Ciekawostki

Sukces NASA: na orbitę Jowisza trafiła sonda Juno. Po 5 latach lotu istotny był manewr trwający pół godziny...

MS
Maciej Sikorski
25

O poranku przywitał nas Google Doodle informujący o sukcesie sondy kosmicznej Juno - zdecydowanie było się czym chwalić, udało się wykonać manewr, który decydował o losach całej misji. Niepowodzenie oznaczałoby zmarnowanie wielu lat pracy i olbrzymich środków. Ale Amerykanie mogą celebrować sukces i to na zakończenie narodowego święta (co nie było dziełem przypadku). Dzięki tej misji powinniśmy dowiedzieć się więcej na temat największej planety w Układzie Słonecznym, kolosa, do którego podróż trwa kilka lat...

Juno dobrze rozpoczęła spotkanie z lubym (Juno, czyli Junona to rzymska bogini, małżonka Jowisza, odpowiedniczka Hery) - wielu pracownikom NASA pewnie ulżyło, są podekscytowani, ale dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu zasną spokojnie. Bo udało się wykonać manewr, od którego wszystko zależało. Fascynujące jest to, że misja, która rozpoczęła się blisko pięć lat temu, podczas której sonda pokonała blisko 3 mld kilometrów, mogła się nie powieść przez jeden manewr trwający 30 minut. Wielkie odległości, kawał czasu, a w końcu i tak liczą się minuty i wyliczone kilometry.

Poznać gazowego giganta

Sonda wystartowała z Ziemi, a właściwie została z niej wyniesiona 5 sierpnia 2011 roku, potem wykonała kilka istotnych manewrów, by 4 lipca 2016 roku wejść na orbitę Jowisza. W tym celu wykorzystano silniki i zapas paliwa niesiony przez sondę (ponad 1200 kilogramów, po wykonaniu manewru pozostało ponad 400 kilogramów, które będzie wykorzystywane w kolejnych miesiącach). Gdyby coś poszło nie tak, misja prawdopodobnie zakończyłaby się klęską: Juno mogła minąć Jowisza lub ulec zniszczeniu w jego atmosferze - na marne poszłyby nie tylko lata pracy, ale i ponad miliard dolarów przeznaczony na realizację projektu. Warto dodać, że natychmiastowe reagowanie na problemy nie było możliwe - opóźnienia sięgałyby kilkudziesięciu minut. Na szczęście póki co wszystko idzie zgodnie z planem.

Juno dobrze rozpoczęła spotkanie z lubym (Juno, czyli Junona to rzymska bogini, małżonka Jowisza, odpowiedniczka Hery) - wielu pracownikom NASA pewnie ulżyło, są podekscytowani, ale dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu zasną spokojnie. Bo udało się wykonać manewr, od którego wszystko zależało. Fascynujące jest to, że misja, która rozpoczęła się blisko pięć lat temu, podczas której sonda pokonała blisko 3 mld kilometrów, mogła się nie powieść przez jeden manewr trwający 30 minut. Wielkie odległości, kawał czasu, a w końcu i tak liczą się minuty i wyliczone kilometry.

Poznać gazowego giganta

Sonda wystartowała z Ziemi, a właściwie została z niej wyniesiona 5 sierpnia 2011 roku, potem wykonała kilka istotnych manewrów, by 4 lipca 2016 roku wejść na orbitę Jowisza. W tym celu wykorzystano silniki i zapas paliwa niesiony przez sondę (ponad 1200 kilogramów, po wykonaniu manewru pozostało ponad 400 kilogramów, które będzie wykorzystywane w kolejnych miesiącach). Gdyby coś poszło nie tak, misja prawdopodobnie zakończyłaby się klęską: Juno mogła minąć Jowisza lub ulec zniszczeniu w jego atmosferze - na marne poszłyby nie tylko lata pracy, ale i ponad miliard dolarów przeznaczony na realizację projektu. Warto dodać, że natychmiastowe reagowanie na problemy nie było możliwe - opóźnienia sięgałyby kilkudziesięciu minut. Na szczęście póki co wszystko idzie zgodnie z planem.

W najbliższych kwartałach Juno kilkadziesiąt razy zaliczy orbitę wokół Jowisza, będzie w tym czasie badać planetę, by naukowcy poznali odpowiedzi na pytania dotyczące pochodzenia giganta, procesu jego powstawania i funkcjonowania. Sonda skupi się m.in. na badaniu składu oraz struktury atmosfery, pola grawitacyjnego czy pola magnetycznego. Zadanie nie jest proste, ponieważ promieniowanie w tej części Układu Słonecznego jest wysokie, planetę charakteryzuje także silne pole magnetyczne. To sprawia, że nie będzie łatwe wykonywanie zdjęć i prowadzenie pomiarów, aparatura musiała być tak skonstruowana, by wytrzymać trudne warunki. Ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już za kilka tygodni na Ziemię trafią zdjęcia Jowisza wykonane z naprawdę niedużej odległości (kilka tysięcy kilometrów).

