0

Najnowsza gra twórców Journey jest także pełna zagadek. Tajemnicze Sky: Children of Light już dostępne!

Każdy kto grał w jakąkolwiek produkcję od thatgamecompany prawdopodobnie zdążył zauważyć, że ekipa ma swój charakterystyczny styl. Każda kolejna z ich gier jest na swój sposób niezwykła, a wspólnym mianownikiem dla każdej pozostaje tajemniczość i "to coś", czego próżno szukać w produktach konkurencji. Podobnie sprawy maja się ze Sky: Children of Light, które dla wielu jest jedną z najważniejszych mobilnych premier ostatnich miesięcy. Jeżeli tytuły takie jak Journey czy Flower przykuły Was do konsoli na długie godziny, to są ogromne szanse, że i Sky: Children of Light przypadnie wam do gustu!

Sky: Children of Light — jedna na milion

Sky: Children of Light to produkcja której trudno nie skojarzyć z przepiękną podróżą. Już pierwsze chwile w otwartym, tajemniczym, świecie który jest do naszej dyspozycji przywodzi na myśl klasyk z PlayStation 3. Baśniowa oprawa, przepiękne kolory i przygrywająca w tle spokojna muzyka pozwalają zatopić się w świecie gry i mknąć nieustannie przed siebie. Najpierw z zaciekawieniem, chwilę później — z delikatnym rozdrażnieniem, bo przez brak wyraźnych instrukcji, całość jest dość mglista. Ale po ukończeniu wstępnych samouczków, chwili błąkania się i frustracji związanej z brakiem dostatecznego zapasu energii — nareszcie trafiamy na innych graczy i dodatkowe zagadki, które wspólnie rozwiązujemy. Tak, w Sky: Children of Light interakcja z innymi także postawiona została na pierwszym miejscu. I choć rozwiązania z nią związane (ot, jak chociażby anonimowość) mogą budzić sporo kontrowersji, to właśnie część uroku tej zabawy. Bo nie da się ukryć, że thatgamecompany wciąż zaprojektowało to inaczej, niż rynkowa konkurencja. Co w połączeniu z niezwykłą oprawą audiowizualną pozwala się ich tytułowi wyróżnić. I to w najlepszy z możliwych sposobów!

To gra, która po kilku godzinach wciąż pozostaje dla mnie tajemnicą

Wiele mobilnych gier po chwili od uruchomienia… właściwie nie skrywają przede mną większych tajemnic. Wiem czego się spodziewać, wiem jak potoczy się dalszy rozwój bohatera i czego spodziewać się po kolejnych wyzwaniach. Sky: Children of Light to zupełnie inna kategoria. To tytuł który zachwyca swoją wolnością, czaruje oprawą i jednocześnie ma w sobie to coś, co nie pozwala się od niego oderwać. Kilka światów, co rusz to nowe zagadki, no i ta nieprzewidywalna współpraca z innymi, która nie zawsze przybiera obrót, którego się spodziewamy. Największym ale pozostaje kwestia działania — na testowanym przeze mnie iPhone X gra wygląda może i pięknie, ale w kwestii działania sporo dzieli ją od ideału, a szkoda. Drugą dyskusyjną kwestią są mikrotransakcje — paczki z energią nie należą do tanich i choć na tę chwilę udało mi się uniknąć zakupów, to nie jestem przekonany jak długo zabawa będzie miała jeszcze sens bez wydania tych kilkudziesięciu złotych na pierwszy zastrzyk energii…