10

Nawet FBI edukuje jak bezpieczniej korzystać ze smart TV. Może im uda się przemówić do użytkowników

Coraz więcej mówi się o bezpieczeństwie smart TV. Teraz ostrzegają i edukują jak podejść do nich z głową nawet pracownicy FBI.

Mówienie o nowoczesnych telewizorach w kontekście bezpieczeństwa przez wielu wciąż uznawane jest za przesadę. Drwinom nie ma końca, bo kto to słyszał, by przejmować się telewizorem. Kogo interesuje co tam oglądamy i… jak oglądamy. Bagatelizowanie tego, w kontekście zaklejania kamerek w laptopach, odłączania mikrofonów i buntu przeciwko kontrolerowi Microsoft Kinect wypada co najmniej śmiesznie, ale niech będzie. Oczywiście telewizor jest telewizorowi nierówny, ale nawet FBI zaczyna budować świadomość konsumentów. I z okazji wielkiego święta wyprzedaży, ostrzega obywateli o tym że producenci TV często podchodzą do kwestii bezpieczeństwa ze sporym dystansem.

Oprócz ryzyka, że producent telewizora czy twórcy aplikacji mogą cię słuchać i podglądać, urządzenie może być również bramą dla hakerów.

— ostrzega FBI ze stanu Oregon. Wśród porad wymienia też zaklejanie kamerki czarną taśmą (tak jak w komputerach), sprawdzanie czy producent urządzenia jest godzien zaufania i dba o regularne aktualizacje oprogramowania, przejrzenie ustawień prywatności i kontrola danych, które trafiają do producenta TV i administratora usług z których korzystamy.

Zobacz też: Jak to jest z tym śledzeniem przez smart tv? Badacze swoje, wielcy gracze swoje

Jako że kolejne warianty telewizorów mają napakowane coraz więcej technologicznych rozmaitości (mikrofony pozwalające wydawać polecenia asystentom głosowym, kamerki pozwalające urządzić sobie bezpośrednio z poziomu urządzenia wideokonferencję), stają się one coraz bardziej łakomym kąskiem dla hakerów i ludzi pragnących dostać się do naszych danych. Zresztą — jedne z największych exploitów o których w ostatnich latach słyszeliśmy celujących w smart TV należały do… CIA.

Nie ukrywam, że bardzo mnie ten komunikat cieszy. Przede wszystkim dlatego, że kwestie prywatności związane z nowoczesnymi telewizorami są non-stop spychane na dalszy plan, dla kupców liczy się pakiet odpowiednich aplikacji, rozmiar, nienagannej jakości matryca — no i cena. Cała reszta schodzi na dalszy plan, choć… zdecydowanie nie powinna. I prawdopodobnie dopiero po pierwszych poważnych atakach których sami padną ofiarą — użytkownicy zaczną tym myśleć na poważnie, to cieszę się, że o sprawie mówi się coraz więcej. Jako że coraz trudniej jest kupić telewizor bez zaawansowanych systemów smart tv, najprostszym sposobem jest granie według własnych reguł i… zamiast podłączania go do internetu i ufania że producent oprogramowania wie co robi, zaserwowanie mu dodatkowej przystawki która może i będzie mniej wygodna w obsłudze, ale mamy dużo większe pole do manewru. Możemy wybrać taką bez mikrofonów i kamerek, możemy nimi żonglować, ale najważniejsze jest to że… mamy wybór. I nie musimy iść na żadne kompromisy. Ale jak to zwykle bywa w przypadku bezpiecznych rozwiązań — wszystko to kosztem wygody użytkownika.

Zobacz też: Może jestem przewrażliwiony, ale wolałbym nie podłączać telewizora do internetu w ogóle