Kilka kwartałów pracy Juno

Sonda będzie pracować przez kilka kwartałów, potem zniknie w odmętach Jowisza. Przez ten czas aparatura umieszczona w Juno powinna zebrać dane, których wcześniej brakowało naukowcom. Co prawda sondy docierają w te rejony od kilku dekad, ale do tej pory nie realizowano zbyt wielu misji skoncentrowanych na dokładnym badaniu gazowego olbrzyma. Czy misja ma na celu zbadanie gruntu przed większą wyprawą na planetę? Nie, to nie ma sensu. Ale trzeba poznać Jowisza, jeśli chce się eksplorować jego księżyce, a te wydają się dość ciekawe, możliwe, że istnieje na nich życie, o czym od kilku lat mówią spece z NASA:

Oczywiście należy mieć na uwadze, że naukowcy NASA mówiąc o życiu poza Ziemią nie mają na myśli rozwiniętych form, inteligentnych istot tworzących własną cywilizację. Chodzi o mikroby, z których mogłyby powstać bardziej rozwinięte organizmy. Jednak odkrycie tych prymitywnych form dobrze rokowałoby na przyszłość. Gdzie szukać? W pierwszej kolejności wymienia się księżyce Jowisza i Saturna: Ganimedesa, Europę, Enceladusa – na wszystkich występuje woda, a to przecież jeden z głównych warunków powstawania życia.[źródło]

Warto zatem poznać te rejony Układu Słonecznego - możliwe, że dowiemy się nawet czegoś o powstaniu życia na naszej planecie...

Istotne jest też to, że przypomniała o sobie NASA: od jakiegoś czasu doniesienia z kosmicznego poletka dominują wiadomości z Chin oraz prywatnych amerykańskich firm.

W najbliższych kwartałach Juno kilkadziesiąt razy zaliczy orbitę wokół Jowisza, będzie w tym czasie badać planetę, by naukowcy poznali odpowiedzi na pytania dotyczące pochodzenia giganta, procesu jego powstawania i funkcjonowania. Sonda skupi się m.in. na badaniu składu oraz struktury atmosfery, pola grawitacyjnego czy pola magnetycznego. Zadanie nie jest proste, ponieważ promieniowanie w tej części Układu Słonecznego jest wysokie, planetę charakteryzuje także silne pole magnetyczne. To sprawia, że nie będzie łatwe wykonywanie zdjęć i prowadzenie pomiarów, aparatura musiała być tak skonstruowana, by wytrzymać trudne warunki. Ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już za kilka tygodni na Ziemię trafią zdjęcia Jowisza wykonane z naprawdę niedużej odległości (kilka tysięcy kilometrów).

Kilka kwartałów pracy Juno

Sonda będzie pracować przez kilka kwartałów, potem zniknie w odmętach Jowisza. Przez ten czas aparatura umieszczona w Juno powinna zebrać dane, których wcześniej brakowało naukowcom. Co prawda sondy docierają w te rejony od kilku dekad, ale do tej pory nie realizowano zbyt wielu misji skoncentrowanych na dokładnym badaniu gazowego olbrzyma. Czy misja ma na celu zbadanie gruntu przed większą wyprawą na planetę? Nie, to nie ma sensu. Ale trzeba poznać Jowisza, jeśli chce się eksplorować jego księżyce, a te wydają się dość ciekawe, możliwe, że istnieje na nich życie, o czym od kilku lat mówią spece z NASA:

Oczywiście należy mieć na uwadze, że naukowcy NASA mówiąc o życiu poza Ziemią nie mają na myśli rozwiniętych form, inteligentnych istot tworzących własną cywilizację. Chodzi o mikroby, z których mogłyby powstać bardziej rozwinięte organizmy. Jednak odkrycie tych prymitywnych form dobrze rokowałoby na przyszłość. Gdzie szukać? W pierwszej kolejności wymienia się księżyce Jowisza i Saturna: Ganimedesa, Europę, Enceladusa – na wszystkich występuje woda, a to przecież jeden z głównych warunków powstawania życia.[źródło]

Juno dobrze rozpoczęła spotkanie z lubym (Juno, czyli Junona to rzymska bogini, małżonka Jowisza, odpowiedniczka Hery) - wielu pracownikom NASA pewnie ulżyło, są podekscytowani, ale dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu zasną spokojnie. Bo udało się wykonać manewr, od którego wszystko zależało. Fascynujące jest to, że misja, która rozpoczęła się blisko pięć lat temu, podczas której sonda pokonała blisko 3 mld kilometrów, mogła się nie powieść przez jeden manewr trwający 30 minut. Wielkie odległości, kawał czasu, a w końcu i tak liczą się minuty i wyliczone kilometry.

