16

Paskudne są te smartfony ze składanymi ekranami

Nie możemy się doczekać smartfonów ze składanymi ekranami i cicho wierzymy, że to będzie nasza przyszłość. A ja patrzę na urządzenia, które już pokazano i oczywiście rozumiem pęd za nowościami, ale przecież te sprzęty są okropnie brzydkie. Brzydsze niż najbrzydsze smartfony dostępne na rynku.

Kiedy dostałem swoją pierwszą “komórkę”, byłem zachwycony. Możliwość telefonowania do znajomych czy pisania SMS-ów były dla mnie zupełnie nowym sposobem kontaktu – zupełnie innym niż telefon stacjonarny, który wymuszał obecność w domu. Oczywiście podstawowym ograniczeniem była cena usług, choć co jakiś czas pojawiały się ciekawe oferty na wybrane numery – czy to darmowe, czy bardzo tanie połączenia. Miałem to szczęście, że na własne oczy obserwowałem jak technologia ewoluuje – polifoniczne dzwonki, kolorowe wyświetlacze i pierwsze aparaty zmieniały sposób w jaki korzystałem z telefonu komórkowego. I choć dopiero tak naprawdę przy pierwszym smartfonie schowałem do szuflady odtwarzacz MP3 (który zastąpił discmana będącego następcą walkmana), to pamiętam pierwszy szał gdy okazało się, że z komórki można też słuchać muzyki.

Ale tak naprawdę dopiero dostęp do internetu i pakiety danych sprawiły, że zacząłem używać telefonu inaczej. Najpierw było to Gadu-Gadu i e-mail, później kolejne usługi i serwisy zrobiły ze smartfona nie tylko osobiste centrum rozrywki, ale godny zamiennik komputera. Dziś nie tylko nie wyobrażam sobie swojej codzienności bez aplikacji, ale smartfon zastępuje mi w codziennych czynnościach cyfrowy aparat, dyktafon, nawigację, komputer do przeglądania serwisów społecznościowych, stron www i YouTube. Zamiast wysyłać SMS-y, korzystam WhatsAppa i Messengera, zdarza mi się również oglądać na ekranie smartfona filmy (głównie Netflix) oraz – a może przede wszystkim – słuchać muzyki ze Spotify. Jeśli więc miałbym wybrać jeden gadżet, bez którego nie potrafię dziś żyć, byłby to bez wątpienia smartfon.

Zobacz również: Najlepsze seriale Netflix

Niestety na rynku mobilnych urządzeń obserwujemy od kilku lat stagnację. Dostajemy ekrany bez ramek (ale z notchem) i mocniejsze procesory, których przecież i tak nie wykorzystujemy do niczego innego niż wymagające gry. Ok, są lepsze aparaty, ale i tak akceptowalny poziom już dawno został osiągnięty i tak naprawdę idziemy w detale. Smartfony nie mają szans dorównać jakością zdjęć dobrym i bardzo dobrym aparatom, ale w zupełności wystarczą do robienia dobrych fotek na serwisy społecznościowe. Na wydajniejsze baterie nie ma na razie szans więc w zasadzie nic specjalnie ciekawego się w najbliższych latach nie wydarzy. Chyba, że uda się zamienić zwykłe ekrany na hologramy lub ekrany składane.

Nie ukrywam, że sama koncepcja składanego ekranu bardzo mnie ciekawi i chciałbym już zobaczyć konkretne produkty. Potrzebujecie niewielkiego wyświetlacza w urządzeniu, które mieści się bez problemu w kieszeni – dostajecie go. Ale kiedy chcecie konsumować multimedia lub pracować na większej powierzchni, po prostu rozkładacie smartfona. Pomysł jest świetny, niestety patrząc jak aktualnie wyglądają rozkładane smartfony, to ostatnia rzecz jaką chciałbym kupić.

