24

Slack dla Windows – czyli jak zrobić aplikację bez sensu

W redakcji Antyweb od pewnego czasu korzystamy ze Slacka, który mnie i moim kolegom ma pomóc w komunikacji. Mimo, iż większość z nas pracuje w warszawskiej redakcji, kilku redaktorów, w tym ja tworzymy Antyweba zdalnie – to i pomaga i przeszkadza. Wadą tego stanu rzeczy jest to, że pewne sprawy trudniej jest ogarnąć, kiedy nie […]

W redakcji Antyweb od pewnego czasu korzystamy ze Slacka, który mnie i moim kolegom ma pomóc w komunikacji. Mimo, iż większość z nas pracuje w warszawskiej redakcji, kilku redaktorów, w tym ja tworzymy Antyweba zdalnie – to i pomaga i przeszkadza. Wadą tego stanu rzeczy jest to, że pewne sprawy trudniej jest ogarnąć, kiedy nie ma wszystkich w jednym miejscu. Facebook się znudził, obecnie bawimy się ze Slackiem.

W przypadku większości moich kolegów to nie był żaden problem – migracja na tę platformę jest bezbolesna. Ja natomiast ze względu na przywiązanie do ekosystemu Microsoftu mam pewne kłopoty – nie dość, że Slack nie jest obecnie dostępny w oficjalnej aplikacji dla Windows Phone, to w dodatku brakowało jej także dla „ósemki”. Stąd też codziennie noszę ze sobą nie jeden, a dwa telefony. Pierwszy, podstawowy z okienkami, a drugi z Androidem, obsługującego Slacka, a także i powiadomienia push, na czym bardzo mi zależy. Zdarza się jednak, że tego telefonu przy sobie nie mam i wtedy komunikacja po prostu leży.

Tak Slack wygląda na IE…

slackie

Dużo lepiej sprawa wygląda, gdy jestem przy komputerze i na bieżąco widzę, że na Slacku coś się dzieje. Do tej pory siedział on grzecznie w jednej z otwartych kart IE i w trakcie pracy co jakiś czas zerkałem, czy nie pojawiło się coś nowego. Od wczoraj mogę mieć specjalnie przygotowaną aplikację Slacka dla Windows. Brzmi dobrze? Niekoniecznie.

Już sam fakt, iż mam do czynienia z aplikacją desktopową nieco mnie zdziwił. Oczywiście rozumiem, że do grona wspartych systemów należy włączyć m. in. Windows 7 i temu nie będę się sprzeciwiał. Jednak, czy nawet na „siódemce” warto instalować Slacka? Nie sądzę.

Po pierwsze – pominięcie Modern UI boli – przede wszystkim mnie. Bardzo często korzystam z tego trybu – zwłaszcza, gdy już nie siedzę przy biurku i komputer „składam” kładąc się z nim na kanapę. Często jest też tak, że Slack cały czas jest odpalony w jednej z kart IE oddzielonej od reszty i przeniesionej ponadto na drugi ekran, gdzie cały czas mam dostęp do najświeższych informacji dotyczących pracy redakcji. To akurat dla mnie bardzo ważne.

…A tak w aplikacji dla Windows. Widać różnice?

slackw

Po drugie – można powiedzieć, że powiadomienia push z aplikacji pojawiające się albo w dymku (Windows 7), albo w prawym górnym rogu (Windows 8) to jedna z ważniejszych funkcji Slacka dla Windows. Ok, ale można to było rozwiązać prościej – podobnie jak na Facebooku. Jeżeli pojawia się coś nowego, niech rozlega się sygnał dźwiękowy, a nazwa strony na karcie niech miga i powiadamia o czekających na nas zdarzeniach. Serio trzeba było robić do tego osobną aplikację dla Windows?

Po trzecie – Slack dla Windows wygląda tak, jakby go od A do Z zerżnięto z webowego wydania. Czy to źle, czy to dobrze – nie mnie sądzić. Ja jednak oczekiwałem czegoś innego, zwłaszcza tego, że otrzymam wersję dla dotykowego scenariusza użytkowania Windows. Nic z tych rzeczy. Wartość Slacka dla Windows? Dla mnie zerowa.

A wybaczcie, jest jedna rzecz, która może Was skłonić do tego, by jednak zainteresować się Slackiem w aplikacji dla Windows – możliwość operowania na kilku projektach jednocześnie bez potrzeby otwierania kilku zakładek w przeglądarce na raz, by mieć do nich dostęp. Mnie to jest niepotrzebne. Stąd też to, co napisałem powyżej – w moim przypadku korzystanie z niej nie wnosi absolutnie niczego atrakcyjnego do mojej codziennej pracy.

Grafika: 1