27

Odyssey G9: tym monitorem Samsung podbije serca wszystkich graczy

Ostatnie kilka tygodni spędziłem z monitorem gamingowym Samsung Odyssey G9. Była to istna jazda bez trzymanki i ciężko porównać to do czegokolwiek innego. Zapraszam do recenzji tego kolosa i chyba najlepszego monitora na świecie.

Cały dzień zastanawiam się jak podejść do recenzji tego dzieła technologicznej sztuki jakim jest Samsung Odyssey G9. Powiedzieć, że jest majestatyczny, ogromny i jedyny w swoim rodzaju to jak nic nie powiedzieć. Ten monitor ciężko opisać, a przedstawienie wrażeń z jego użytkowania wydaje się być zadaniem niemożliwym do zrealizowania. Równocześnie po kilku tygodniach zabawy i pracy na tym cudzie współczesnej technologii, grzechem by było zamknąć się w sobie i nie podzielić się tym wszystkim z wami. Tak więc bez zbędnego przeciągania, zapraszam do zapoznania się z recenzją Odyssey G9.

Parametry

Zacznę spokojnie, bardzo przyziemnie od przedstawienia wam najważniejszych parametrów tego monstrum. Chcę żebyście wiedzieli z czym miałem do czynienia.

49-calowa matryca VA QLED z odświeżaniem 240Hz i czasem reakcji na poziomie 1 ms. To jedno krótkie zdanie powinno wam uzmysłowić z jak nietuzinkowym sprzętem mamy do czynienia. Zakrzywienie na poziomie 1000R, które ma odpowiadać temu jak funkcjonują nasze oczy. Rozdzielczość QHD 5120 x 1440 (32:9), HDR10+, kolorowe podświetlenie obudowy dla lepszego efektu, jasność 420cd/m2, statyczny współczynnik kontrastu 2500:1.

Szerokość: 1147,6mm

Wysokość: 365,5mm

Waga: 14kg

To tylko bezduszne liczby i słowa, ale ciężko o jakikolwiek inny monitor, który może się poszczycić taką charakterystyką.

Pierwsze wrażenie

Już sam pakunek jest imponujący. Monitor w celu przygotowania do pracy wymaga złożenia przed wyjęciem, a postawienie go na biurku bez wsparcia drugiej osoby jest zasadniczo niemożliwe. Sama konstrukcja jest genialnie przemyślana, a montaż prymitywnie prosty. Podłączenie kabli, zamontowanie zaślepek, przypięcie stojaka nie stanowi problemu i absolutnie każdy sobie z tym poradzi. Kable chowane są w rynnach, które następnie zakrywają doskonale spasowane fragmenty obudowy, dzięki czemu całość wygląda bardzo estetycznie i ładnie niezależnie od tego z której strony patrzymy. Ale czy można oczekiwać niższej jakości od sprzętu wartego 6500zł?

Samsung Odyssey G9

Ustawienie go na biurku wymagało ode mnie pewnej gimnastyki. Odpowiednie umiejscowienie stojącego komputera, zmiana pozycji lampki, pozbycie się wszystkiego co nie jest absolutnie niezbędne. Warto jednak było włożyć tę odrobinę wysiłku bo całość wygląda i działa wręcz epicko.

Samsung Odyssey G9

Po uruchomieniu człowiek przenosi się do innego wymiaru. Rekalibracja czułości myszki to zasadniczo must have ze względu na dystans jaki kursor pokonuje po pulpicie. Sposób pracy, funkcjonowania, ustawienia okien, wszystko trzeba wypracować sobie na nowo. Ale czy warto? O tym zaraz.

Gdy kurz bitwy opada, ukazuje się prawdziwa moc Samsung Odyssey G9

Ten monitor powstał w jednym celu…gaming. Dlatego z przyjemnością zasiadłem i odpaliłem Call of Duty: Warzone, World of Warcraft oraz Apex Legends. Obraz wręcz pływał, głębia kolorów oraz soczystość barw jest trudna do opisania. Tego się nie widzi, to się chłonie całym sobą. Niestety na początku wiele z tych rzeczy sprawia problemy. Jeśli nie korzystaliście – tak jak ja – z tego typu sprzętu, a przede wszystkim o takich gabarytach, to uczucie zagubienia będzie czymś normalnym. To nie jest typowy monitor, ilość informacji jaka do nas dociera jest z początku przytłaczająca przez co korzystanie z Samsung Odyssey G9 jest męczące, a dla niektórych wręcz uciążliwe.

