Bezpieczeństwo w sieci

Śledzenie wiadomości pod kątem oznak pedofilii. Kontrowersyjna propozycja Komisji Europejskiej

PK
Patryk Koncewicz
33

KE zaproponowała rozporządzenie, mające na celu walkę z pedofilią. Może się jednak okazać, że w praktyce będzie to narzędzie do inwigilacji na życzenie

Komisja Europejska prowadzi intensywne prace nad ograniczeniem samowoli branży Big Tech, która może wejść w życie już na początku przyszłego roku. Wydawać by się mogło, że kontrowersyjne propozycje już zapadły, jednak tu KE wchodzi cała na biało. Członkowie komisji zaproponowali nowe regulacje, które zmuszałyby podmioty technologiczne do ingerencji w prywatną korespondencję. Powód? Poszukiwanie oznak pedofilii.

Kontrola korespondencji na zawołanie

Rozporządzenie ma na celu wykrywanie przejawów nadużyć seksualnych wobec dzieci. Aby tego dokonać, komisja będzie uprawniona do wymuszenia na komunikatorach takich jak WhatsApp czy Messenger, przeszukiwania prywatnych wiadomości. Wyciek rozporządzenia wywołał burzę pośród ekspertów do spraw prywatności. Profesor kryptografii, Matthew Green, bez patyczkowania nazwał pomysł „najbardziej wyrafinowaną machiną masowego nadzoru”.

Rozporządzenie wprowadzałoby szereg nowych obowiązków dla dostawców usług online, jednak najbardziej niepokojące wytyczne dotyczą właśnie operatorów komunikatorów internetowych. To oznaczałoby, że algorytmy wykorzystujące uczenie maszynowe na życzenie monitorowałby prywatną korespondencję w poszukiwaniu fraz lub multimediów stanowiących potencjalne zagrożenie dla nieletnich. Otwiera to drogę do wielu nadużyć i przywodzi na myśl historie z kart Orwellowskich powieści. Komisja twierdzi, że nakazy „przeszukania” wiadomości byłby ukierunkowane i określone w taki sposób, aby ustrzec się naruszeń prywatności. W rozporządzeniu nie sprecyzowano jednak w jaki sposób miałyby być kierowane.

Eksperci krytycznie wypowiadają się o rozporządzeniu, które według nich pod płaszczykiem eliminowania pedofilii, wprowadza narzędzia pełnego nadzoru.

„Nie ma sposobu, aby zrobić to, do czego zmierza propozycja UE, poza tym, że rządy będą czytać i skanować wiadomości użytkowników na masową skalę” – Joe Mullin, starszy analityk praw cyfrowych w Electronic Frontier Foundation

Istnieje także obawa o naruszenie bezpieczeństwa szyfrowania end-to-end. UE będzie mogło wymagać bowiem instalowania swoich systemów do skanowania wiadomości, które mogą naruszyć prywatność komunikacji. Dodatkowo tego typu oprogramowanie może być poddane na błędy, przez co niewinni ludzie mogą wejść w konflikt z prawem pod niezwykle poważnym zarzutem, jakim jest wykorzystywanie nieletnich. Wprowadzenie takich regulacji wiązałby się z dużym przedsięwzięciem zarówno pod kątem prawnym jak i technicznym, a to długa i wyboista droga. Trzeba jednak przyznać, że sam zamysł brzmi bardzo niepokojąco.

Stock image from Depositphotos

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

news