23

Prosta do bólu aplikacja do notatek, której używam codziennie od kilku lat

Jest takie powiedzenie: "less is more", czyli "mniej znaczy więcej". Mówi się też, że narzędzia powinny przezroczyste - najważniejsze jest to, by po prostu działało i spełniało swoją rolę. Właśnie dlatego wybrałem Simplenote kilka lat temu i do dziś to jedna z pierwszych aplikacji, które instaluję na każdym urządzeniu.

Ze względu na specyfikę pracy, czyli potrzebę bycia na bieżąco ze wszelkimi technologicznymi nowinkami, moje (obszerniejsze) notatki, zapiski, listy zadań i wiele innych treści jest rozbita na wiele narzędzi. Jeszcze się w tym odnajduję, ale zdarza się, że by znaleźć niektóre zapiski po prostu tracę czas. Wierzę, że nadejdzie taki dzień, gdy zaprowadzę w tym wszystkim porządek, bo zalążek już mam. Wszystko dzięki Simplenote.

Aplikacja ta jest raczej mało popularna wśród zwykłych użytkowników systemów mobilnych oraz komputerów. Na każdej z platform obecne są domyślne aplikacje pozwalające tworzyć (zaawansowane) notatki i wcale nie dziwię się tym, którzy z wygody po nie sięgają. Często oferują one całkiem obszerne możliwości, które zaspokajają potrzeby i oczekiwania użytkowników. Sam bardzo lubię Notatki w iOS, głównie ze względu na możliwość zablokowania dostępu do poszczególnych notatek.

Ale, ponownie, ze względu na zainteresowania i ciekawość, używam wielu urządzeń z wieloma systemami, dlatego potrzebuję czegoś maksymalnie uniwersalnego. Oczywiście, że Microsoft i Google mają w swoich ofertach takie aplikacje (OneNote i Google Keep Notes), ale przy szybkich notatkach potrzebowałem czegoś jeszcze prostszego.

Na Simplenote natrafiłem pierwszy raz tak dawno, że dziś nie pamiętam dokładnie, kiedy to nastąpiło. Początki aplikacji sięgają 2008 roku, a ja – tak podejrzewam – używam jej od około 5 lat. Pamiętam bowiem (wizualnie) różne wcielenia Simplenote na iOS-a i Androida, które dziś wydawałaby się naprawdę archaiczne. Przejdź do szybkiego omówienia Simplenote.

Po pobraniu aplikacji (dostępnej na każdą z najpopularniejszych platform) i założeniu konta, oczom ukaże się widok, na który składają się dwie kolumny. Ta po lewej zawiera listę naszych notatek, a po prawej widoczna jest oczywiście ich zawartość. Aplikacja posiada dodatkowe funkcje, jak udostępnianie, formatowanie, ustawianie przypomnień i wiele innych, ale muszę Wam się przyznać, że nawet ich nie używam. Do udostępniania tekstu mam Dokumenty Google, a przypomnienia to Asystent Google.

Simplenote sprawdza się w kilku sytuacjach, które przydarzają mi się dość regularnie – gdy potrzebuję miejsca, gdzie zapiszę w mgnieniu oka zawartość schowka i będę wiedział, że synchronizacja zapewni mi kopię zapasową. Z niej mogę sekundę później skorzystać na jakimkolwiek innym urządzeniu, więc traktuję od czasu do czasu Simplenote, jako swego rodzaju schowek międzyplatformowy. W przypadku urządzeń od Apple z iOS i macOS taka funkcja jest zaimplementowana w ramach systemów, a takie obejście powoduje, że zdążyłem już nawet o nim zapomnieć, bo wymiana danych między iPhone’em, Androidem i Windowsem, Linuksem oraz MacBookiem odbywa się bezproblemowo i w tle. W razie potrzeby możecie też zalogować się też po prostu w przeglądarce.

A wszystko to kompletnie za darmo. Nowe wersje, aktualizowane także w odpowiedzi na zmieniające się trendy w aplikacjach mobilnych, pojawiają się regularnie i dość szybko względem tego, co dzieje się na rynku. Wyszukiwarka jest niezawodna, a jeśli zapragniecie trochę uporządkować notatki, to możecie skorzystać z systemu hashtagów. Świetnymi dodatkami są historia zmian (można podglądać wcześniejsze wersje notatki) oraz współpraca z innymi.

Choć nie wykorzystują maksymalnie możliwości Simplenote, to z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę aplikację. Instaluję ją na każdym nowym urządzeniu w ciągu pierwszych chwil użytkowania i nigdy się nie zawiodłem.

Wybaczcie brak autorskich zrzutów ekranu, ale musiałbym wtedy rozmazać niemal całą zawartość notatek, co mijałoby się z celem.