huawei y5 2018
25

Budżetowce będą miały Android Pie szybciej niż flagowce. Oto Android Pie Go

Android Pie Go to najnowsza wersja zoptymalizowanego pod kątem najsłabszych sprzętów systemu operacyjnego. Google rzeczywiście się przyłożyło do oprogramowania i widać, że dobrze rozumie, że najtańsze smartfony też powinny w miarę płynnie działać.

Ogromna popularność low-endów

Najwięcej zawsze mówi się o flagowcach, w których to możemy liczyć na szereg nowości, interesujących rozwiązań oraz nowatorskich funkcji. W dodatku to na nich skupiają się też działania marketingowe, ale prawdziwie potężny segment rynku ukrywa się nieco w cieniu. Dokładniej mówiąc, chodzi o budżetowce.

Najtańsze telefony korzystają z prestiżu najdroższych danej marki. Na dobrą sprawę Galaxy to Galaxy, LG to LG, a Sony Xperia to Sony Xperia, podobnie jak Huawei. W końcu te pozostałe literki niewiele zmieniają. Paradoksalnie w podobny sposób patrzy sporo nabywców i za sprawą reklamy topowego modelu, decydują się na coś bardziej atrakcyjnego cenowo. Szczególnie na rynkach rozwijających tanie smartfony to hit i w takich Indiach czy Brazylii sprzedają się w milionach sztuk.

Recepta na lagdroida

W przeszłości naśmiewano się z Androida, określając go mianem lagdroida i temu podobnych, ale Google udało się wreszcie dopracować swój system. Problem jednak pozostał na najsłabszych sprzętach. Próbowano coś działać, nawet z myślą o nich wprowadzono program Android One, ale ostatecznie zmienił on swoją formę. Tu ratunkiem okazał się Android Go.

Lżejsza wersja oprogramowania z licznymi optymalizacjami zdaje się być trafioną decyzją. Zapowiedziano już, że pojawi się ponad 200 nowości z Android Pie Go, które trafią do sprzedaży w ponad 120 krajach. Dzięki temu low-endy staną się lepsze. W końcu kupując coś za około 300 złotych nie będziemy skazani za beznadziejne zaprojektowane konstrukcje, a coś co działa. W tej klasie nie liczą się fajerwerki, a zwykła niezawodność.

Android Pie Go i dalsza dieta

Już pierwsza wersja Go zajmowała w całości dokładnie 3 GB. Dla porównania standardowy Android Oreo zajmował minimum 4,5, natomiast teraz Android Pie Go schodzi już do wyniku 2,5 GB. Tu przedstawiciele Google wspominają o dostosowaniu pod kątem urządzeń z nawet 4 GB pamięci wbudowanej, jednak moim zdaniem pozostaje to stanowczo zbyt mało. W dodatku wreszcie będziemy mogli liczyć na nowości z ekranem o rozdzielczości nawet HD, a do biedniejszych państw trafiać będą wersje bez LTE, jedynie z 3G. Cięcie kosztów produkcji musi być.

Najwięcej zmian objęło aplikacje. Mamy ulepszone Google Go, zdolne zaznaczać najważniejsze fragmenty wiadomości, Youtube Go z galerią pobranych filmów i ze zmniejszonym zużyciem danych, Mapy Go z poprawkami w obrębie samej nawigacji czy Files Go pozwalające wysyłać dane z użyciem P2P. Dalej mamy dialer rozpoznający niebezpieczne numery i wykrywające spam, a program Wiadomości stracił na wadze dwukrotnie.

Najważniejsze jest to, że Android Pie Go pojawi się od razu na wielu low-endach. W tej sytuacji najpewniej okaże się, że flagowce dalej działają pod kontrolą starszego Oreo, a najtańsze telefony mogą już cieszyć się z dobrodziejstw Pie. Wątpię, że ktoś by to przewidział jeszcze kilka lat temu.

Jeżeli chodzi o ceny, to najwięcej u nas powinno pojawić się smartfonów z zakresu cenowego 50 – 100 dolarów. W Indiach jednak granica spadnie do 30 – na tamtejszym runku Google musi konkurować z feature phone’ami. Paradoksalnie w tamtych warunkach prostsze sprzęty oferują więcej niż ich bardziej inteligentni kuzyni.

źródło: Softpedia