20

A to ci dopiero niespodzianka. Krytyką w internecie możemy zmienić film

Na pewno wiecie, że twórcy filmów czytają internetowe komentarze pod zwiastunami nadchodzących obrazów. Ale spodziewalibyście się, że pod naporem krytyki zmienią wygląd głównego bohatera? Kilka dni temu w sieci pojawiła się zajawka Sonic the Hedgehog i na animowanym protagoniście nie zostawiono suchej nitki. Twórcy błyskawicznie przyjęli krytykę "na klatę" i obiecali zmianę wyglądu Sonika.

Niedawno podrzucaliśmy Wam zwiastun filmu Sonic the Hedgehog. „Design Sonika tragiczny jednak Eggman wydaje się fajnie przeniesiony.” pisaliście w komentarzach. Nie tylko Wy – internet zał materiał falą krytyki, głównie w temacie postaci samego Sonika, czyli niezwykle popularnego bohatera gier, maskotki firmy SEGA. Zawsze patrzę na tego typu projekty z przymrużeniem oka, nie czepiam się detali sądząc, że twórcy lepiej ode mnie wiedzą jak powinna wyglądać postać, ale w tym wypadku przecierałem oczy ze zdziwienia. Tak pokracznego bohatera się nie spodziewałem i choć film nie zapowiada się na ambitne kino (bo przecież nie taki był zamysł) to patrzenie na tego potworka w kinie uznaję za karę i policzek w stronę fanów atomowego jeża.

Co w zasadzie nie dograło w animowanym jeżu? Wszystko – od ogólnego projektu, przez proporcje ciała, aż do takich detali jak wywołujące na plecach ciarki zęby.

Krytyka w sieci była miażdżąca i doskonale ją rozumiem. Jestem jednak bardzo zaskoczony tym, że reżyser wziął ją tak mocno do siebie, że – uwaga – obiecał zmianę wyglądu bohatera zanim film trafi na kinowe ekrany.

Dziękujemy za wsparcie. I krytykę. Wiadomość, która do nas dotarła jest głośna i jasna…nie jesteście zadowoleni z projektu i chcecie zmian. Te zmiany będą mieć miejsce. Wszyscy w Paramount i Sega są w pełni oddani stworzeniu najlepszej wersji Sonika jaka tylko jest możliwa.

– napisał na swoim twitterze odpowiedzialny za film Jeff Fowler.

To dobrze, że Sonic zostanie zmieniony

Kiedyś twórcy filmów, muzyki czy gier nie mieli takiego kontaktu z publicznością jak dziś. Internet to potężne narzędzie i przykład filmu Sonic doskonale to pokazuje. Rozgrywając to umiejętnie można odpowiednio wcześnie wybadać nastroje grupy docelowej i stworzyć produkt jeszcze bardziej odpowiadający jej oczekiwaniom. Akurat etap pierwszego zwiastuna, który przecież tworzony jest już na prawie gotowym materiale nie jest najlepszy do tego typu społecznej sondy, jednak mając jeszcze trochę czasu można pewne sprawy poprawić. I to, że Sonic zmieni się względem pokazanej na zajawce postaci można traktować jako coś pozytywnego. Nie wiem na ile jest to oczywiście możliwe, w końcu nie da się po prostu zastąpić obiektu innym modelem postaci, natomiast w przypadku animacji jest to na pewno łatwiejsze niż przy normalnym aktorze i zapewne w wielu scenach nawet nie zauważymy podmianki – choć oczywiście trzeba się spodziewać, że to nie będzie totalna zmiana, a raczej próba zmiany modelu tak, by nie zniszczył finalnego, nakręconego już przecież obrazka. Jednak już sama wiadomość – „słuchamy fanów, zmienimy postać” jest znacząca i na pewno w jakiś sposób wpłynie na inne filmy i innych producentów. I choć większość krytycznym komentarzy była po prostu złośliwa, to jednak z części dało się na pewno wyciągnąć jakieś wnioski i ekipa siedzi już przy programie 3D próbując to i owo naprawić. Szczególnie, że nawet fani potrafili zrobić ciekawszy projekt bohatera.

Ale każdy medal ma dwie strony

Filmy tworzone są dla widzów i co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. To oni wydają swoje pieniądze w kinie i to od nich zależy, czy obraz będzie finansowym sukcesem. A przecież o to w tej branży chodzi – o pieniądze. Logicznym jest więc, że skoro już na etapie zwiastuna, szczególnie w przypadku filmu, który ma zagonić do kina fanów jakiejś marki, bardzo negatywne przyjęcie przekreśla ten sukces. Wszystko fajnie, ale cała sytuacja pokazuje niekompetencję twórców, którzy kompletnie nie wiedzą jak powinien wyglądać filmowy Sonic. Co innego gdyby na etapie tworzenia postaci zapytali fanów o zdanie, może zorganizowali konkurs na projekt modelu bohatera – wszystko byłoby lepsze niż to, co działo się w ostatnich dniach. Nawet jeśli przy kolejnym zwiastunie zobaczymy postać bardziej odpowiadającą fanom, niesmak pozostanie. No bo jak zaufać twórcom w kontekście pozostałych elementów filmu, skoro tak koncertowo wyłożyli się już na podstawowej kwestii?

Druga sprawa to oczywiście pytanie czy Sonic powinien w ogóle dostać kinowy film z aktorami, czy może lepiej było stworzyć jakaś świetną trójwymiarową animację? Widząc pierwsze reakcje na Detektywa Pikachu można sądzić, że da się to zrobić tak jak trzeba, ale najwidoczniej w branży filmowej też musi zostać zachowana równowaga i na jeden dobry film przypadnie drugi słaby żeby ją zachować. Bo przecież od niezłego filmu na podstawie gry (Mortal Kombat) do żenady (Mortal Kombat 2: Unicestwienie) droga jest naprawdę krótka.

grafika: 1, 2