Samsung Odyssey G9: kadr z Warzone

Realnie dopiero po 2-3 dniach przyzwyczaiłem się do niego i zacząłem wykorzystywać wszystko co Odyssey G9 ma do zaoferowania. Obraz jest krystyczalicznie czysty, doskonale widać naszych przeciwników, dzięki 240Hz nikt nie będzie od nas szybszy. Po tygodniu zrozumiałem o co chodzi z tym zakrzywieniem. Moja głowa przestała latać od lewej do prawej strony bo do odczytywania obrazu z krawędzi wystarczyło widzenie peryferyjne. Zapewne naukowo da się to dużo sensowniej wyjasnić, ale myślę, że moje wyjaśnienie jest dostatecznie zrozumiałe. Zresztą tu należy zaznaczyć, że oglądanie obrazu naszego otocenia na krawędziach ekranu nie jest wybitnie miłym doznaniem bo jest on tam często zniekształcony.

Samsung Odyssey G9: kadr z Warzone

Samsung Odyssey G9 nadaje się do każdej gry dzięki bardzo bogatej gamie opcji, które pozwolą dostosować go do każdej formy rozrywki jaka nas interesuje. Znajdziemy tam:

Kategoria Opcje
Gra Refresh rate, Black equalizer, Response time, Adaptive-Sync, Low Input Lag, Virtual Aim Point, Screen Size
Obraz 9 schematów wyświetlania obrazu, jasność, kontrast, ostrość, nasycenie barw, głębia czerni, limiter światła niebieskiego, kalibracja
PIP/PBP PIP/PBP (on/off), rozmiar I pozycja ekranu, źródło obrazi i dźwięku, ratio

Poza tymi kluczowymi opcjami do dyspozycji mamy również taki standard jak kwestie zasilania, konfigurację oświetlenia LED i zasilania portów, oszczędzanie energii itp. itd. Jak widzicie w samym okienku konfiguracyjnym monitora można utknąć na dłużej.

Samsung Odyssey G9

Samsung Odyssey G9 vs codzienność

Wiem, że dla niektórych codziennością są gry i szanuje ich za to. Moja rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej i czy mi się to podoba czy nie, to większość dnia przy komputerze związane jest z pracą biurową. Niby widzicie na powyższym zdjęciu, że posiadam drugi monitor, jednak raczej ciężko sobie wyobrazić, że będę je tak codziennie przepinać…nie jestem aż tak szalony. Tak więc Samsung Odyssey G9 został również sprawdzony przy pracy biurowej i powiem wam, że tu już tak kolorowo nie jest.

Samsung Odyssey G9

W teorii można pracować na dwóch oknach w rozdzielczości QHD i wydaje się to być wygodnym rozwiązaniem. Jest wiele przypadków w których ma to naprawdę dużo sensu. Jednak w praktyce po godzinie bolała mnie szyja ponieważ nie patrzyłem komfortowo w punkt centralny (jak podczas grania) tylko ciągle ruszałem głową i rozglądałem się na boki. W rzeczywistości dwa monitory w konfiguracji centralny + pomocniczy spisują się dużo lepiej, a i kosztują trzy razy mniej.

Do tego dochodzi ciągła walka z odpowiednim ustawieniem okiem oraz wypracowanie sobie nowych nawyków. Takich wad i problemów codziennej pracy „biurowej” mogę wymienić sporo, ale nie o to tutaj chodzi. To nie monitor do tego, jednak uznałem, że warto zaznaczyć tę kwestię. Jeśli ktoś z was myśli o jego zakupie to lepiej wiedzieć o takim detalu zanim wyłoży się 6500 zł.

Samsung Odyssey G9: Podsumowanie

Nigdy nie kupię tego monitora, ale to nie oznacza, że jest on zły. W moim przypadku i do mojego zastosowania jest po prostu za duży i niewygodny. Wolałbym jego mniejszego brata G5, który już bardziej przypomina cywilny monitor. No i ta cena…6500zł. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to fantastyczny kawałek technologii. Samsung stworzył coś wybitnego i moment pożegnania z G9 był dla mnie bardzo smutny.

Samsung Odyssey G9 to doskonały monitor dla gamera z krwi i kości. Myślę, że spokojnie można stwierdzić, że nikt się na nim nie zawiedzie.

Wady

  • ogromne gabaryty wymagają sporej przestrzeni
  • mało wygodny do codziennego funkcjonowania poza grami
  • nie wspominałem o tym w recenzji, ale muszę nadmienić, że czasami monitor się zacinał przy uruchmianiu komputera i musiałem go restartować. Być może kwestia sterowników, ciężko powiedzieć
  • jeśli streamujecie czy nagrywacie materiały wideo z karty miejcie na uwadze, że wasz obraz ma ratio 32:9 i dziwnie to wygląda bez przeróbki

Zalety

  • ogrom opcji konfiguracji
  • fantastyczna jakość wykonania
  • 240Hz, 1ms opóźnienia
  • doskonałe odwzorowanie barw
  • bardzo jasny i miły dla oka obraz
  • zapewnia niezapomniane odczucia