Większość z nas używa mediów społecznościowych. Umożliwiają utrzymywanie kontaktów ze znajomymi, dają możliwość pochwalenia się zdjęciami z wyjazdów lub życia codziennego, a do tego pozwalają zapewniać dostęp do ogromnej liczby treści. To właśnie za ich pośrednictwem możemy najwięcej i najszybciej dowiedzieć się, co się dzieje na świecie. Czy jednak przypadkiem obecne social media nieco się nie zagubiły?

Szukając dolarów

Napoczątek zajmiemy się Twitterem. Świetna platforma, która sprzyja treściwej wymianie zdań i dla wielu osób pozostaje przykładem na to, że w social media można się zakochać i w przyjaznej atmosferze prowadzić swojego mikrobloga. Sam jestem jednym z fanów Twittera. W tym wszystkim nie da się równie pominąć ogromnej bazy użytkowników i często to nawet autorytety w danej dziedzinie czy celebryci prowadzą tam osobiście swoje profile.

Na nic jednak to się zdaje, kiedy zerkniemy na finanse. Na tej płaszczyźnie to medium wypada miernie, a co najgorsze nie da się tu nawet mówić o jakichkolwiek zyskach. To wszystko przy ogromnej bazie użytkowników. Naturalnie firma podejmuje regularnie od kilku lat próby znalezienia źródła zysków, ale na razie trudno napisać, że to wymagające zadanie im się udało.

Zdecydowanie największą zmianą w Twitterze było zwiększenie limitu znaków. Zamiast maksymalnie 140 znaków można napisać już 280 – dla niektórych było to złamanie tradycji oraz zaprzepaszczenie dotychczasowego dorobku. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że wcale to nie zaszkodziło poziomowi publikowanych tweetów.

Teraz Twitter zamierza wprowadzić kolejną opcję, inspirowaną nieco Snapchatem. Mianowcie rozbudowane mają zostać Chwile w taki sposób, aby obok treści multimedialnych, czyli zdjęć i filmów, od znajomych, pojawiały się reklamy bazujące na naszej obecnej lokalizacji. Szczerze mówiąc, może to być nadzieja dla portalu. Jeżeli tylko pozwoli mu to przetrwać, nie mam nic przeciwko temu, ale obecnie brak rentowności nie wydaje się być poważną przeszkodą.

Do wszystkiego

Najczęściej ludzie korzystają z Facebooka. W mojej opinii jednak firma stara się uczynić go zbyt uniwersalnymi, wszechstronnym narzędziem i sami nie potrafią ustalić konkretnego kierunku rozwoju. Kolejne zakładki, Stories – czasami aż trudno się w tym zorientować. Najgorszy jest jednak poziom aplikacji mobilnych, szczególnie na Androida, gdzie sprawuje się poniżej jakichkolwiek oczekiwań.

Teoretycznie teraz większy nacisk zostanie położony na wpisy od rodziny i znajomych. Brzmi pięknie, ale wątpię, że Facebook będzie chciał bardziej narażać się na krytykę ze stron osób prowadzących fanpage i wykupujących posty sponsorowane. Cóż, z oceną tej zmiany musimy się jeszcze wstrzymać. Chyba że Amerykanie wpadną na kolejny pomysł.

A co z Instagramem i Snapchatem?

O ile Instagram pod skrzydłami Facebooka nie może narzekać na jakiejkolwiek problemy, a do tego skupia młodsza część użytkowników, o tyle już Snapchat stracił swój cały pęd. Wciąż to świetne miejsce, gdzie spotkamy sporo naszych znajomych, jednak wyniki finansowe nie nastrajają optymistycznie. Do tego muszą radzić sobie z coraz mniejszą grupą ludzi.

Nie mogę jednak pominąć tu jednego. Wszyscy najwięksi gracze dodają funkcje i opcje od rywali i nie zapowiada się, aby to uległo zmianie. Szczerze liczę na to, że wkrótce Vero czy inne alternatywne medium zdoła się wypromować i zyska sławę na cały świat. Czas coś tu zrewolucjonizować.