Nie jestem jakimś przesadnym estetą, ale moim zdaniem urządzenie mobilne musi dobrze wyglądać. Pewnie gdyby każdy smartfon wyglądał tak topornie jak traszka z serialu 1983 (choć i tak jak na 2003 rok nie wyglądał źle), niewiele osób zwracałoby uwagę na wygląd. Jednak wiele dzisiejszych smartfonów prezentuje się rewelacyjnie i kompletnie nie dziwię się temu, że ktoś kieruje się tym właśnie aspektem przy wyborze urządzenia. Niedawno Samsung pokazał swój składany smartfon i chyba sami przyznacie, że w niczym nie przypomina wyglądem renderów, które od jakiegoś czasu latały po sieci. Jest gruby i brzydki. Oczywiście ekran się zgina i to prototyp, jednak absolutnie nie chciałbym posiadać tak prezentującego się sprzętu.

Przeglądając materiały z tegorocznych targów CES w Las Vegas natknąłem się na inne dziwadło, również składane – Royole FlexPai. Redaktor serwisu Engadget, który miał okazję chwilę się nim pobawić powiedział, że uczucie jest “magiczne”, cokolwiek miało to znaczyć. I ja to rozumiem, wszystko co nowe wydaje się nie tylko inne, ale właśnie magiczne. Przyglądam się więc temu dziwnemu Royole FlexPai i mam wrażenie, że miejsce w którym zgina się ekran ktoś zakleił taśmą izolacyjną do przewodów. Albo gumą znaną ze starych warszawskich “przegubowców”.

Kiedy czołowe firmy produkujące smartfony biją się o to, który smartfon jest ładniejszy, w którym lepiej zeszlifowano obudowę i gdzie lepiej ta łączy się z bezramkowym ekranem, twórcy Royole FlexPai wypuszczają taki wizualny koszmarek. W dodatku, tak sądzę ze zdjęć, jest zginany w sposób, gdzie oba ekrany są na zewnątrz. Wrzućcie taki telefon do plecaka lub torby albo niech Wam spadnie – raczej długo się nim wtedy nie nacieszycie. Ciekawe też jak z poborem prądu, skoro z obu stron ekran cały czas jest uruchomiony

Oczywiście idzie docenić, że konstrukcja faktycznie działa (i można/będzie można ją za chwilę kupić), jakoś też udało się zmusić Androida 9 by w miarę dobrze radził sobie z tym pomysłem. Ale potem patrzę jak Royole FlexPai wygląda po złożeniu, jak bardzo widoczne i odstające jest miejsce zgięcia ekranu, jak nieporęczna i brzydka to cegła, wtedy cały entuzjazm opada. Potem zerkam na nowego iPhona i nowego iPada Pro – czyli dwa oddzielne urządzenia, których kluczowe cechy chce połączyć Royole FlexPai i nagle nie widzę najmniejszego sensu by to robić.

Raczkujące technologie mają to do siebie, że nawet jeśli implementuje się je w urządzenie, które odważnie wystawia się na rynek, nie przypomina on kompletnego, spójnego i fajnego produktu. I już nawet nie chodzi tylko o fatalny wygląda Royole FlexPai czy składanego smartfona Samsunga. Skupienie się tylko na tym aspekcie urządzenia sprawia, że jest ono kulawe w pozostałych kwestiach. Dostajemy więc zginający się ekran kosztem innych cech telefonu – w tym wypadku na przykład aparatów. A przecież każdy liczący się na rynku producent wypuszcza co chwilę coraz bardziej kompletne i dopracowane produkty. Czy kiedyś doczekamy się świetnie wyglądających i rozsądnie działających smartfonów ze składanym ekranem. Pewnie tak, ale widząc jak to w tej chwili wygląda myślę, że minie jeszcze wiele lat zanim będą to urządzenia, które bez wstydu ktoś postawi na sklepowej półce, a ja wsunę do kieszeni spodni.

zdjęcia

źródło