Samsung Galaxy Fold 2
3

Samsungu, nie rób proszę takiej krzywdy nowemu Galaxy Fold

Samsung Galaxy Fold to chyba najlepiej przyjęty rozkładany smartfon i dowód na to, że koreański producent wie co robi. Może w najbliższych latach nie przestanie być ciekawostką, nie rozkocha w sobie tłumów, ale widzę w nim spory potencjał na wciąż zyskującą popularność serię. Tylko proszę, bez takich udziwnień.

Trudno powiedzieć, by Samsung Galaxy Fold był smartfonem idealnym. Ale też nikt tak naprawdę nie wie jak powinien wyglądać idealny składany telefon. Z jednej strony dostaliśmy świetny duży ekran, z drugiej zewnętrzny wyświetlacz stanowiący raczej protezę tego, co oferuje normalne urządzenie. Był oczywiście używalny, jednak jego niewielkie rozmiary raczej zniechęcały do używania smartfona w formie złożonej. To jednak wciąż dużo większa funkcjonalność niż mini-ekranik w innym składaku Samsunga – Galaxy Z Flip. Tu jednak jestem w stanie zrozumieć zamysł, bo jest on mocno ograniczony formą i rozmiarem telefonu.

Ale żeby pchać coś podobnego do „dużego” Folda? Nie i jeszcze raz nie

W sieci pojawiły się rendery kolejnej generacji smartfona Samsung Galaxy Fold i nie dość, że nie widać na nich jakiegoś specjalnego progresu względem pierwszego modelu, to jedna rzecz niepokoi mnie zdecydowanie bardziej. A chodzi o zewnętrzny wyświetlacz, który wygląda jak rozciągnięty pasek właśnie z Galaxy Z Flip. Czy to możliwy scenariusz? I tak, i nie. Render został wykonany na podstawie patentu projektu rozkładanego smartfona Samsunga, a sami wiecie jak jest z patentami. Gdyby to był wyciek, to co innego. Zastanawiam się nad sensem takie rozwiązanie, bowiem na tego typu długim pasku można tak naprawdę wyświetlać tylko powiadomienia, ewentualnie fragmenty treści otrzymanych wiadomości. Tylko sens przy pionowym ułożeniu jest praktycznie zerowy i naprawdę ciężko mi uwierzyć, że nowy Fold miałby dostać taki właśnie zewnętrzny wyświetlacz.

Szczególnie, że nijak się to ma do wcześniejszych wycieków, zgodnie z którymi ekran na obudowie miałby mieć 6,23 cala, rozdzielczość 819 na 2267 pikseli i proporcje 24.9:9 przy odświeżaniu na poziomie 60Hz. To ma więcej sensu, choć wciąż zapowiada wysoki, ale jednocześnie wąski ekran. Zdecydowanie lepiej ma być w środku, po rozłożeniu. 7,7 cala, rozdzielczość 1689 na 2213 pikseli, supercienkie szkło i odświeżanie na poziomie 120Hz.

Rozkładane i składane smartfony jeszcze przez długie lata będą oddzielną kategorią sprzętów. Taką trochę ciekawostką dla bogatych, a nie urządzeniem, na które zdecydują się normalni klienci. Dużo oczywiście zależy od ceny. 9 tysięcy złotych, jakie trzeba było zapłacić za pierwszego Galaxy Folda naprawdę ciężko zaakceptować, szczególnie że chyba nikt z testujących nie poczuł, że podczas używania jego codzienność zmieniła się na tyle, by wydać na smartfon aż takie pieniądze. Miałem to szczęście, że używałem zarówno Galaxy Fold, jaki Huawei Mate Xs i niestety muszę to potwierdzić – moim zdaniem wciąż zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest topowy smartfon i przynajmniej dobry tablet. Połączenie tych urządzeń ma sens, ale nie jest na tyle fajne by wydawać na nie kosmiczne pieniądze. Ale trzeba przyznać Samsungowi, że stworzył solidny, udany smartfon i jestem bardzo ciekawy co pokaże w kolejnej generacji. Byle tylko nie wpakował tam takiego wysokiego, podłużnego paska zamiast ekranu, bo użyteczność tego rozwiązania wydaje mi się przynajmniej dyskusyjna.

źródło