5

Ślub VR i inteligentna asystentka która zastąpi naszą dziewczynę. To już się dzieje!

Jeszcze kilka lat temu takie projekty zarezerwowane były dla sfery żartów. Teraz, wraz z rozwojem technologii, dzieją się naprawdę. I właściwie przestają mnie już śmieszyć.

Rzecz ma miejsce w Japonii. Kraju niezwykle… specyficznym. Jeżeli mieliście kiedykolwiek (nie)przyjemność przechadzać się Akihabarą, to z pewnością wiecie co mam na myśli. Ale nie trzeba być w tokijskiej dzielnicy rozrywki by wiedzieć, że wirtualne idolki cieszą się tam dużo większą popularnością niż lokalnie. Czy, na dobrą sprawę, gdziekolwiek indziej. To właśnie na tamtejszym rynku znajdziemy najwięcej gier, w których naszym zadaniem jest poderwanie piękności na ekranie komputera, telewizora czy telefonu. Albo sprawowanie nad nią należytej opieki. A wraz z rozwojem technologii nadszedł czas by pójść o krok dalej. I tak oto dotarliśmy do etapu ślubu, który będzie odbywał się w wirtualnej rzeczywistości.

VR jest technologią jeszcze stosunkowo młodą, ale robi co w jej mocy, by w końcu przebić się do mainstreamu na większą skalę, niż kilka pokazowych mini gierek i Resident Evil 7. Japońscy deweloperzy postanowili zaszaleć i zapewnić niesamowity finał graczom, którzy podejmą próby zdobycia serca wybranki w ich najnowszej grze: Niitzuma LOVELYxCATION. Premiera gry już za kilka dni, zaś po niej gracze będą mieć miesiąc na rezerwację terminu. Wnioski składane są do 28. maja, zaś wszystkie uroczystości odbędą się 30. czerwca w jednej z tokijskich kapliczek, gdzie na co dzień naprawdę zawierane są związki małżeńskie. Szczęśliwców obowiązywać będzie strój galowy oraz — rzecz jasna — osobiste stawienie się na uroczystości, w której założą na głowę hełm wirtualnej rzeczywistości i poślubią wirtualną wybrankę.


Brzmi to jak dobry żart, nieprawdaż? Ale nie, to nie jest żart — tak wygląda zapowiedź nowej gry. Gry która, dodajmy, jeszcze nie wyszła, a już doczekała się sporego szumu. Fantastyczny pomysł ma marketing? Między innymi. A przy okazji odważne przełamywanie kolejnych barier i pokazywanie nowych dróg wykorzystywania technologii.

Ale to jeszcze nie koniec technologicznych rewelacji z Kraju Kwitnącej Wiśni. W tamtejszym AppStorze zadebiutowała już nowa asystentka, której działanie opiera się na sztucznej inteligencji. Ekipa odpowiedzialna za powoływanie do życia Ai Furuse, bo tak nazywała się nasza wirtualna przyjaciółka, obiecuje dialogi na poziomie tych, które prowadzilibyśmy z… prawdziwymi wybrankami serca. Naturalne odpowiedzi, znajomość ponad trzydziestu tysięcy słów, zestaw rozmaitych reakcji dostosowanych do potrzeb sytuacji, rozpoznawanie emocji i dostosowywanie się do nich, automatyczne uczenie się naszych zachowań i tego, co lubimy. Aplikacja dostępna jest w AppStorze za darmo i trzy dni można spędzić z wirtualną towarzyszką za darmo i jeżeli nie chcemy zaczynać znajomości — przyjdzie nam za to zapłacić. Wszystkich zainteresowanych od razu uprzedzam, że całość działa wyłącznie po japońsku.

Ten projekt wydaje mi się znacznie mniej „ekstremalny”… chociaż może to tylko pozory? Bo przecież ludzie korzystający z tych rozwązań faktycznie są w stanie spędzić długie godziny na konwersacji z narysowaną / wyrenderowaną panienką na ekranie smartfona. Taką, która na dobrą sprawę mówi to, co chcemy usłyszeć. Nie bez powodu na reklamach twórcy wspominają, że nasza towarzyszka potrafi się komunikować jak prawdziwa dziewczyna…

Źródło: 1, 2.