inteligentny dom - wszystko co musisz wiedzieć
13

Inteligentny dom w pigułce

Smart Home, czyli po prostu inteligentny dom. Termin ten coraz częściej powraca w kontekście współczesnych rozwiązań. Ale co to tak naprawdę oznacza uczynić swój dom inteligentnym? Ile kosztują systemy smart home, które można łatwo zamontować w naszych domach?

Smart home: dla każdego coś dobrego!

Myślę że nie ma jednej precyzyjnej definicji, która pozwoli określić czym jest smart home. Najprościej więc mówić o nim w kontekście domowej automatyki, czyli zestawu sprzętów, którymi możemy sterować zdalnie i programować je. To mogą być zarówno systemy oświetlenia, ogrzewania, alarmowe, dbające o nasze bezpieczeństwo (m.in. wykrywające gazy, zalania, ruch), jak i sterujące żaluzjami czy bramą do garażu. Wszystkie one składają się na smart home — ale nie ze wszystkich musimy korzystać od razu. Można je przecież wymieniać stopniowo: dodając kolejne automatyczne elementy, które pozwolą zadbać o nieco więcej wygody i oszczędności w naszym życiu.

Kilka lat temu automatykę domu podzielono na trzy generacje:

  1.  bezprzewodowe technologie z serwerem proxy, np. Zigbee;
  2.  sztuczna inteligencja kontroluje urządzenia, np. Amazon Echo;
  3.  urządzenia które wchodzą w bezpośrednią interakcję z człowiekiem, np. odkurzacze Roomba.

Regularnie mówiąc o smart home, jak bumerang powraca kwestia bezpieczeństwa tych rozwiązań. Bo skoro oparte są na współczesnych technologiach bezprzewodowych, to istnieje także spory potencjał w ich hakowaniu, a także ryzyko, że projekt zostanie porzucony, serwery wyłączone i… z dnia na dzień stanie się praktycznie bezużytecznym. To także jeden z powodów, dla którego warto stawiać na te najpopularniejsze z rozwiązań, które to mogą liczyć na dużo większą uwagę zarówno pod kątem aktualizacji skupiających się na ich bezpieczeństwie, jak i dłuższy żywot.

inteligentny dom - wszystko co musisz wiedzieć

Systemy Smart Home:

Dostępne na rynku systemy Smart Home można podzielić na kilka kategorii. Najlepszym jednak, moim zdaniem, pozostaje ten najprostszy, według którego klasyfikujemy je pod względem podłączenia. I tak oto możemy wyróżnić systemy:

  • Przewodowe (m.in. xDSL, PLCBUS, Universal powerline bus, X10)
  • Bezprzewodowe (m.in. Zigbee, Z-Wave)
  • Mieszane (m.in. KNX, Insteon).

Który z nich jest najlepszy? Tutaj nie znajdziemy jednoznacznej odpowiedzi. Ile ludzi, tyle prawd — i argumentami za i przeciw można przerzucać się godzinami. Podobnie jak kwestią cen — wielokrotnie już spotkałem się z opiniami, że zamiana naszego domu w inteligentny wcale nie musi być droga. Problem polega jednak na tym, że dla niektórych drogie oznacza dwa tysiące złotych, a dla innych dwadzieścia tysięcy złotych. No właśnie: to ile tak naprawdę kosztuje uzbrojenie naszego domu w czujniki smart?

Zadając to pytanie, same cisną się kolejne: czy chcemy co się da zamienić na nową, bardziej inteligentną, wersję, czy może tylko część elementów? Należy mieć na uwadze, że decydując się na smart home, wcale nie musimy za jednym razem wymieniać wszystkich jego możliwych elementów — można zacząć robić to stopniowo. Chociażby od żarówek lub gniazdek, którymi będziemy mogli operować za pomocą smartfona, tabletu i komputera. Wiele z tych urządzeń może pracować samodzielnie, bez konieczności spięcia ich z żadnym większym systemem. Jeżeli jednak od razu wiecie, że na jednym czy dwóch elementach się nie skończy — warto od początku pomyśleć o jednym systemie, który obsługiwany będzie za pomocą specjalnej centralki. Pozwoli nam to uniknąć żonglowania aplikacjami i frustracji przy konieczności ciągłego przełączania się między kolejnymi kontrolerami — wszystko to będziemy mieli zawsze pod ręką.

Warto mieć także na uwadze, że jakkolwiek skomplikowane nie są to systemy — nie jest to już rzecz tylko dla największych miłośników nowoczesnych technologii. Obecnie na rynku działa sporo firm, które oferują usługę montażu i pełnej konfiguracji całego pakietu czujników i rozwiązań typu smart w naszych domach — o biurach i halach przemysłowych nawet nie wspominając. Coraz częściej też spotyka się propozycje przygotowania inteligentnego domu przed jego wykończeniem — deweloperzy chętnie współpracują z firmami oferującymi takie usługi. Związane jest to z coraz niższymi kosztami ich implementacji, a to — rzecz jasna — przekłada się na większe zainteresowanie.

Ile kosztuje system smart home?

Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć ile kosztuje smart home. Bo zależy to nie tylko od powierzchni i nagromadzenia gadżetów, ale także rozwiązań na które się zdecydujemy. Dla jednych chińskie propozycje będą w stu procentach wystarczające: nie przeszkodzi im tani plastik, nie będą specjalnie dociekać jak kształtują się kwestie bezpieczeństwa z nimi związane. Dla innych kluczowym będzie współpraca z ekosystemem, z którego korzystają (np. HomeKit czy SmartThings), a jeszcze inni… zdecydują się na najlepsze jakościowo rozwiązania w oczach recenzentów. Dlatego zaryzykuję stwierdzeniem, że nie da się jednoznacznie, ogólnie, powiedzieć ile to kosztuje — można natomiast zrobić szybki przegląd akcesoriów, by zorientować się w cenach.

Pierwotnie zacząłem wypisywać tutaj cały zestaw producentów i ich rozwiązań, ale dość szybko zdałem sobie sprawę, że to nieco mija się z celem — tak naprawdę ta lista się wówczas nie kończyła. Zastanawiając się co posłuży tutaj jako dobry przykład, zdecydowałem się na szybki przegląd rozwiązań od polskiej firmy — Fibaro. Na naszym rynku dopiero rosną w siłę, ale na świecie mają już od dawna mocno ugruntowaną pozycję — ich sprzęty kompatybilne są z HomeKitem, można nimi sterować za pomocą Asystenta Google, Alexy czy Siri. Posiadają w swoim portfolio nie tylko cały pakiet akcesoriów, ale także dwa rodzaje centralek, które pozwolą szybko i efektywnie nimi sterować — bez konieczności dodatkowych kombinacji. Jako że nie mają oni oficjalnego cennika, w podsumowaniu korzystam z najniższych cen poszczególnych elementów, które znalazłem w wyszukiwarce Ceneo.

  • centralka w wersji lite — 849 zł;
  • czujnik zalania — 203 zł;
  • czujnik dymu — 227 zł;
  • czujnik ruchu — 215 zł;
  • czujnik otwarcia drzwi lub okien — 209 zł;
  • termostat — 305 zł;
  • kontroler rolet — 249 zł;
  • inteligentne gniazdko — 250 zł;
  • włącznik światła — 249 zł;
  • interkom — 3418 zł;

To jedne z elementów, które — moim zdaniem — są godne uwagi, w przypadku chęci zamiany mieszkania lub domu w smart home. Ceny te nie wyglądają porażająco (no, może poza interkomem — ale raczej oczywistym jest, że nie jest to rzecz dla każdego), ale pamiętajmy, że mówimy tutaj o pojedynczych egzemplarzach. No i o ile w przypadku czujników dymu czy ruchu więcej nie potrzeba, o tyle inteligentny termostat to element, który warto byłoby mieć w każdym kaloryferze. To samo zresztą tyczy się włączników światła, gniazdek czy kontrolera rolet, za pośrednictwem którego moglibyśmy zdalnie wydawać polecenia związane z ich podnoszeniem i opuszczaniem. Dlatego do powyższych cen warto dodać kilka mnożników, a przy większej ilości warto byłoby też zainteresować się lepszą centralką (a Fibaro Home Center 2 to już wydatek nie 849 zł, a ponad dwóch tysięcy złotych). Sumując je wszystkie nagle okaże się, że robi się z tego naprawdę okrągła sumka.

Naturalnie można zawsze sięgnąć po tańsze (lub droższe) alternatywy — Fibaro jednak okazało się tutaj fajnym przykładem, ponieważ jako producent mają w swoim portfolio całą gamę rozmaitych akcesoriów, a także solidną kompatybilność. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by zaopatrzyć się w rozwiązania smart home od Xiaomi, które są dużo tańsze — choć z ich dostępnością w Polsce bywa różnie.

Smart home: kompleksowo, czy częściowo?

To kolejne pytanie, na które trudno mi udzielić jednoznaczną odpowiedź — bo tradycyjnie: ile ludzi, tyle gustów. Sam bardzo cenię sobie takie ułatwienia, choć nie ukrywam, że korzystam z nich głównie w przypadku oświetlenia. Panele świetlne Aurora NanoLeaf  pozostają u mnie w stałym użytku, podobnie zresztą jak żarówki Philips Hue. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz w pokoju korzystałem z jakiegokolwiek włącznika światła — wszystkim steruję za pośrednictwem tabletu i komputera i jest to wyjątkowo wygodne. Okazało się że w mieszkaniu nie potrzebuję czujnika zalania, ani tym bardziej czujnika ruchu — ale myślę, że mieszając w domu jednorodzinnym podchodziłbym do tej kwestii zupełnie inaczej. Wam również polecałbym jednak zacząć małymi krokami: chociażby ze względu na to, abyście mogli sprawdzić, czy to w ogóle dla was. Może okazać się bowiem, że żadne aplikacje czy wmontowane w ściany kontrolery nie zdają u was egzaminu?

Zobacz też:

Źródło:

http://www.sersc.org/journals/IJSH/vol10_no8_2016/18.pdf