6

Rewolucja na którą czekam ja… i tysiące ludzi nadających bagaże na lotniskach

Każdy kto regularnie podróżuje samolotami i nadaje bagaż(e), prawdopodobnie ma jakieś anegdoty związane z walizkami. Otwieranymi, zagubionymi, opóźnionymi, zniszczonymi czy... przez przypadek wysłanymi na drugi koniec świata. To, niestety, nie są jednorazowe przypadki, a standard. Dlatego cały czas trwają pracę nad usprawnieniem procesu, zadbaniem o bezpieczeństwo i bezproblemową obsługę pasażerów także w kwestii nadawanych przez nich walizkami. Problemem okazuje się niezwykle dynamiczny wzrost zainteresowania podróżami samolotem (szacuje się, że w tym roku będzie on o 50% wyższy niż jeszcze dziesięć lat temu). Firmy nie nadążają z obsługa na odpowiednim poziomie: zawodzi inftrastruktura i... nie tylko.

25 milionów zagubionych bagaży w ciągu roku

Największe ryzyko utraty bagażu dotyczy pasażerów latających z Europy – na 1000 podróżujących zgubiono 7,3 sztuki bagażu, w porównaniu z 2,85 w Ameryce Północnej i 1,8 w Azji. Wpływa na to wiele czynników, jednak kluczowa jest infrastruktura. Rosnąca popularność podróży lotniczych i wzrost liczby tanich połączeń do nawet najdalej oddalonych miejsc spowodowały, że porty dysponujące prostymi, często przestarzałymi, systemami obsługi pasażerów narażone są na pomyłki.

— czytamy w informacji prasowej. W związku z tymi problemami, Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego (IATA) zachęca porty lotnicze do priorytetowego traktowania systemów odpowiedzialnych za zarządzanie bagażem. Więcej na temat rezolucji nr 753 przeczytać możecie tutaj. Jak procedura śledzenia bagażu wygląda obecnie?

Procedura rozpoczyna się przy odprawie biletowo-bagażowej, gdy pasażer przekazuje torbę pracownikom linii lotniczych. W tym miejscu do rejestracji wykorzystywany jest dziesięciocyfrowy numer na etykiecie. Następnie numer jest ponownie sczytywany na etapie załadunku, gdy to torba jest dostarczana na pokład samolotu oraz przy przeładunku między przewoźnikami. Ostatnie zarejestrowanie bagażu przez system następuje, kiedy pasażerowie otrzymują go z powrotem na hali przylotów. W mniejszych, portach, znajdujących się często poza głównymi szlakami komunikacyjnymi, zarządzanie tym procesem bywa problematyczne i w bardzo niewielkim stopniu poddane procesowi automatyzacji.

Pomocą mają okazać się innowacje, które oferuje m.in. Zebra Technologies. Firma zaprojektowała komputery mobilne, które pozwalają obsłudze lotniskowej usprawnić pracę związane z zarządzaniem bagażem. Prosty interfejs, łatwe skanowanie i identyfikacja pozwalają nawet pracownikom bez przeszkolenia skuteczniej, szybciej, bardziej przejrzyście zarządzać bagażami. Pracownicy mają nawet możliwość kontrolowania ich w czasie rzeczywistym, dzięki czemu o pomyłki znacznie trudniej. A, dla odmiany, zlokalizowanie zguby staje się znacznie łatwiejsze — co daje nadzieję, że uda się pasażerom odzyskać bagaż nim ten wybierze się w trasę w przeciwnym kierunku.

Niewielkie urządzenia mobilne już teraz usprawniają pracę m.in. greckich lotnisk — ale ma to być dopiero początek zmian. Dalej mówi się o pomocy sztucznej inteligencji, zaś przyszłość maluje się… technologią radiową. Nowoczesne znakowanie lub chipowanie walizek ma wkrótce stać się standardem:

IATA zagłosowała niedawno za opracowaniem w ciągu najbliższego roku standardu stosowania etykiet RFID w celu uniknięcia problemów z odczytywaniem zagiętych lub rozmazanych kodów kreskowych. Dzięki RFID pasażerowie będą mogli w czasie rzeczywistym zlokalizować swoje walizki za pomocą aplikacji w smartfonie.

Brzmi to jak wizja odległej przeszłości — szczególnie w przypadku małych lotnisk, za którymi nie stoją najwięksi gracze i mają stosunkowo niski priorytet w kwestii takich innowacji. Powód? Po prostu się to nie opłaca. Przyznam że jako osoba której w przypadku dłuższych wyjazdów się nadawać walizki, czekam z niecierpliwością. Na tę chwilę za każdym razem w punkcie ich oddawania po prostu się z nimi żegnam — i zawsze mam przy sobie niezbędnik na wypadek, gdyby moje walizki nie doleciały.

Źródło: informacja prasowa