26

Nie ma dla mnie nic wygodniejszego i praktyczniejszego niż słuchawki TWS

Kompletnie nie tęsknię za portem słuchawkowym mini-jack 3,5 mm, a powód jest prosty. Wygoda, jaką oferują słuchawki TWS jest nieporównywalnie większa.

TWS to inaczej słuchawki true wireless. Ja zwykłem je nazywać samodzielnymi, nie są bowiem połączone ze sobą żadnym przewodem. To po prostu takie AirPodsy, które chowa się do etui. Są ze sobą spięte bezprzewodowo, jednocześnie łączą się z telefonem, tabletem czy komputerem bez kabli. Małe, wygodne, idealne do codziennego użytku i uprawiania sportu.

Słuchawki, które zawsze są w kieszeni

Jedną z podstawowych cech jakie muszą spełniać słuchawki TWS jest mały rozmiar euti. Po zakupie AirPods Pro zrozumiałem wreszcie po co właściwie jest ta mała kieszonka w jeansach, do której etui ładujące pasuje wręcz idealnie. A to oznacza, że mogę mieć sprzęt zawsze przy sobie. I choć bardzo doceniam jakość brzmienia i świetne ANC w Sony WF-1000 XM3, to jednak nieco za duże pudełko ładujące jest po prostu niepraktyczne. Mam nadzieję, że w czwartej generacji Sony nieco je zmniejszy, nawet kosztem krótszego ogólnego czasu pracy na jednym ładowaniu.

Na równi z małym rozmiarem etui cenię sobie rozmiar i wygodę samych słuchawek. I tu absolutnie nie chodzi o szpanowanie AirPodsami Pro (jakby było czym), te słuchawki mają jednak dla mnie prawie idealny kształt. „Patyk” minimalnie tylko wystaje z ucha, a ze względu na rozmiar i konstrukcję są bardzo wygodne. Testowałem niejedne słuchawki TWS i jeśli chodzi o wygodę, AirPodsy Pro mają u mnie podium, zaraz za nimi są nieco inaczej skonstruowane Samsung Galaxy Buds Pro. I w jednych, i w drugich jestem w stanie wytrzymać kilka godzin, nie czując dyskomfortu. A to słuchawki codzienne – takie, których nie wyciąga się z uszu wchodząc na przykład do sklepu. Tryb transparentny działa w nich tak dobrze, że doskonale słyszę gdy ktoś „będzie mi winny grosika”.

Kolejna sprawa to trzymanie się w uszach. To jednak kwestia indywidualna, wynikając z budowy samego ucha – jednak zawsze zwracam na to uwagę znajomym, którzy pytają jakie słuchawki TWS wybrać. Wypadnięcie słuchawki na kablu nie jest dramatem, bezprzewodówki już tak. Szukaliście kiedyś jednej z nich podczas wyjścia na rower? Ja nie i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał, szczególnie że trzeba wtedy kupować cały zestaw. Mam dość standardowe uszy, a jednak nie wszystkim TWS-kom jestem w stanie zaufać i bardzo zwracam na to uwagę.

Nie każdy lubi aktywną redukcję dźwięków otoczenia, jej brak skreśla jednak dla mnie słuchawki TWS. Nie jest nigdy poziom ANC dużych, nausznych konstrukcji, jednak żyjąc w dużym mieście, pracując w biurze z klimatyzacją lub w domu z dzieckiem uczącym się zdalnie, nie sposób tej funkcji nie docenić. Zauważyłem, że coraz więcej tańszych konstrukcji ma takie systemy, więc to bardzo przyjemna zmiana.

Brzmienie słuchawek TWS nie jest dla mnie najważniejsze. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, choć akurat na to jak grają moje AirPodsy Pro czy Sony WF-1000 XM3 nie mogę narzekać. Powiem więcej, to moim zdaniem najlepiej brzmiące słuchawki tego typu. Wydając jednak 1000 złotych jestem więcej niż pewien, że brzmienie mnie nie rozczaruje i firmy muszą trzymać w tej cenie pewien poziom. Jestem jednak w stanie używać codziennie gorzej brzmiących TWS jeśli spełniają wszystkie wymienione wyżej cechy – są wygodne, małe i nie wypadają z uszu. Od świetnego brzmienia mam duże, nauszne konstrukcje. Nie znaczy to oczywiście, że ten aspekt należy pomijać, natomiast oczekiwanie od słuchawek TWS jakichś wodotrysków w temacie barwy i głębi jest zwyczajnie niepoważne. O ile oczywiście pewien poziom jest zachowany, bo na przykład najtańsze AirDotsy od Xiaomi brzmią bardzo słabo i jestem zaskoczony, że tak wiele osób z nich korzysta.

Dla kogo są słuchawki TWS?

Moim zdaniem dla wszystkich, tak jak dla wszystkich były zwykłe słuchawki na kablu. Często znajdowane w pudełku ze smartfonem, nonszalancko miętoszone i wrzucane do kieszeni spodni, zawsze pod ręką. Takie właśnie mają być TWS – zawsze obecne, wygodne i naturalne w użyciu. Mają sprawdzić się w domu, na siłowni, spacerze, rowerze czy w samochodzie zamiast zestawu głośnomówiącego. Z jednej strony śmieszy mnie, że praktycznie każdy producent smartfonów ma teraz taki sprzęt w swojej ofercie. Z drugiej natomiast uważam, że to odpowiednio pcha ten segment do przodu, bo każdy chce sprzedać jak najwięcej swoich słuchawek, co prowadzi do ich dopracowywania, również w niższych półkach cenowych.