18

Sony intryguje swoim filmem. Wciągające zaproszenie

Szybkim krokiem zbliżamy się do targów CES 2015 i staje się to odczuwalne. Działają i firmy i agencje PR, które zapraszają na imprezy, pokazy, stoiska. Czasem owe zaproszenia zawierają ukrytą zapowiedź tego, co pokaże firma. Przykładem krótki film Sony – w Internecie trwa już dyskusja na temat materiału japońskiej korporacji i wcale mnie to nie […]

Szybkim krokiem zbliżamy się do targów CES 2015 i staje się to odczuwalne. Działają i firmy i agencje PR, które zapraszają na imprezy, pokazy, stoiska. Czasem owe zaproszenia zawierają ukrytą zapowiedź tego, co pokaże firma. Przykładem krótki film Sony – w Internecie trwa już dyskusja na temat materiału japońskiej korporacji i wcale mnie to nie dziwi. Sam dałem się wciągnąć.

Część z Was zapewne zdaje sobie sprawę z tego, że firmy często nie piszą na swoich zaproszeniach wprost, że danego dnia, o tej godzinie, w tym budynku pokażą smartfon czy telewizor z takimi funkcjami. Nie, pojawiają się wskazówki i budowane jest napięcie. Ludzie zaczynają rozszyfrowywać przekaz, czasem idzie szybko i sprawnie, czasem nie wiadomo, o co chodzi i zaczyna się zgadywanka. Im bardziej firma zaintryguje zaproszeniem, tym większą uwagę poświęci się jej w trakcie premiery.

Kilka godzin temu obejrzałem filmowe zaproszenie korporacji Sony. Oczywiście umownie używam tu słowa „zaproszenie” – to raczej zapowiedź jakichś wydarzeń. Pojawia się w nim liczba pięć i to niejednokrotnie, na początku myślałem, że chodzi o piąty stycznia – na ten dzień zaplanowano prezentację Sony w Las Vegas. Zajrzałem jednak do komentarzy na YouTube, a tam… A tam czytam, że w Japonii liczba cztery jest źle kojarzona – odpowiednik naszej trzynastki. Jeden z użytkowników zasugerował, że Sony przeskoczy cyfrę cztery w nazewnictwie linii Xperia Z i kolejny flagowiec będzie piątką, a nie czwórką. Ciekawe.

Trudno stwierdzić, czy trop jest właściwy, ale najbardziej zainteresowało mnie w tym samo rozszyfrowywanie filmu. Fragment po fragmencie, scena po scenie, klatka po klatce. Jest lizak? Sony wskazuje na nowego Androida. Jest kameleon? Pewnie chodzi o ekrany dobrej jakości i odwzorowanie kolorów. Fale? Będzie dźwięk. Niektóre z tych rzeczy są banalnie proste (teoretycznie) i można stwierdzić, że nie ma tu żadnej niespodzianki czy zagadki. Zgoda. Są jednak i takie, które trudno odczytać, a pewnie coś znaczą – np. włosy podnoszące się na ręce czy kobieta w ciąży i małe dziecko. No i to oko, w którym odbija się nowy produkt Sony. Bo to przecież o niego chodzi firmie.

Kiedyś artyści ukrywali zagadki w swoich obrazach, książkach czy wierszach, dzisiaj pewnie robią to nadal, ale pojawiła się kolejna płaszczyzna do „zabawy”. Taka forma reklamy (bo to przecież reklama) jest naprawdę ciekawa i skupia na sobie uwagę. Z własnej woli kilka razy obejrzałem filmik, zacząłem się zastanawiać, co może zaserwować swoim gościom Sony. Jeśli wrzucą do Sieci kolejny zapowiedzi przed piątym stycznia pewnie też je obejrzę. Ba, czekam na to. Czekam na reklamę. Nie tylko od Sony – inni producenci również powinni się tak bawić.