22

Smutny wywiad z Patrykiem Vegą o programowaniu siermiężnej rozrywki

Filmów Patryka Vegi chyba nikomu przypominać nie trzeba - PitBull, Kobiety Mafii itp. Reżyser ten był ostatnio gościem Jarosława Kuźniara w Onet Rano. Dla mnie to była bardzo smutna rozmowa pokazująca, jakim wyrachowaniem trzeba się dziś cechować, aby osiągać sukcesy w kinematografii polskiej.

Filmy Vegi można lubić lub nie – trudno jednak zarzucić mu brak sukcesów kinowych. Jego hity przyciągnęły do kin ponad 6 milionów Polaków, co pokazuje, że Vega doskonale wie, co chcą oglądać ludzie.

Programowanie sukcesu

Vega podczas rozmowy przyznał, że wydaje kilkaset tysięcy złotych na badania. Profiluje polskie społeczeństwo, doskonale wiedząc czego oczekuje ono od filmu i jakie tematy film powinien poruszać. Jest to jak twierdzi analityka niezbędna do tego, aby w kinie odnieść sukces. Tematy muszą być bliskie ludziom, emocje muszą być w dużych dawkach, proste i zrozumiałe dla każdego. Według Vegi ludzie po robocie, zmęczeni codziennym życiem, nie potrzebują ambitnego kina robionego przez ludzi leczących własne komlepksy, lecz prostych i ostrych przekazów.

Smutne to trochę

Słuchałem tej dość długiej rozmowy i im dłużej ona trwała, tym bardziej miałem wrażenie, że to jednak smutny obraz polskiej kinematografii. Owszem Vega ma racje, pokazują to liczby sprzedanych biletów. Niestety jest to smutna prawda, bo o ile lubię od czasu do czasu prostą rozrywkę, to osobiście doceniam też kiedy w filmie jest coś więcej niż podane na tacy prostactwo i tanie emocje. Od filmów Vegi jednak jak zrozumiałem tego nie dostanę. Jeśli w Polsce będzie afera, to Vega zrobi o tym film, jeśli będzie wielka tragedia, to Vega zrobi o tym film. Sprawdzi jednak wcześniej, ile osób danym tematem się interesuje i jakie sceny powinny być podkręcone, aby wywołać jeszcze więcej emocji (Badania to oczywiście nie jest nowość w tej branży, inni też je robią. Do poziomu mistrzowskiego doprowadził to zagadnienie Netflix, który wie dużo więcej o swoich widzach. Wie co oglądają, kiedy, jakie gatunki o jakich porach roku i na tej podstawie decyduje o kolejnych produkcjach).

I to wyrachowane podejście daje naprawdę kapitalne rezultaty. Do tego stopnia, że Vega zapowiedział w wywiadzie, iż będzie produkował 3 filmy rocznie. Ja jestem już od dawna zmęczony jego produkcjami, ale na pewno ten typ produkcji znajdzie swoich widzów tak samo jak “trudne sprawy” w telewizji. Wszyscy udają, że nie oglądają, bo to dla nich za mało ambitne programy, ale jednak wyniki oglądalności pokazują, że paradokumenty to hit od wielu lat.

Nie wierzę w długotrwały sukces Vegi

Jestem jednak takim naiwniakiem, który wierzy w to, że jakość się opłaca. Nie jest ona tania ani szybka. Nie da się zrobić trzech dobrych filmów rocznie, ale da się zrobić jedną produkcję, która będzie zapamiętana i będzie miała dobre wyniki sprzedażowe. Dobry przykładem jest tutaj film Bogowie. Moim zdaniem bardzo dobry biograficzny materiał o profesorze Relidze. Podany w strawny sposób, gdzie reżyser bardzo fajnie manewruje dynamiką filmu i emocjami. Świetnie dobrani aktorzy i bez nadmiernych ambicji na zrobienie filmu trudnego w odbiorze. Takich filmów jednak też pewnie Vega nie zrobi, bo z badań może wyjść, że część społeczeństwa nie pójdzie do kina na film o dobrych lekarzach, bo wiadomo, że lekarz to samo zło. Zamiast tego Vega zrobił przerysowany i kuriozalny film o złych i okrutnych krwiopijcach w białych fartuchach. Widzowie klaskali z zachwytu, bo przecież każdy kiedyś miał problem z lekarzem. Aktorzy tłumaczyli się nieudolnie z tego czy wierzą, iż sceny z tego filmu przedstawiają faktyczny obraz polskiego szpitala, ale to już inna historia, która nikogo nie obchodzi.

Jako naiwniak wierzę, że podejście Vegi jest krótkotrwałe i nie zapewni mu sukcesów przez lata. Pojawią się inni jeszcze ostrzejsi reżyserzy przekraczając kolejne granice. Tymczasem gdzieś obok będą pojawiać się nadal dobre i ambitniejsze polskie produkcje, na których odsłonięty cycek i krew nie będą głównymi źródłami emocji.