Motoryzacja

Skoda Kodiaq po liftingu z prawilną wersją RS, a nie dieslem

KP
Kamil Pieczonka
6

Kodiaq był pierwszym prawdziwym SUVem produkowanym przez Skodę, który trafił na rynek już ponad 4 lata temu. Później pojawiły się mniejsze modele, jak Karoq oraz Kamiq, a teraz przyszła kolej na odświeżenie największego w gamie pojazdu czeskiej marki.

Skoda Kodiaq z kosmetycznymi zmianami

Jak to zwykle bywa przy liftingach zmiany z zewnątrz są raczej niewielkie i nie inaczej jest w przypadku Karoqa. Największe różnice można odnotować na froncie, gdzie mamy całkowicie nowy, mniejszy i wyżej umieszczony grill, który po bokach ma wąskie lampy w standardzie LED nawet już w bazowej wersji. W droższych wersjach wyposażenia dostępne są po raz pierwszy w tym modelu światła matrycowe typu LED. Poza tym maska jest nieco bardziej płaska, a światła do jazdy dziennej mają inny kształt. Z boku różnic należałoby szukać z lupą.

Podobnie zresztą jak w tylnej części nadwozia, gdzie mamy tylko nowe światła LED z dynamicznymi kierunkowskazami. Poza tym w ofercie pojawią się oczywiście nowe wzory felg w rozmiarach od 17 do 20 cali i to by w zasadzie było wszystko co wskazuje na nowy model z zewnątrz. Nieco więcej zmian mamy w kabinie, która również przeszła niewielki lifting.

Przeciwnicy wystających tabletów będą zadowoleni, Kodiaq nadal ma jak na dzisiejsze standardy już raczej średniej wielkości wyświetlacz systemu inforozrywki o przekątnej 9,2 cala wbudowany w deskę rozdzielczą, a przed kierowcą są wirtualne zegary na ekranie o przekątnej 10,25 cala. W zależności od wersji wyposażenia zmienia się też kształt kierownicy, może być dwu albo trzyramienna, a w obu wersjach wyposażona jest w przyciski do obsługi systemów pokładowych.

Poprawiono również systemy wspomagające kierowcę, które powinny działać jeszcze sprawniej dzięki nowym czujnikom i radarom. W najbogatszej wersji wyposażenia dostępne będą w standardzie nie tylko podgrzewane, ale również wentylowane siedzenia z funkcją masażu. Usprawniony został też system nagłośnienia firmowany logiem Canton z 10 głośnikami, a oświetlenie ambientowe będzie teraz znacznie bogatsze i dostępne w różnych kolorach.

Pod maską nuda, nie licząc wersji RS

Pod maską praktycznie nic się nie zmieni. Podstawowa jednostka napędowa to dobrze znany silnik 1.5 TSI o mocy 150 KM, który przekazuje napęd na przednią oś za pośrednictwem sześciobegowej ręcznej lub siedmiobiegowego automatycznej skrzyni biegów. Dostępny będzie też silnik 2.0 TSI o mocy 190 KM oferowany z napędem na wszystkie koła. Gamę uzupełnią dwie wersje silnika 2.0 TDI o mocy 150 i 200 KM dostępne tylko ze skrzynią DSG. Mocniejszy diesel również dostępny jest w wersji 4x4. Nieco zaskakuje brak jednostek wyposażonych w układ miękkiej hybrydy.

Do oferty powróci też najmocniejsza wersja RS, ale tym razem nie będzie wyposażona w podwójnie doładowany silnik diesla, a motor benzynowy 2.0 TSI o mocy 245 KM, który można spotkać między innymi w Golfie GTI. Niby zmiana niewielka, ale wydaje mi się, że sinik benzynowy lepiej pasuje do sportowej wersji, tym bardziej, że drzemie w nim jeszcze spory potencjał dodatkowej mocy. To w sumie też nieco zaskakująca decyzja w dobie ograniczeń emisji CO2. Nowy model powinien pojawić się w salonach za kilka tygodni.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu