smartfon rugged
7

Właśnie takich smartfonów brakuje mi w Europie

Obecnie możemy śmiało stwierdzić, że mamy okazję przebierać spośród różnych ofert, jeżeli chodzi o elektronikę użytkową. Niestety, producenci stosunkowo najbardziej uniwersalnych urządzeń traktują nasz kontynent po macoszemu i najczęściej to Stany Zjednoczone otrzymują najwięcej propozycji z segmentu wytrzymałych sprzętów do pracy. Dlaczego tak bardzo cenię smartfony rugged?

Krótki czas pracy? Zapomnij

Pierwszym elementem, który kojarzy mi się ze smartfonami typu rugged, jest spora bateria. W przypadku cywilnych modeli, sytuacja bywa skomplikowana i najczęściej nie oferują one zbyt dobrego czasu pracy, wystarczając na używanie od rana do wieczora. Tu producenci starają się jednak uszczęśliwiać klientów. Te działania opierają się o dodawanie funkcji szybkiego ładowania czy kolejnych zaawansowanych trybów oszczędzania energii, które świetnie prezentują się w teorii, ale w praktyce potrafią znacznie ograniczyć możliwość danego sprzętu.

Dla kontrastu, porządne urządzenia dla pracy wyróżniają się po prostu dużymi akumulatorami. Nie da się ukryć, że w obliczu stosowania ciągle tej samej technologii ogniw, trudno tu liczyć na skuteczniejszą metodę niż zwiększanie pojemności przy jednoczesnym zmniejszaniu zapotrzebowaniu na energię. Prosta sprawa. Ostatnio do sprzedaży w USA, w ofercie operatora AT&T, pojawiła się nowość, Sonim XP8, legitymują się 4900 mAh. Jego rywale nie wypadają gorzej, żaden nie schodzi poniżej 3500 mAh, chyba że mówimy o tańszych alternatywach.

Niewiele ciekawych ofert

Aktualnie w sklepach pojawia się coraz więcej tego typu produktów. Spowodowane jest to tym, że osoby pracujące na co dzień w wymagających warunkach, coraz częściej wybierają takie telefony, ponieważ dają większą pewność, że wytrzymają. Trudno tu jednak napisać, że rzeczywiście są odporne na wszystko.

Mimo wszystko pozwalają liczyć na to, że ich upadek czy kąpiel nie zakończą etapu naszego szczęśliwego związku ze smartfonem, nie spowodują pęknięcia jego ekranu lub skutecznego uszkodzenia jego podzespołów. W przypadku pechowców lub zapobiegliwych osób to świetna możliwość. Szczególnie że nie każdy chce dokupować do cywilnego sprzętu siermiężne etui, folie i ubezpieczenia. Gotowy produkt wydaje się tu być wygodniejszą opcją, choć z drugiej strony nigdy nie będzie równie ładny, co tradycyjny smartfon.

W ostatnich miesiącach do Polski zawitało sporo tańszych propozycji. Niby są wytrzymałe, choć producent nie deklaruje niczego wielkiego, jednak wyglądają solidnie i nieźle imitują te droższe konstrukcje. W dodatku ich ceny kształtują się na rozsądnym poziomie. Zdaje mi się jednak, że często tego typu kompromisy łączą się z gorszą odpornością i nawet może być problem z wodoodpornością w praktyce. Cóż, chińscy gracze starają się jak mogą, a wiele firm kupuje od nich gotowe projekty i dodaje jedynie swoje logo. Takich produktów w Polsce znajdziemy co nie miara.

Zanikające wady

W przeszłości jednak wybór smartfonu rugged nie był zalecany dla większości, ponieważ oznaczał kiepską specyfikację. Teraz to się zmieniło i widać, że producenci zrozumieli, że liczy się coś więcej niż wytrzymała obudowa dla potencjalnych użytkowników – wystarczające wydajne Snapdragony serii 600 czy Mediateki z linii Helio P z 3 albo 4 GB RAM stanowią po prostu dobre połączenie. W dodatku ich aparaty są w stanie wykonać niezłe zdjęcie – teraz już cena za posiadanie takiego sprzętu nie jest tak bolesna.

Najbardziej mnie osobiście boli brak poza USA Samsungów Galaxy S w wersjach Active. Nie wszystkie generacje były dostępne w takim wariancie, jednak segment wzmocnionych flagowców aktualnie prawie nie istnieje, chyba że zaliczymy do niego topowego CAT S61.

Sam czekam aż takie modele stanieją i pojawi się ich więcej. Obecnie mamy do czynienia z prawdziwą niszą, jednak pewne prognozy z ubiegłych lat sprawdzają się i rzeczywiście ta kategoria sukcesywnie rośnie.

źródło: Android Police