6

Polskie miasteczka też mają swoje mroczne tajemnice. Może lepiej ich nie odkrywać? „Znaki” – recenzja

Stacja AXN odlicza do premiery serialu "Znaki". My widzieliśmy już dwa pierwsze odcinki i możemy ocenić otwarcie nowej serii kryminalnej rozgrywającej się w niewielkim miasteczku w Górach Sowich.

Enigmatyczny zwiastun, który zadebiutował kilka tygodni temu nie dał nam jednoznacznej odpowiedzi tak naprawdę na żadne ze stawianych pytań. AXN cały czas stara się nie zdradzić zbyt wiele na temat serialu „Znaki” i jest to chyba dobre podejście, ponieważ im mniej wiecie na temat fabuł serialu, tym lepiej. Nie będę ukrywał, że na przedpremierowy pokaz dwóch pierwszych odcinków wybrałem się bez żadnego konkretnego nastawienia. Chwilę przed seansem rozmawiałem jeszcze z odtwórczyniami jednych z ważniejszych ról Heleną Sujecką i Heleną Englert próbując wydobyć kilka informacji na temat atmosfery na planie i klimatu produkcji, ale na całe szczęście nie dowiedziałem się zbyt wiele.

Moje pierwsze myśli po zakończeniu pokazu były takie: „Znaki” to serial pełen przeciwności. Momentami mamy wrażenie, że wszystko układa się dość prostolinijnie, by nie powiedzieć przewidywalnie, by chwilę później zostać mile zaskoczonym  pomysłem scenarzystów. Nie brakuje typowych dla takiej produkcji postaci, ale niektóre z nich mają tak świetnie zbudowane przez odgrywających je aktorów charaktery, że zaczynamy im nawet kibicować. Czasem nie wiedząc nawet o nich zbyt wiele.



Prym wiedzie pod tym względem komisarz Michał Trela (Andrzej Konopka), który pojawia się z nastoletnią córką w Sowich Dołach po przeprowadzce z Krakowa. Możemy tylko gdybać, co było prawdziwym powodem zmiany miejsca zamieszkania, gdyż twórcy cały czas zostawiają pewne znaki, ale pozostaje mnóstwo miejsca na ich interpretację. Trela staje się członkiem małomiasteczkowej społeczności i bez pardonu wkracza w jej szeregi – pomimo ostrzeżeń nie zamierza wpasować się w lokalne układy, obierając sobie za cel rozwiązanie każdej zagadki, na którą się natknie. Wcześniej lub później.

Wyraźnie widać, że cały czas ciągnie się za nim jakaś prywatna sprawa, która niszczy go od środka, ale daje też energię do działania i popycha do przodu. Andrzej Konopka w rozmowie z Antyweb stwierdził, że gdyby mógł, to stałby się właśnie takim policjantem – bezkompromisowym i zdecydowanym. Wcale nie jest mi trudno w to uwierzyć, ponieważ gołym okiem widać, jak bardzo podoba mu się ta rola. Wszystkie gesty, spojrzenia i sposób prowadzenia dialogów pokazują, że Konopka czuje się w tej roli jak ryba w wodzie. To zdecydowanie jeden z najsilniejszych punktów serialu.

Społeczność Sowich Dołów jest pełna charakterystycznych postaci – mamy uwikłanego w różne machlojki i biznesy burmistrza Antoniego (Mirosław Kropelnicki), a także jego nietykalną córkę Agatę (Helena Englert). Nie brakuje policjanta-głupka Emila (Piotr Trojan), który mimo wszystko ma swój rozum i wcale nie musi okazać się tak bezmyślny, jak mogłoby się wydawać. Jest także lokalna policjantka Ada (Helena Sujecka) z odpowiednio ustawionym kompasem moralnym, co może ją jednak drogo kosztować. I jakżeby inaczej – pojawia się także miejscowy kaznodzieja uzdrowiciel Jonasz (Andrzej Mastalerz), którego działania nikomu nie przeszkadzają, dopóki w miasteczku nie pojawi się ktoś z zewnątrz. Dość oczywiste wybory, prawda?

I mamy także zabójstwo sprzed lat, o którym pamięć powraca, gdy dochodzi do kolejnego morderstwa w zbliżonych okolicznościach. Poprzednim razem nie udało się znaleźć sprawcy, a Trela wydaje się być właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, by sprawę doprowadzić do końca.

Wszystko to rozgrywa się z malowniczymi krajobrazami Gór Sowich w tle, co może przypominać „Watahę”, zaś sama struktura fabuły w wielu miejscach ma punkty wspólne z „Detektywem”. „Znaki” są jednak wyraźnie polską produkcją – w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie da się nie odczuć tego swojskiego klimatu i realiów, które dla wielu osób będą tak bliskie. W pierwszych dwóch odcinkach nie odnotowałem żadnych efektów sił nadnaturalnych, ale nie jest wykluczone, że pewne elementy tego typu się pojawią.



Jak na razie „Znaki” przykuły moją uwagę na tyle, że z całą pewnością obejrzę kolejne odcinki. Nie jest to produkcja z niespodzianką na każdym rogu, nie silono się także na przesadną nieschematyczność. To (chyba na pozór?) konwencjonalna historia, ale jest w niej coś takiego, że oglądanie „Znaków” sprawia przyjemność. Dużo zależy od tego, jak potoczą się losy bohaterów w następnych odcinkach, a także jaki finał zaserwują nam scenarzyści, bo rozwiązanie zagadki będzie kluczowe dla odbioru całości, ale jak na razie wszystkie znaki wskazują, że nie powinniśmy się rozczarować.

Premiera serialu „Znaki” na AXN już 10 października o 22:00.

Fot. Gosia Stasiewicz