6

Oczyszczacz powietrza otworzy drzwi złodziejom do twojego domu

Internet Rzeczy jest modnym hasłem. Najbardziej trafną definicją wydaje się być zdanie urządzenie z hardwarem i softwarem, które dysponuje dostępem do sieci, jednak możemy spotkać się z różnymi podejściami do tego tematu. Niewiele osób dostrzega zresztą, że sporo sprzętów wokół nas zalicza się właśnie do tej kategorii. Autonomiczne odkurzacze, odświeżacze powietrza, inteligentne żarówki czy głośniki oraz kamerki mające czuwać nad bezpieczeństwem domu – w ostatnim czasie liczba takich gadżetów w naszym życiu drastycznie rośnie. Według danych Ericssona,  liczba Internetu Rzeczy ma wynieść aż 18 miliardów w 2022, a już w 2018 ich liczba przerosła tę smartfonów. W tym wszystkim zapomina się tylko o cyberbezpieczeństwie, a właściwie jego braku w takich urządzeniach.

Użytkownicy w nierównej walce z niewiedzą

Niewiele osób ma świadomość tego, że ich urządzenia łączą się z siecią. W większości przypadków mówimy o łączeniu się sprzętu z globalnym internetem, a nie wyłącznie po lokalnej sieci. Wszystkie dane są przesyłane na infrastrukturę producenta czy operatora rozwiązania i dopiero tam my się łączymy z naszej aplikacji na smartfon, aby móc włączyć światło w kuchni.

Przeczytaj również: Czym jest Internet Rzeczy?

Niestety, nie da się pominąć tego, że dokładnie tak samo wygląda to w przypadku dowolnej technologii i trudno mieć na to wpływ. Trudno oczekiwać, aby wszyscy użytkownicy mieli wystarczającą wiedzę z danej tematyki. Tu kwestia edukacji stoi również po stronie producentów. W sytuacji idealnej informowaliby klientów, jak ich sprzęty działają wysokopoziomowo, co to dla nich oznacza i czy mogą liczyć na realną ochronę przez cyberzagrożeniami.

Normy? Standardy? Mgliste zapowiedzi

W przypadku Internetu Rzeczy dostrzec można brak ustalenia wspólnych standardów. Każda z firm chce stawiać na swoje techniki telekomunikacyjne, formaty wysyłanych danych i w zasadzie mamy do czynienia z wolną amerykanką. Brak jakichkolwiek wymagań względem producentów powoduje, że każdy spośród nich może pójść własną ścieżką bez zwracania uwagi na bezpieczeństwo oferowanego rozwiązania. W końcu na rynku nowych technologii chodzi o jak najszybsze dostarczenie produktu na rynek.

Tu nadzieja pozostaje w największych dostawcach usług. Myślę, że decyzje Amazona czy Microsoftu będą miały na to spory wpływ i jeżeli oni zdecydują się wspierać kolejny standard w ramach swojej chmury, będzie miał on duże szanse, aby realnie stać się tym obowiązującym. Na razie jednak pozostajemy na etapie kształtowania się rynku i cały czas trwa walka między różnymi wariantami.

Wielki Brat patrzy i nadzoruje

Nacisk na dbanie o własne cyberbezpieczeństwo niekoniecznie musi być kwestią czasu. Podstawowa sprawa dotyczy tego, czy klienci są świadomi tego, że w zamian za korzystanie z usług muszą decydować się na oddanie swoich danych. Tu zresztą pojawia się temat nowego podejścia do prywatności. Wszystkie firmy odkryły, że informacje o użytkownikach są ropą XXI wieku i pozwalają na zarabianie na nich poprzez lepiej dopasowane kampanie czy profilowanie użytkowników.

Przeczytaj również: Wszystko, co musisz wiedzieć o Smart Home.

Owszem, sporo osób bagatelizuje zagrożenie związane z potencjalnym włamaniem się do lampek czy odkurzacza. Dochodzi tu do wyparcia takiej możliwości. Aby uświadomić sobie skalę, warto spojrzeć na przykłady ze świata, które dowiodły tego, że jesteśmy na samym początku cyberbezpiecznej drogi. Szczególnie ciekawie brzmiały tu historie z Amazon Alexą, która sama potrafiła wezwać policję, czy też inteligenta żarówka zapewniająca pełen dostęp do sieci WiFi w domu (dane do logowania były przechowywane bez żadnych zabezpieczeń w pamięci urządzenia). Według danych F-Secure, liczba ataków na Internet Rzeczy w 2019 roku wzrosła o 300% w porównaniu do 2018 i ta liczba na pewno będzie dalej rosnąć.

Troska o cyberochronę

Użytkownicy nie pozostają oczywiście bezbronni. Najczęściej sami zgadzają się na gromadzenie wszystkich danych, nie czytając regulaminów, które akceptują automatycznie. Tu pozostaje kwestia zmiany nawyków, która może być naprawdę wymagająca. Cóż, dobrze by było wiedzieć, na co się zgadzamy.

Jednocześnie ważne jest to, aby niezależne organizacje dbały o to, aby klienci byli w stanie szybko zweryfikować, czy dany sprzęt spełnia podstawowe wymagania z zakresu cyberbezpieczeństwa. Tu wracamy do tego, że w idealnym wariancie to producent zapewnia takie informacje już na pudełku urządzenia. Niestety, wątpię, aby wszystkim firmom to odpowiadało, zważywszy na to, że część z nich chce sprzedawać urządzenia w jak najniższych cenach.

Niepozorni szpiedzy

Temat Internetu Rzeczy jest nad wyraz skomplikowany i widać, że jesteśmy dopiero na samym początku drogi. Za sprawą dynamicznej ekspansji tych sprzętów do wszystkich popularnych sieci sklepów, na pewno czeka nas nowa moda na kupowanie inteligentnych oczyszczaczy powietrza, inteligentnych mikrofalówek czy inteligentnych odkurzaczy, które połączą się z bliżej nieokreśloną chmurą producenta i dadzą nam niezwykłą możliwość sterowania wszystkim z poziomu aplikacji na smartfonie. Warto zwrócić tu uwagę nie tylko na krótkowzroczne korzyści, ale również na realne zagrożenia i cenę, jaką musimy zapłacić za wygodę.

źródło: IT Wire, Cira, The Register, Forbes