4

Shpock – chcesz się pozbyć gratów zalegających na strychu? – there is also an app for that!

Sam posiadam trochę gratów, z którymi ciężko mi się rozstać z różnych powodów. Czasem są to rzeczy, do których mam jakiś sentyment, a czasem brak mi po prostu chęci do wystawiania aukcji na allegro czy dodawania ogłoszeń na portalach tupu gumtree czy tablica.pl. Swojego czasu pisałem już na Antywebie o podobnym polskim startupie o nazwie […]

Sam posiadam trochę gratów, z którymi ciężko mi się rozstać z różnych powodów. Czasem są to rzeczy, do których mam jakiś sentyment, a czasem brak mi po prostu chęci do wystawiania aukcji na allegro czy dodawania ogłoszeń na portalach tupu gumtree czy tablica.pl. Swojego czasu pisałem już na Antywebie o podobnym polskim startupie o nazwie Thingo. Tym razem w moje ręce wpadła aplikacja, dzięki której możemy szybko wystawić i sprzedać przedmioty, które zalegają w naszej piwnicy lub strychu.

W dobie Internetów i e-commerce jest już niewielki odsetek ludzi, którzy nie korzystają z usług allegro czy e-bay, a coraz to więcej osób zaczyna korzystać z (prawie) darmowych portali pokroju tablica.pl czy gumtree.

Sięgając pamięcią wstecz przypominam sobie pchle targi na których można było nabyć różnego rodzaju stare „szpargały”, które ktoś wyciągnął z piwnicy i postanowił sprzedać za bezcen. Aktualnie mieszkając w Krakowie, a wcześniej we Wrocławiu zdarzało mi się odwiedzać pchle targi, nawet nie celem zakupu czegokolwiek, ale po prostu z powodu ciekawości i możliwości rzucenia okiem na różnego rodzaju przedmioty.

Aplikacja Shpock przypomina mi właśnie taki mały wirtualny, a co najważniejsze regionalny pchli targ. Bo właśnie dzięki aplikacji możemy w szybki, a zarazem nieskomplikowany sposób wystawić i ewentualnie sprzedać przedmioty, które zalegają w naszym domu. Shpock to powiedzmy taka mobilna tablica ogłoszeń, na której możemy przypiąć informację, że chcemy sprzedać np. stary telewizor.

Jedną z najważniejszych zasad działania aplikacji jest odnajdywanie przedmiotów w naszej okolicy. Brzmi zawile, ale wygląda to tak, że aplikacja pokazuje nam przedmioty z naszej najbliższej okolicy. Dla mnie jest to plus, gdyż, jak już nadmieniłem, mam pewne problemy natury sentymentalnej z rozstawaniem się z niektórymi przedmiotami. Zawsze jest lepiej oddać lub odsprzedać nasz ukochany przedmiot osobie znanej z naszego otoczenia niż komuś obcemu– a nuż sąsiadowi przyda się moja stara mikrofalówka? Nie wiem dlaczego, ale staram się zawsze oddawać (jeżeli muszę) przedmioty, które posiadam w dobre ręce. To takie moje osobiste przekonanie.

Wszystko ładnie pięknie, ale tylko w teorii. Aplikacja pokazuje nam przedmioty z naszej okolicy, to fakt, ale niestety nie mamy możliwości selekcji promienia w jakim nasz wystawiony przedmiot będzie pokazywany, a także nie mamy opcji ustawienia okolicy, którą sami chcemy przeglądać. Po zainstalowaniu aplikacji w Polsce na ekranie mojego telefonu pojawiły się przedmioty oddalone o banalne 400 kilometrów ode mnie. Możliwe, że to nie bug w aplikacji, a po prostu w Polsce jeszcze nikt nie słyszał, ani nie korzystał z aplikacji i właśnie z tych powodów nie pokazują się przedmioty z naszego kraju.

Rzeczywiście jak obiecują twórcy, wystawianie kolejnych przedmiotów jest banalnie proste, a zarazem błyskawiczne. Mnie wystawienie przedmiotu zajęło raptem kilka sekund – wystarczy dodać zdjęcie, tytuł przedmiotu i jego krótki opis (160 znaków) no i wycenić przedmiot, który chcemy sprzedać . GPS w telefonie sam zlokalizuje gdzie przedmiot się znajduje i określi nazwę miasta, która to będzie widoczna dla zainteresowanych.

