Android

Samsung oszukuje benchmarki? Nikogo to nie powinno obchodzić ani dziwić

TK
Tomasz Krela
30

Jestem przekonany, że każdy z nas w swoim życiu przeszedł etap fascynacji wydajnością, a w zasadzie wynikami wydajności osiąganymi przez swój komputer czy też smartfon w benchmarkach. Magia liczb działa na ludzką wyobraźnię i portfele. Doskonale wydaje się o tym wiedzieć Samsung, który postanowił tr...

Jestem przekonany, że każdy z nas w swoim życiu przeszedł etap fascynacji wydajnością, a w zasadzie wynikami wydajności osiąganymi przez swój komputer czy też smartfon w benchmarkach. Magia liczb działa na ludzką wyobraźnię i portfele. Doskonale wydaje się o tym wiedzieć Samsung, który postanowił trochę „pomóc” swojemu flagowemu smartfonowi Galaxy S4 z procesorem Exynos 5 Octa w osiągnięciu jak najlepszego wyniku w benchmarkach.

Całą sprawę związaną z Samsungiem Galaxy S4 i wynikami, jakie osiąga ten smartfon w benchmarkach naświetlił serwis AnandTech. Jak się okazuje sprawa jest bardzo prosta. W przypadku pewnych aplikacji zarówno zegary rdzeni CPU, jak i GPU flagowego modelu smartfona koreańskiej firmy są taktowane wyższą częstotliwością. Zabieg jest prosty, a przy tym bardzo skuteczny.

Odnośnie układu graficznego najnowszej galaktyki częstotliwość rdzeni wzrasta w przypadku AnTuTu, GLBenchmark 2.5.1 oraz Quadranta z 480 MHz do 532 MHz. Różnica, jaką tym sposobem uzyskano na „plus” nie jest mała i wynosi ponad 10%. Oczywiście w przypadku procesora smartfona zaobserwowano podobne zachowanie. Samo uruchomienie benchmarka i poruszenie się po jego menu mobilizowało smartfon do korzystania z czterech rdzeni Cortex-A15 taktowanych częstotliwością 1,2 GHz i to przypadku, gdy można by się spodziewać, że do wyświetlania menu aplikacji wystarczyłyby tylko rdzenie Cortex-A7, które są taktowane prędkością z zakresu 250-500 MHz. Samsung wie lepiej?!

Ujawniona sprawa przez wiele osób może być odbierana jednoznacznie negatywnie. Zakrzykną zapewne – „Samsung nas oszukuje!”. Zgoda. O ile w przypadku CPU sprawa wydaje się być nie do obronienia przez Samsunga, tak w przypadku GPU koreańska firma nie podaje już deklarowanego taktowania zegarów układu graficznego. Pomijając ten aspekt, można by stwierdzić, że światowy lider na rynku smartfonów stara się przynajmniej delikatnie manipulować wynikami osiąganymi przez ich smartfon. Obawiam się jednak, że to nie pierwszy i nie ostatni taki przypadek na świecie. Sama firma temu zaprzecza, tłumacząc się faktem, iż producent dba o zwiększenie wydajności aplikacji pełnoekranowych uruchomionych na S4.

Magia liczb widocznie wciąż działa na potencjalnych klientów. Choć coraz trudniej uwierzyć mi w benchmarkowy marketing to widocznie takie zabiegi muszą się firmie opłacać. Zapewne znacznie łatwiej sprzedawać smartfon reklamując go jako najszybszy, najwydajniejszy, najnajnaj...na rynku, niż np. jako wykonanego z bardzo dobrych materiałów. Dla mnie wyniki benchmarków są wynikami benchmarków i niczym więcej. Nie były i nie będą one wyznacznikiem tego, czy warto kupić dany smartfon czy też tablet.

Sądzę, że dla większości klientów cała sprawa ma jeszcze mniejsze znaczenie. Przysłowiowy Kowalski kupuje głównie oczami, stąd też taka popularność wszelkich mutacji flagowych modeli smarfonów, które z pierwowzorami mają bardzo mało wspólnego. Nie oczekuję, by mój telefon był wydajniejszy od komputera, na którym piszę ten tekst. Chcę by miał pojemny akumulator, zapewniający komfortowe używanie smartfona chociaż przez jeden cały dzień. Do tego wytrzymała obudowa i przyzwoity moduł aparatu fotograficznego, pamięć rozbudowywana kartami micro-SD oraz aktualizacje systemu, nie tylko od święta. Teraz każdy powinien spojrzeć na swój telefon i odpowiedzieć sobie na pytanie, czego od niego wymaga i czy to naprawdę jest tak wiele, że producenci nie mogą, w większości przypadków, tych oczekiwań spełnić?

Odnoszę wrażenie, że firmy coraz częściej produkują smartfony, które mają się nijak do potrzeb konsumentów. Niestety.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu