53

Smartfony Xiaomi w Europie przeganiają Apple, ogromny wzrost sprzedaży

Xiaomi Mi 11 Ultra
Walka na rynku smartfonów została w ostatnich latach mocno zaburzona przez Donalda Trumpa, który metodami administracyjnym zadał potężny cios ostro walczącej o pozycję lidera chińskiej firmie Huawei. Rynek nie znosi pustki i na miejsce pokiereszowanego giganta wskoczyły inne chińskie firmy, stosujące podobną taktykę cenowo-jakościową co wcześniej Huawei. Mowa o Oppo, ale przede wszystkim Xiaomi. Ten ostatni, według części analityków, pokonał pod względem ilości sprzedanych sztuk Apple i wskoczył w Europie na drugie miejsce.

Chińskie przetasowania

Raport firmy analitycznej Canalys pokazuje potężne przetasowania, które miały miejsce wśród klientów kupujących chińskie telefony. Sprzedaż Huawei, odciętego jak wiecie od usług Google, spadła aż 80%, co dało tej marce 3% udział w rynku. Ogromny skok sprzedaży, ale z niskiego poziomu początkowego, zanotowało niedawno debiutujące na Starym Kontynencie Oppo. Wzrost o prawie 200% pozwolił „uciułać” im 4% udziałów i zepchnąć Huawei z 4 na 5 miejsce.

Następcą Huaweia zostało bez dwu zdań Xiaomi, które sprzedało o 85% więcej telefonów niż przed rokiem i z 23% udziałem w rynku wyprzedziło Apple. Oczywiście jest to jak na razie pojedynczy raport, aczkolwiek 4% przewaga wydaje się na tyle duża, że powinno się to potwierdzić także w innych analizach.

Apple z 19% udziałem w rynku zajęło trzecie miejsce, ale może być zadowolone, uczestnicząc w walce tylko w droższych segmentach rynku, sprzedało 22% smartfonów więcej. Podobnie (procentowo) wzrosła sprzedaż Samsunga, który z 35% udziałów utrzymał pozycję lidera. Przy analizie tylko najbogatszej, zachodniej części Europy, miejsca na podium rozkładają się trochę inaczej. Pomimo podobnych wzrostów, Apple utrzymał tam cały czas sporą przewagę nad Xiaomi. Nic dziwnego, w bogatszych krajach udział produktów premium w rynku jest większy, a tam bryluje firma z Kalifornii.

Zmiany duże i małe

Jak możecie łatwo zauważyć, pomimo że przetasowania, jeśli chodzi o marki, są spore, to sam charakter smartfonowego rynku wiele się nie zmienił. Apple, sprzedający telefony tylko z droższej części tortu dalej będzie zgarniał najwięcej pieniędzy, Samsung utrzymuje status quo, a o resztę walczą mające najlepszy stosunek jakości do ceny chińskie firmy. W tym ostatnim przypadku marka nie ma znaczenia, za to dostęp do usług Google już tak. Wygląda też, że wątpliwości odnośnie podejścia do prywatności i inne chińskie kontrowersje dla zwykłych klientów nie mają żadnego znaczenia.

Co dalej?

Sytuacja Huawei wygląda bardzo źle. Pomimo dynamicznie rozwijanego AppGallery nie zdołał zatrzymać przy sobie klientów ani w Europie Zachodniej, ani Centralnej i na Wschodzie. Pewną nadzieję daje to, że pełna integracja wielu instytucji z Huawei Mobile Services nastąpiła stosunkowo niedawno, ale pieniędzy na to, że firma w jakimkolwiek stopniu zdoła się tu odbudować, bym nie postawił. Firmie pozostaje raczej walka na rodzimym rynku, gdzie jak narazie wiedzie im się całkiem nieźle.

Kolejne miesiące i lata będą stały prawdopodobnie pod znakiem pogoni Xiaomi za Samsungiem. Wydaje się, że chińska firma ma spore szanse na dogonienie Koreańczyków, choć trzeba też pamiętać, że pomimo zmiany na fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych relacje pomiędzy tymi krajami się nie poprawiły. Co gorsza, napięcia wokół Tajwanu mogą szybko całą sytuację zaostrzyć, a wtedy Xiaomi i inne chińskie firmy mogą pójść drogą Huaweia. A jak już wspomniałem, wyraźnie widać, że poza Chinami odcięcie od Google oznacza na tym rynku wyrok śmierci.

Źródło: [1]