55

Samsung pozywa Apple w Holandii. Apple naprawdę rozjuszyło Koreańczyków

Zaledwie 3 dni temu Tomasz Popielarczyk pisał o pozwaniu przez Samsunga firmy Apple w Australii, co było odpowiedzią na analogiczny ruch wykonany przez firmę z Cupertino, która oddała przed niemiecki sąd pozew patentowy dotyczący linii produktów Galaxy. Większość komentatorów zgodnie uznała wówczas, że Apple w ten sposób chciało zablokować wejście na europejski rynek nowego tabletu […]

Zaledwie 3 dni temu Tomasz Popielarczyk pisał o pozwaniu przez Samsunga firmy Apple w Australii, co było odpowiedzią na analogiczny ruch wykonany przez firmę z Cupertino, która oddała przed niemiecki sąd pozew patentowy dotyczący linii produktów Galaxy. Większość komentatorów zgodnie uznała wówczas, że Apple w ten sposób chciało zablokować wejście na europejski rynek nowego tabletu Samsunga – Galaxy Tab 10.1.

Trudno było oczekiwać, że po takim ataku Samsung pozostanie bierny. Ci, co mieli nadzieję, że wymiana ciosów zakończy się na australijskiej ziemi niestety się zawiedli. Koreańczycy naprawdę wściekli się na Apple i nie zamierzają odpuścić. Jak podaje TNW, do holenderskiego sądu wpłynął pozew Samsunga, który zarzuca Apple naruszenie patentów związanych z technologią 3G. Takie same zarzuty zostały sformułowane w Australii. Wygląda na to, że mamy do czynienia z regularną wojną.

Samsung zażądał całkowitego zakazu sprzedaży smartphonów i tabletów Apple. Pozew nie ograniczył się jednak tylko do tej firmy – dostało się przy okazji pięciu innym, które sprzedawały lub dystrybuowały towary Apple.

Koreańczycy powołali się w swoim pozwie na European Patent nr. 111452814781361097516 i 1188269 – lista jest więc całkiem spora.

Ten konflikt na linii Apple – Samsung zapowiada się na długą i wyczerpującą konfrontację, głównie na salach sądowych. Kto ma rację w tym sporze nie ma dla przeciętnego konsumenta większego znaczenia i prawdopodobnie nie będzie miało również na niego dużego wpływu. Obie firmy raczej zdają sobie sprawę, że jeżeli będą dalej brnąć w politykę zakazów sprzedaży, to nagle okaże się, że w co drugim kraju nie będzie można kupić produktów Apple lub Samsunga i oba koncerny po prostu zaczną na tym tracić. Zapewne dojdzie wtedy do sądowych pojednań i wypłacenia odpowiednich kwot. Oby. Tymczasem prawnicy mają pełne ręce roboty.

To, co jednak tracą obie te firmy, to prestiż. Wojny patentowe nie istnieją od dziś, ale nigdy nie przybierały tak ostrego obrotu. Próba zakazywania sprzedaży produktów jednej firmy w kraju przez drugą może i często jest odbierana przez klientów, jako próba ograniczenia im wyboru.

Apple, które zaczęło cały ten cyrk, na pewno nie zyskało tym posunięciem przychylności konsumentów. Ustawiło się na pozycji agresora, kierując sympatię postronnych odbiorów w stronę Samsunga. Krok ten był o tyle zaskakujący, że firma przyjęła specyficzny model promocji swoich produktów – cokolwiek zrobi konkurencja my i tak mamy lepszy sprzęt, lepsze oprogramowanie, jesteśmy po prostu lepsi i nie musimy tego udowadniać. Próbując zablokować premierę samsungowego tabletu Apple pokazało, może nieświadomie, że boi się koreańskiej konkurencji.

Ewentualna sympatia konsumentów dla Samsunga teraz raczej wyparuje, gdyż to właśnie Koreańczycy zaczęli podgrzewać całą atmosferę kolejnymi pozwami. Trudno się im dziwić, starają się bronić. Szkoda tylko, że w tak mało inteligentny sposób.

Moim zdaniem i jedni i drudzy strzelają sobie PRowskiego samobója. Nikt nie lubi, jak ogranicza mu się wybór. Kwestie patentowe nie interesują przeciętnego nabywcę sprzętu – on chce po prostu dostać dobry produkt w przystępnej cenie. Samsung i Apple tak naprawdę nie mają nic do zyskania, próbując za pomocą sądów wygryźć się z danych krajów. Za to dużo mogą stracić.