Felietony

"Signal? Taka pasta do zębów?" - najważniejszy problem alt-komunikatorów

JS
Jakub Szczęsny
96

Jest sobie na rynku marka pasty do zębów, która nazywa się Signal. I gdybyście podeszli do 100 przypadkowych osób i zapytali ich, z czym im się kojarzy "Signal", to częściej padłaby odpowiedż: "pasta do zębów" niż "komunikator".

I wiem, już na samym początku wpisu poruszyłem serca wszystkich osób, dla których istotne są alternatywne komunikatory takie jak Signal właśnie. Jest Was teraz tym więcej, że niedawno mieliśmy do czynienia z dwiema aferami - tą związaną z wyciąganiem z WhatsApp danych i przekazywaniem do Facebooka oraz banem dla Donalda Trumpa. Obydwie mają troszeczkę inne oddziaływanie w środowisku technologicznym, ale łączy je jedno: najmożniejsi świata IT mają zdecydowanie za dużo władzy w swoich rękach. I prawidłowo, że u świadomych użytkowników wzbudza to wątpliwości. Na tego typu wydarzeniach zazwyczaj zyskują alternatywne komunikatory czy alternatywne usługi (m. in. DuckDuckGo). O ile jednak w przypadku DuckDuckGo trudno mówić o istniejącej komponencie "społecznościowej", tak w przypadku komunikatorów, jest ona szalenie istotna.

Bo warto mieć na uwadze to, że zmiana komunikatora oznacza również istotne zmiany w tym, jak komunikujemy się z innymi. Co nam po przejściu na inną usługę wymianę wiadomości, jeżeli okaże się wkrótce, że mało kto z naszych znajomych z niej korzysta? O ile w przypadku naszym, czyli aktywnych użytkowników internetu z kręgu "technologicznych insiderów" może nie być z tym czasami problemu, tak już dla innych może być to rzecz nie do przeskoczenia.

Czytaj również: Signal i Telegram święcą triumfy. WhatsApp zauważył co narobił i próbuje naprawić błąd

Alternatywny komunikator jest tak dobry, jak bardzo pasuje do Twoich kontaktów

I nie twierdzę tutaj, że ma to być główny wyznacznik wyboru komunikatora. Dla jednego wysokie bezpieczeństwo platformy wymiany wiadomości będzie wartością nadrzędną i nie będzie go obchodzić WhatsApp, czy Messenger od Facebooka. Mimo tego, że mógłby tam komunikować się z mnóstwem swoich znajomych. Inni natomiast, zawiedzeni tym, jak poczynają sobie giganci technologiczni mogą poczuć misję odnalezienia się w alternatywnym komunikatorze i najpewniej będą musieli ze sobą mocno walczyć, by nie wrócić na łono największych platform (albo, by przynajmniej na nie nie zaglądać od czasu do czasu).

A zatem, może być tak, że będziesz mieć najlepsze możliwe intencje - dokopać gigantom (właściwie, to gigantowi...) w dziedzinie komunikatorów. I najpewniej będziesz mieć ku temu doskonałe powody, bo radosne zabawy z danymi użytkowników, czy też kontrowersje związane ze stronniczym podejściem do różnych systemów ideowych to nie przelewki. Ale może okazać się, że polegniesz, bo ci giganci (albo gigant) są po prostu tak duzi, że ci alternatywni są... bardzo mali w skali odnoszącej się do najpopularniejszych. Statystyka w takiej sytuacji będzie nieubłagana: Twoich znajomych w alternatywnym komunikatorze może nie być. I wiesz, wcale nie muszą mieć ochoty zmieniać platformy wymiany wiadomości.

Jak duzi są najwięksi?

Liczby przedstawiające największych graczy na rynku komunikatorów są bardzo ciekawe. W kontekście rozważań nad alternatywnymi dla nich mogą stanowić ciekawy punkt odniesienia - jak wspomniałem wyżej, statystyka jest nieubłagana i szybko weryfikuje trendy, szczególnie takie, które są napędzane przez myślenie życzeniowe.