Poznać gazowego giganta

Sonda wystartowała z Ziemi, a właściwie została z niej wyniesiona 5 sierpnia 2011 roku, potem wykonała kilka istotnych manewrów, by 4 lipca 2016 roku wejść na orbitę Jowisza. W tym celu wykorzystano silniki i zapas paliwa niesiony przez sondę (ponad 1200 kilogramów, po wykonaniu manewru pozostało ponad 400 kilogramów, które będzie wykorzystywane w kolejnych miesiącach). Gdyby coś poszło nie tak, misja prawdopodobnie zakończyłaby się klęską: Juno mogła minąć Jowisza lub ulec zniszczeniu w jego atmosferze - na marne poszłyby nie tylko lata pracy, ale i ponad miliard dolarów przeznaczony na realizację projektu. Warto dodać, że natychmiastowe reagowanie na problemy nie było możliwe - opóźnienia sięgałyby kilkudziesięciu minut. Na szczęście póki co wszystko idzie zgodnie z planem.

W najbliższych kwartałach Juno kilkadziesiąt razy zaliczy orbitę wokół Jowisza, będzie w tym czasie badać planetę, by naukowcy poznali odpowiedzi na pytania dotyczące pochodzenia giganta, procesu jego powstawania i funkcjonowania. Sonda skupi się m.in. na badaniu składu oraz struktury atmosfery, pola grawitacyjnego czy pola magnetycznego. Zadanie nie jest proste, ponieważ promieniowanie w tej części Układu Słonecznego jest wysokie, planetę charakteryzuje także silne pole magnetyczne. To sprawia, że nie będzie łatwe wykonywanie zdjęć i prowadzenie pomiarów, aparatura musiała być tak skonstruowana, by wytrzymać trudne warunki. Ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już za kilka tygodni na Ziemię trafią zdjęcia Jowisza wykonane z naprawdę niedużej odległości (kilka tysięcy kilometrów).

Kilka kwartałów pracy Juno

Sonda będzie pracować przez kilka kwartałów, potem zniknie w odmętach Jowisza. Przez ten czas aparatura umieszczona w Juno powinna zebrać dane, których wcześniej brakowało naukowcom. Co prawda sondy docierają w te rejony od kilku dekad, ale do tej pory nie realizowano zbyt wielu misji skoncentrowanych na dokładnym badaniu gazowego olbrzyma. Czy misja ma na celu zbadanie gruntu przed większą wyprawą na planetę? Nie, to nie ma sensu. Ale trzeba poznać Jowisza, jeśli chce się eksplorować jego księżyce, a te wydają się dość ciekawe, możliwe, że istnieje na nich życie, o czym od kilku lat mówią spece z NASA:

Oczywiście należy mieć na uwadze, że naukowcy NASA mówiąc o życiu poza Ziemią nie mają na myśli rozwiniętych form, inteligentnych istot tworzących własną cywilizację. Chodzi o mikroby, z których mogłyby powstać bardziej rozwinięte organizmy. Jednak odkrycie tych prymitywnych form dobrze rokowałoby na przyszłość. Gdzie szukać? W pierwszej kolejności wymienia się księżyce Jowisza i Saturna: Ganimedesa, Europę, Enceladusa – na wszystkich występuje woda, a to przecież jeden z głównych warunków powstawania życia.[źródło]

Warto zatem poznać te rejony Układu Słonecznego - możliwe, że dowiemy się nawet czegoś o powstaniu życia na naszej planecie...

Istotne jest też to, że przypomniała o sobie NASA: od jakiegoś czasu doniesienia z kosmicznego poletka dominują wiadomości z Chin oraz prywatnych amerykańskich firm.

Warto zatem poznać te rejony Układu Słonecznego - możliwe, że dowiemy się nawet czegoś o powstaniu życia na naszej planecie...

Istotne jest też to, że przypomniała o sobie NASA: od jakiegoś czasu doniesienia z kosmicznego poletka dominują wiadomości z Chin oraz prywatnych amerykańskich firm.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

NASA