27

Romans TVP i Netflix trwa w najlepsze. A miało być tak pięknie

Na wieści o współpracy Netfliksa z TVP zareagowałem naprawdę pozytywnie, ale chyba dość naiwnie liczyłem, że będzie to przypominać partnerstwo z brytyjskim BBC. Zamiast obiecujących wspólnych projektów, Netflix przejmuje prawa do telenoweli "Sanatorium".

Seriale TVP z budżetem Netfliksa?

Nie napisałbym z pamięci, ilu sezonów doczekał się serial „Czas honoru”, ale doskonale pamiętam, że początkowe odcinki były naprawdę udane. Jest to jedna z wielu bardzo dobrych produkcji TVP, które pomimo zbliżonej tematyki, są oglądane przez wielu widzów. Gdy pojawiły się informacje o nawiązaniu współpracy TVP z Netfliksem, sądziłem, że gigant VOD wspomoże Telewizję Polską w kwestii budżetu i dostaniemy serial historyczny z rozmachem, na który TVP nie może sobie pozwolić. W końcu oni mają tak zwany know how, a Netflix jest w stanie wyłożyć gotówkę na stół i zebrać najlepszych z najlepszych wśród twórców i aktorów. Pokazał to serial „1983”, który pomimo sporego budżetu i plejady gwiazd w obsadzie, nie przyjął się lepiej, niż wcześniejsze i późniejsze produkcje TVP. To dość wymowne.

Ależ to byłby sojusz! Co wyjdzie ze współpracy TVP i Netflix?

Wizja takiej współpracy TVP z Netfliksem nie wzięła się w mojej głowie bez przyczyny. Serwis streamingowy już od dawna współpracuje z lokalnymi nadawcami na całym świecie, a jednymi z najlepszych przykładów partnerstwa są te z Wielkiej Brytanii, które przełożyły się na kilka naprawdę świetnych produkcji. Czy zbyt naiwnie liczyłem, że do podobnych wydarzeń dojdzie także w Polsce? Od pewnego czasu obserwujemy, jak seriale TVP pojawiają się na Netfliksie. Rozwiązuje to dwie kwestie: zwiększana jest baza potencjalnych widzów, którzy nie mają telewizji, a dodatkowo TVP nie czuje presji związanej z rozwojem swojej platformy VOD, którą pomimo aktualizacji i poprawek nadal trapią problemy.

Jeśli tak ma być, to na Netflix widziałbym inne seriale TVP

Po swojej stronie Netflix zyskuje (nie wiadomo jakim kosztem) szansę, na pozyskanie klientów, którzy mogliby przejść obok serwisu obojętnie. Widownia „Sanatorium” jest z pewnością dość specyficzna, a to przecież najnowszy nabytek Netfliksa. Jeśli usługa tak bardzo chce wzbogacić swój katalog już gotowymi projektami z ogródka TVP, to dlaczego na liście nie znalazły się takie produkcje jak „Tajemnica twierdzy szyfrów” lub „Oficer”, którego z przyjemnością obejrzałbym w odpowiedniej jakości i w odpowiednich warunkach. Choć TVP VOD oferuje już (całkiem niezłe) Full HD 1080p, to inne kwestie techniczne (aplikacja na telewizory, opcja wznawiania oglądania) nie dorównują większości standardów na rynku VOD.

„Erynie” – polski serial od Netflix i TVP

Niepokoi mnie to, co dzieje się z Netfliksem od pewnego czasu. Serwis ewidentnie stara się podnieść poprzeczkę swoim filmom, ale w kwestii seriali poziom został widocznie obniżony. Nie oczekuję, by każdy serial oryginalny był kandydatem do nagrody Emmy (jeśli to miałby być wyróżnik), ale trudno mi dziś wskazać choć jeden nowy tytuł, który tak szybko i mocno mnie wciągnął czy poruszył, jak działo się to w poprzednich latach. Jestem gotów napisać, że ze starej gwardii seriali pozostały nam tylko „Ozark”, który doczeka się ostatniego sezonu, „Stranger Things”, które wygrywa klimatem oraz „The Crown”, który po prostu musi zostać zakończony.

TVP VOD – co oferuje usługa Telewizji Polskiej?

Tymczasem w ofercie pojawiają się „O mnie się nie martw” oraz „Sanatorium”, co może przysporzyć serwisowi widzów, ale na pewno nie prestiżu, którym mógł się chwalić na początku drogi z własnymi serialami.