Ważnym faktem jest to, że aplikacja jest uproszczona do bólu. Oznacza to, że nie spotkamy się z żadnymi regulaminami, długimi formularzami czy skomplikowanymi polami do wypełnienia. Wystarczy odpalić i już możemy przeglądać przedmioty. Chcesz kupić lub sprzedać? Wystarczy zalogować się przez facebooka.

Godnym uwagi jest to, że poprzez Shpock nie płacimy za kupiony przedmiot. Jest to zarówno plus, jak i minus. Plusem tego jest brak problemów z oczekiwaniem na przelew, a dodatkowo za plus uważam też to, że twórcy aplikacji przenieśli płatność i odbiór na samych zainteresowanych przedmiotem tj. sprzedawcę i kupującego. Kupujący ma możliwość oglądnięcia przedmiotu przed kupnem i sprawdzenia czy przedmiot naprawdę jest w dobrym stanie.

Dużym minusem jest brak pewnego związania obu stron. Nawet po zakupie sprzedający może nie chcieć się spotkać lub, kolokwialnie mówiąc, olać kupującego. Jednak zakładam, że przez tę aplikację nie będą sprzedawane obrazy warte setki tysięcy euro i raczej tego typu sytuacje nie będą miały miejsca.

Aplikacja jest już dostępna od pięciu tygodni zarówno w Play Markecie jak i AppStore – co prawda nie cieszy się jeszcze ogromną popularnością, bo przez pięć tygodni swojej obecności została pobrana przez ponad dziesięć tysięcy użytkowników, którzy wystawili ponad trzy tysiące przedmiotów i dokonali ponad dwa tysiące transakcji. Póki co liczby nie powalają, jednak jak na mobilny pchli targ uważam, że jest nieźle.

Oczywiście możemy także zaprosić naszych znajomych do Shpocka, możemy to uczynić poprzez wysłanie zaproszenia przez Google +, Facebooka, Twittera czy najprostszego smsa.

Nazwa może trochę zaskakiwać i i początkowo przypominała mi imię jednego z bohaterów sagi Star Trek czyli Spocka. Jednak nazwa Shpock to nic innego jak połączenie słów Shop oraz Pocket (gdybym nie przeczytał nigdy bym na to nie wpadł) a dokładnie nazwa wzięła się od tego zdania: „Shop in your Pocket”.

Ta dziwnie brzmiąca, ale funkcjonalna aplikacja swoją obecność zawdzięcza programistom z Austrii i aktualnie jest dostępna w kilku językach: niemieckim, angielskim, francuskim i co ciekawe, także w języku chorwackim. Za całym zamieszaniem wokół mobilnego sprzedawania ”gratów” z naszej piwnicy stoi austriacki startup Finderly. Aplikacja może wprowadzić trochę zamieszania i śmiało konkurować już z obecnymi na tym rynku startupami takimi jak Rumgr czy Yardsale.

Jedyne czego nie dostrzegłem lub może umknęło mojej uwadze to sposób w jaki twórcy chcą zarabiać na aplikacji. Nie zauważyłem żadnych reklam, a pozostawienie sposobu transakcji pomiędzy kupującym i sprzedającym oznacza jedno: brak prowizji. Możliwe, że zostanie wprowadzona płatna opcja wyróżniania pewnych przedmiotów, co miałoby największy sens.

Droga przed Shpock jest jeszcze długa i zawiła, jednak pomysł i wykonanie są bardzo dobre. To jedna z tych aplikacji, która zagości na dłużej w moim telefonie. Może znajdę coś ciekawego i to kupię? Jednak zanim to nastąpi muszę poczekać na większość użytkowników z Polski, bo póki co do Wiednia się nie wybieram.

 

Ps. Bułki ze zdjęcia są prawdziwe, upieczone, własnej roboty, wyciągnięte z piekarnika we wtorek o godzinie 22. To tak jakby ktoś nie wierzył, że blogerzy potrafią gotować i piec ;)

Partner sekcji mobilnej:


Alternatywna zawartość w przypadku braku flash-a

Patronem sekcji Mobile jest Sony Mobile, producent Xperia™ T – smartfona sprawdzonego przez Jamesa Bonda. Xperia T wyposażona została w najlepszy ekran HD o przekątnej 4,6 cala z technologią Mobile BRAVIA® Engine oraz doskonały aparat fotograficzny o rozdzielczości 13 MP z funkcją fast capture.

Smartfon napędza dwurdzeniowy procesor najnowszej generacji o taktowaniu 1,5 GHz, zapewniający dłuższe życie baterii, szybkie działanie i ultra-ostrą grafikę.