10

Schizofreniczna strategia Intela, chcą żebyśmy używali ich laptopów, ale o tym nie wiedzieli

Po przeczytaniu tego tytułu spora część z was zapewne zaczęła się drapać po głowie, zastanawiając się o jakie laptopy Intela chodzi. Otóż Intel, prowadzący w ostatnich latach więcej niż schizofreniczną politykę postanowił poszerzyć ofertę swojej linii produktów brandowanych jako Next Unit of Computing, lub po prostu NUC. Większość z Was kojarzy produkty o tej nazwie z małych, ale szybkich komputerów często przeciwstawianych Macowi Mini. Gdzie w tym wszystkim w takim razie laptopy?

To już trwa rok…

Przygoda Intela z produkcją pełnoprawnych laptopów trwa już rok. Pierwszym komputerem, który trafił do klientów był gamingowy laptop o nazwie MAG-15. Nie słyszeliście? Nic dziwnego, ze znanych tylko sobie przyczyn firma nie zdecydowała się sprzedawać tych urządzań podobnie do NUC-ów, pod własnym brandem, ale oferować je mniejszym firmom jak swoistą platformą do tworzenia „własnych” modeli.

Mówiąc krótko, możecie założyć sobie firmę, złożyć zamówienie w Intelu na złożoną przez siebie konfigurację, dokleić logo i ogłosić się kolejnym Michaelem Dellem. Komputery Intela były sprzedawane przez takie marki jak Maingear, Schenker czy Eluktronics i chociaż nie słyszałem, żeby te marki odnosiły jakieś sukcesy, to Intel chyba był zadowolony, skoro zdecydował się poszerzyć ofertę. Nowym produktem ma być laptop klasy premium o nazwie, a raczej kodzie M15.

Atak na klientów korpo

M15 w zamierzeniu Intela ma być wysokiej klasy laptopem, z aluminiową obudową typu unibody o grubości 14,9 mm, 15,6-calowym ekranem IPS o rozdzielczości Full HD. Sercem komputera mają być czterordzeniowe procesory 11-ej generacji, Core i5-1135G7 lub i7-1165G7, oba ze zintegrowaną kartą Iris Xe.

Dostępne będą wersje z 8 lub 16 GB przylutowanej pamięci RAM. Wbudowana 73-watowa bateria ma wystarczyć na 16 h pracy. Za komfort użytkowania mają odpowiadać wysokiej jakości podświetlana klawiatura, szklany gładzik Windows Precision i kamera zgodna z Windows Hello. Laptop posiada dwa porty Thunderbolt 4 / USB 4 Type-C, dwa porty USB-A 10 Gbps, gniazdo słuchawkowe 3,5 mm oraz port HDMI. Współpracuje też z Alexą i posiada dedykowany dla niej pasek LED na przodzie urządzenia.

Pytanie podstawowe: po co?

Jak widać, laptop przygotowany jest tak, aby konkurować z urządzeniami takimi jak Dell XPS czy Asus ZenBook. Na tym jednak nie koniec, Intel już zapowiedział, że będzie przygotowywał kolejne modele takich laptopów kierowanych w różne działy tego rynku. Pytanie tylko po co…

Już samo przyjrzenie się łańcuchowi tego ekosystemu jest ciekawe, Intel bierze swoje komponenty i wysyła do chińskiego kontrahenta o nazwie Tongfeng, który produkuje te komputery, przyklejając logo innych chińskich firm, które zamówią je u Intela… Żeby klientowi opłacało się iść w sprzęt mało znanej firmy (większość nie będzie miała pojęcia, że to Intel, choć w sumie Tongfeng) oznacza, że trzeba walczyć ceną.

Schizofrenia Intela

To może zirytować tradycyjnych klientów Intela, jeśli okaże się, że Ci dostaną znacznie gorsze warunki od chińskich wydmuszek. Przypuszczalnie mniej by ich obchodziło, gdyby Intel poszedł w kierunku wypuszczania pod własną marką produktów klasy i ceny linii Surface.

To wszystko to jakiś objaw biznesowej schizofrenii Intela. Firma ma ogromne problemy z głównym produktami, dostaje ciosy od AMD, Apple, a kto wie, czy w niedługim czasie do bijących nie dołączy nVidia z ARM. Do tego jej próby wypromowania własnej linię kart graficznych z rodziny Xe na niezwykle trudnym rynku wyglądają… co najmniej dziwacznie. Niby świadoma problemów firma sprzedaje dział dysków SSD, po to żeby „skupić się na głównych aspektach działalności” a z drugiej angażuje się w produkcję komputerów dla noname’ów.

Nie wiem jak wy, ale ja uważam, że dla Intela to czas, aby skupić się na własnych CPU, GPU i technologiach za nimi stojącymi, ponieważ pomimo bycia liderem ich pociąg gwałtownie hamuje, a zmiany jakie zachodzą na tym rynku są tak gwałtowne, że jeśli przegapią moment, mogą upaść naprawdę boleśnie. I im dłużej patrzę na ten pomysł z „pustymi” laptopami, tym bardziej myślę, że Intel sam nie wie co ma ze sobą dziś zrobić.

Źródło: [1]