21

Siri na Androida? Jest, ale… [dziury w systemie]

Gdy dyskutują zwolennicy Androida z iOSowcami i spierają o wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, to często pada z ust tych drugich argument o dziurawej jak rzeszoto kontroli w systemie Google. Pojawiają się tam nie tylko dopracowane aplikacje, ale i takie mogące negatywnie wpłynąć na funkcjonowanie telefonu czy po prostu bezużyteczne (o, tych też na […]

Gdy dyskutują zwolennicy Androida z iOSowcami i spierają o wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, to często pada z ust tych drugich argument o dziurawej jak rzeszoto kontroli w systemie Google. Pojawiają się tam nie tylko dopracowane aplikacje, ale i takie mogące negatywnie wpłynąć na funkcjonowanie telefonu czy po prostu bezużyteczne (o, tych też na iOSie nie brakuje).

Dodatkową „kategorią” są te bezwstydnie łamiące prawa autorskie czy też zwykłą przyzwoitość. Sprytną sztuczką było choćby wypuszczenie niedawno w pełni „oficjalnego” Siri for Android.

Siri wydaje się być ostatnim Świętym Graalem, którego jeszcze nie udało się w pełni skopiować na Androidzie. Czy doczekaliśmy się zatem przełomu? Niezupełnie. Mimo, że pod nazwą aplikacji widnieje napis Official App. Ale nie dajmy się zwieść – to tylko nazwa dewelopera, który ją wrzucił do cyfrowego sklepu.

Czymże jest zatem Siri for Android? To nic innego, jak przycisk przenoszący nas do… Voice Actions, które jest integralną częścią systemu Google. Trudno zatem mówić tutaj nawet o aplikacji, to zwykłe oszustwo napędzane przez mistyczną już wręcz chęć posiadania tego, co mają w swoich telefonach posiadacze iP4S. Tym razem autorzy przynajmniej w opisie są szczerze, napisali bowiem:

Ta aplikacja jest ikoną Siri, która otwiera Google Voice Action.

Tutaj możecie zapoznać się ze szczegółami owej funkcji.

Czy akcja okazała się udana? Nawet na polskim Android Markecie można już znaleźć kilkanaście opinii na temat ikonki, przy czym jednak większość nie wyraziła się zbyt pochlebnie:

 

Czy to jakoś specjalnie niebezpieczna aplikacja? Szczerze mówiąc – tego nie wiemy, ale na razie nikt o problemach nie donosił. Za to kompletny brak kontroli nad tym, co na Android Markecie się ukazuje to już powód do zapalenia się czerwonej lampki ostrzegawczej. Biorąc pod uwagę, że wypromowanie dowolnej aplikacji (hej, skrzyknijmy znajomych!) na wysoką pozycję nie jest problemem, to niebezpieczeństwo dotyczące pojawianie się czegoś naprawdę groźnego nie jest wcale takie niskie. Wspaniale, że Android pozwala na znacznie większą „wolność” niż iOS, ale jest to zawsze kosztem czegoś. W tym przypadku masy śmieci w których trzeba grzebać i potencjalnego niebezpieczeństwa. Dziękuję bardzo, wolę jednak system ograniczony, ale pewny. Albo chociaż poczucie, że taki jest.

[źródło]