Serwis Statista podaje, że:

  • WhatsApp ma 2 miliardy użytkowników na świecie
  • Messenger 1,3 mld (to ciekawe, bo Facebook ma blisko 3 mld aktywnych użytkowników na całym świecie)
  • Podium zamyka WeChat z 1,2 mld (nieistotny dla nas, ale istotny w ujęciu świata / Azji / Chin)
  • QQ - komunikator należący do Tencent (tak samo jak i WeChat) to 650 mln użytkowników
  • Snapchat - 433 mln (**w tle przygrywa Vicetone - Astronomia**)
  • Telegram - 400 mln

Signal natomiast (komunikator, a nie pasta do zębów) może się poszczyć obecnie około 50 mln użytkowników (oszacowanie tego jest obecnie trudne). Na początku stycznia, komunikator ten przeżył masowy przypływ użytkowników - ze sklepów z aplikacjami pobierano go nawet 1,5 mln razy dziennie. Obecnie dynamika tych wzrostów zdaje się spadać, niemniej i tak platformie należą się gratulacje. To nie jest tak, że sobie "nie zasłużyła" na takie liczby. Tego typu tworu widocznie mocno brakowało na scenie technologicznej i po prostu wystarczył "dobry moment".

Mówię cały czas o Signalu, ale dlaczego pomijam Telegram? Ten przecież również jest w pewnym sensie "alternatywny" - otóż Telegram odrobinę stracił po tym, jak najpierw Rosja zbanowała ten komunikator u siebie, a następnie go odbanowała (po rozmowach twórcy z władzą). "Alternatywność" w postaci niezależności odrobinę została podkopana jak sądzi wielu w internecie. Co więcej, 400 mln użytkowników to już nie krąg "alternatywnych" komunikatorów jak sądzę. Niemniej, jeżeli uważacie, że Telegram do nich należy - okej! Mimo wszystko, raczej nie można mówić tutaj o nawiązaniu równej walki z Messengerem, WhatsApp.

Obawiam się, że boom na Signala to przede wszystkim nośny temat w rękach niektórych mediów, które widzą jedynie ostatnie spektakularne wyniki. Trzeba na ten temat popatrzeć szerzej - jak będzie wyglądać retencja ostatnich nowych użytkowników? Czy po zainstalowaniu programu nie odbiją się od niego po tym, jak zauważą, że trudno im komunikować się ze znajomymi tak, jak wcześniej na Messengerze, czy WhatsApp? Chwilowa, skokowa popularność może wypaczać pewne trendy - każdy jednak jest następnie weryfikowany przez czas. W przypadku technologii konsumenckich, rynku usług konsumenckich w internecie ważne jest to, aby pozyskać użytkownika i najlepiej go utrzymać u siebie. Samo pobranie aplikacji, poużywanie jej dzień, dwa i zapomnienie o niej - nie znaczy nic.

Absolutnie nie deprecjonuję tym samym komunikatora Signal

Zwracam uwagę na pewne rzeczy, o których według mnie mało powiedziano w ostatnim czasie. Signal jest fajną aplikacją do wymiany wiadomości. Tyle, że kwestia wyboru komunikatora jest blisko związana nierzadko z tym, czy nasi znajomi również z niego korzystają.

Nie zapominajmy również o tym, że Messenger, WhatsApp trafiają świetnie do ludzi, którzy są "technologicznymi casualami". Niekoniecznie jarają się oninowymi technologiami, ale z nich korzystają - tak po prostu. Co do Signala mam mieszane uczucia. Ich znajomi również mogą być "podobnie technologiczni" - a to już bardzo prosta droga do tego, by albo Signalem się nie przejąć, albo go zainstalować i zaraz go porzucić.

Albo by kojarzyć "Signal" jedynie z pastą do zębów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: