednych z najlepszych matryc do aparatów fotograficznych na rynku. Matryce światłoczułe Sony znajdziemy zarówno w profesjonalnych aparatach Nikona, w aparatach Sony oczywiście, jak i w wielu innych urządzeniach, w tym w wielu telefonach. Teraz japoński producent wpadł na pomysł jak znacząco poprawić czułość matryc, jakość obrazu i przy okazji zmniejszyć koszty produkcji i gabaryty obiektywów, wprowadzając do produkcji wklęsłe matryce światłoczułe.

Nie chodzi tylko o bajer, jak w przypadku wygiętych ekranów smartfonów czy telewizorów. U podstaw leży zjawisko krzywizny pola, czyli jedna z aberracji optycznych, mówiąc inaczej, wad układu optycznego, którą dziś trzeba korygować w każdym obiektywie. Cytując Wikipedię, krzywizna pola polega na tym, że:

Wiązka promieni świetlnych wychodząca z punktu położonego poza osią optyczną tworzy po przejściu przez układ plamkę zogniskowaną zamiast na płaszczyźnie obrazowej, na czaszy wklęsłej lub wypukłej. Stopień zniekształcenia jest tym większy, im dalej od osi optycznej układu znajduje się źródło światła. Krzywizna pola objawia się np. w niemożności zogniskowania obrazu na płaskiej kliszy. Jeśli na środku kadru obraz jest ostry, to na brzegach już nie, bo promienie brzegowe ogniskują się za daleko lub za blisko.

sony-curved-sensor

Krzywiznę pola trzeba za tym korygować, stosując dodatkowe elementy optyczne, które zwiększają złożoność obiektywów, a co za tym idzie ich wielkość, wagę i cenę. Dodatkowo korekcja krzywizny pola może wprowadzić inne aberracje – jest blisko powiązana z astygmatyzmem. A co jeśli nie trzeba by walczyć z krzywizną pola, tylko się do niej dostosować? Najprostszym przykładem jest tutaj ludzkie, i nie tylko, oko, którego siatkówka nie jest przecież płaska jak matryca aparatu, tylko wklęsła. Pomimo prostego układu soczewek obraz widziany przez ludzkie oko jest bardzo dobrej jakości.

Tym tropem poszło Sony, tworząc i prezentując pierwsze wklęsłe matryce dedykowane konsumenckim aparatom fotograficznym – jedną wielkości pełnej klatki, drugiej wielkości 2/3 cala, czyli takiej spotykanej w aparatach kompaktowych i niektórych telefonach. Jak się okazało, korzyścią są bardzo znaczące. Wklęsła matryca potrafi zarejestrować dwukrotnie więcej światła na brzegach i o 1,4 więcej światła w centrum kadru. Oznacza to brak lub drastyczne zmniejszenie winietowania na brzegach kadru, jak również uniknięcia spadku ostrości na brzegach, przy ogólnej większej czułości matrycy i to przy zastosowaniu znacznie prostszej konstrukcji obiektywu.

sony-curved-sensor-chart

Jest jednak jeden problem – krzywizna pola zmienia się zależnie od parametrów obiektywu, co wyklucza zarówno wymianę obiektywu, jak i stosowania obiektywu o zmiennej ogniskowej czyli tak zwanego zooma. Tym sposobem trudno na razie mówić o rewolucji w fotografii w ogóle. Wciąż bardzo wiele mogą zyskać aparaty z niewymiennym obiektywem o stałej ogniskowej, takie jak RX1 (zdjęcie w nagłówku), w którym jestem wciąż zakochany i uważam, że to najlepszy aparat jaki miałem w rękach. Jeszcze więcej mogą zyskać telefony, w których obiektyw z założenia jest bardzo prostej konstrukcji i nie może mieć zbyt wiele elementów. Dla smartfonów może to jak najbardziej oznaczać zupełnie nową jakość fotografii.

Niewykluczone, że z czasem uda się jakość obejść to ograniczenie, czy to stosując wymienne obiektywy z wbudowaną matrycą, czy wręcz stosując matrycę, w której stopień wklęsłości będzie regulowany w locie, zależnie od ogniskowej i podłączonego obiektywu. To jednak dopiero przed nami i o takich projektach Sony jeszcze nie mówi.

Na koniec warto podkreślić, że sama koncepcja nie jest całkowicie nowa i była stosowana już wcześniej w przypadku matryc podłączonych do wielkich teleskopów astronomicznych w obserwatoriach i nie tylko, jednak Sony jako pierwszy producent chce wdrożyć ją do konsumenckich aparatów fotograficznych. Wszystko wskazuje na to, że Sony jest gotowy do masowej produkcji takich matryc, jak i ewentualnych aparatów fotograficznych i na możliwość przetestowania wklęsłych matryc nie będziemy musieli długo czekać.

Informacje zaczerpnąłem z serwisu Dpreview.