infinity flex
31

Nie pamiętam kiedy ostatnio Samsung mnie tak zaskoczył. Tego się nie spodziewałem

Uwierzyłbym - Xiaomi. Huawei. Jeszcze bym wziął pod uwagę LG. O Apple nie wspominam, bo to troszeczkę inna liga i inne podejście do produkowania urządzeń mobilnych. Ale Samsung? Ten nudny Samsung, który co roku wydaje flagowca / flagowce, zarabia na nich niezłe pieniądze i trzyma się fotela lidera jak poseł stołka? Wczoraj zobaczyłem bardziej interesującą twarz firmy, która według mnie dotychczas uchodziła za kosmicznie wręcz nudną.

O składanym smartfonie, a właściwie hybrydzie tabletu oraz smartfona mówi się… odkąd piszę na Antywebie. Dotychczas wszelkie tego typu konstrukcje sprowadzały się do nakładów tworzonych głównie na potrzeby targów, gdzie i mniejsi i więksi producenci dzielnie prężą muskuły. Wczoraj natomiast mieliśmy do czynienia może jeszcze nie z ostateczną deklaracją chęci zmian na rynku urządzeń mobilnych, ale z bardzo jasno sprecyzowanym planem.

Samsung pokazał składany telefon. Jaki on jest?

Można narzekać na Samsunga, że w trakcie pokazu umyślnie zastosował bardzo słabe oświetlenie, by ukryć brzydotę swojej osobliwej hybrydy. Z drugiej strony jednak – nie ma się co dziwić: projekt, prototyp jest jeszcze w na tyle wczesnej fazie jego rozwoju, że konstruktorzy wcale nie mieli za zadanie stworzyć pięknie wyglądającego sprzętu. On miał po prostu przekonać obserwatorów wydarzenia do tego, że Samsung ma pomysł na wprowadzenie zupełnie nowej klasy urządzeń na rynek mobilny: to mu się udało.

Samsung

Gigant może być sobie wdzięczny za to, że skorzystał z pozycji jaką sobie wypracował przez lata: nie tylko na rynku telefonów komórkowych, ale również wyświetlaczy: rola Samsung Display w tym procesie była nieoceniona. Jeszcze 3-4 lata temu moglibyśmy powiedzieć: „elastyczny ekran, składany smartfon nie są jeszcze możliwe”. Natomiast wczoraj miałem poczucie pewności tego, że to jednak da się zrobić i za jakiś czas producenci elektroniki użytkowej będą zaskakiwać nas takimi właśnie propozycjami.

Samsung zaznaczył swoją obecność w loży innowatorów. I… pretendentów do miana perspektywicznych producentów osobliwych urządzeń biznesowych rozstawił po kątach

Mam tu na myśli głównie Microsoft, który przecież „odgraża się” już od bardzo, bardzo dawna, że zaprowadzi na rynek mobilny „nowy porządek”. Andromeda, która cały czas rozbudza wyobraźnię fanów giganta oraz już martwego Windows 10 Mobile miałaby właśnie czerpać garściami z idei hybrydowego telefonu / komputera / tabletu korzystając ze schedy marki Surface. Microsoft w tym momencie jest bardzo daleko w tyle – to Samsung wychylił się jako pierwszy, pokazał coś, czego na rynku jeszcze nie było. To jasny przekaz dla reszty stawki: „my będziemy pierwsi, my na tym zarobimy, o nas będą mówić nagłówki”. I tak rzeczywiście będzie – choć wcale nie jestem przekonany do idei rozkładanego / składanego telefonu komórkowego. Dla mnie najważniejszym testem przydatności tego urządzenia będzie jego przyjęcie przez rynek.

Ale to nie koniec nowości. Samsung rozprawił się z TouchWizem i wprowadził Experience. Ale to chyba za mało – Samsung One UI ma być ostateczną formą wizji firmy

Wyświetlacze puchną, zwiększają się ich rozmiary, ale ludzka ewolucja następuje zbyt powoli i nasze kciuki wcale nie robią się dłuższe. Ja niestety mam raczej krótkie palce i często narzekam na to, że nawigacja po ekranie jest dla mnie trudna, czym większa jest powierzchnia ekranu. Samsung chce to jednak zmienić wprowadzając One UI – ustandaryzowany interfejs, który przede wszystkim jest wycelowany w usprawnienie obsługi dużego ekranu.

Samsung One UI

Dla mnie bomba, ale jednocześnie zastanawiam się na ile elastyczny jest Android, na ile elastyczne są aplikacje Google pod tym względem. Owszem, można zrobić wiele za pomocą nakładki systemowej – niemniej warto zastanowić się nad tym, czy w niektórych sferach Samsungowi będzie brakować argumentów. Wystarczy kilka niedostosowanych do tej idei programów, aby zniweczyć całe przedsięwzięcie. Według mnie te zmiany powinny zajść przede wszystkim w systemie Android, choć warto pochwalić Samsunga za chęci.

Samsung One UI. Czyli nakładka na nowo

Pewne jest natomiast jedno – potencjalnie nudna konferencja pokazowa, „kolejne czerstwe wydarzenie” w wykonaniu Samsunga okazało się być naprawdę fajną imprezą, w trakcie której poznaliśmy plan firmy na najbliższe lata. Gwiazdą oczywiście był składany telefon, ale to nie jest wcale najbardziej istotne. Dla mnie ważne jest to, że gigant pokazał się z tej lepsze, bardziej interesującej strony: niezależnie od tego, czy wypali mu z One UI oraz konceptem hybrydy. Aczkolwiek – Samsungowi mocno kibicuję.