138

Skąd ta niechęć do Apple?

Trafiłem na tekst zapowiadający iPhone’a 7. Żadna nowość, takie wpisy pojawiają się już od jakiegoś czasu i ludzie bawią się w prognozowanie i wypisywanie marzeń. Z ciekawości zajrzałem, by dowiedzieć się, co fanom chodzi po głowie w przypadku siódemki. Okazało się, że głowa jest tu słowem kluczem, ale nic po niej nie chodzi – to […]

Trafiłem na tekst zapowiadający iPhone’a 7. Żadna nowość, takie wpisy pojawiają się już od jakiegoś czasu i ludzie bawią się w prognozowanie i wypisywanie marzeń. Z ciekawości zajrzałem, by dowiedzieć się, co fanom chodzi po głowie w przypadku siódemki. Okazało się, że głowa jest tu słowem kluczem, ale nic po niej nie chodzi – to wewnątrz coś się znajduje. A to coś, to iPhone 7. Tak uszyto drwinę z produktów, a głównie użytkowników Apple. Zastanawiam się skąd ta niechęć?

Temat przerabiany jest od dawna, ale cały czas nie mogę znaleźć odpowiedzi: dlaczego Apple zderza się z taką falą niechęci? Owszem, firma jest dość specyficzna, różnie można do niej podchodzić, komentować dorobek Jobsa czy obecne poczynania Cooka. Ale kontrowersje i różne emocje wzbudzają też inne firmy. Tymczasem to gigant z Cupertino jest zawsze w centrum uwagi. Jeśli drwić, to z tej firmy, jej pomysłów, pracowników i przede wszystkim klientów. Jeden z przykładów z ostatnich lat:

Pamiętam, że ten film rozbawił bardzo mocno kilku moich znajomych. Wszyscy deklarują, że nigdy nie kupią sprzętu Apple. Stać ich, nie mają negatywnych doświadczeń z produktami tej firmy, nie wskazują na konkretne wady. Po prostu nie, bo nie. Nie kojarzę człowieka, który mówił mi, że nie kupi produktu Sony albo HTC, bo nie. W imię zasad, chociaż trudno stwierdzić jakich. Wracam do tego tematu, ponieważ trafiłem na przywołany we wstępie tekst, a w nim krótki film:

Na dobrą sprawę całkiem ciekawy materiał poruszający ważne kwestie: uzależnienie od technologii, motyw wszczepiania elektroniki ludziom, postęp, który niekoniecznie musi nam służyć. I byłby ciekawy bez wskazywania na markę, bez odwoływania się do konkretnego producenta. A jednak go wskazano i musiało to być Apple. Chodzi tylko o chęć wypromowania się, nakręcenia odsłon i podbicia tematu? Znamy to z biznesu, firmy odwołują się do Apple, by z ich „pomocą” wejść wyżej w rynkowej hierarchii, ale czy i w tym przypadku kierowano się tym czynnikiem? Wątpię.

Chodzi o dołożenie konkretnej firmie i jej fanom, a nie o promocję. Można się śmiać z tego uzależnienia od technologii, wpatrywania się w ekran, stukania w szkiełko i sporej części popularnych aplikacji. Ale czy to zachowania/mody właściwe tylko dla środowiska Apple? Nie. Mimo to nikt lub niewiele osób drwi z klientów LG czy Huawei. Jasne, Apple to potentat, więc siłą rzeczy skupia na sobie uwagę. Gdyby jednak jego wyniki były znacznie gorsze, to znikną żarty na temat firmy, uderzająca w nią krytyka i dość mocna niechęć niektórych osób? Mam spore wątpliwości.