31

Gwóźdź do trumny fizycznych nośników – Samsung ma dość

Ostatnie tygodnie to kilka mało przyjemnych wiadomości dla sympatyków fizycznych nośników. (4K Ultra HD) Blu-Ray może faktycznie okazać się ostatnim takim wynalazkiem...

Kupujecie jeszcze filmy na DVD? A co z Blu-ray’em? A może stawiacie na jakość i nie możecie się oprzeć pokusie inwestycji w filmy na 4K Ultra HD Blu-ray? Szczerze liczę na to, że jeszcze przez kilka dekad będzie mi dane zapoznawać się z tworami kinematografii właśnie dzięki nim, ale niezależnie od tego, który z nośników interesuje Was najbardziej, za jakiś czas będziemy zapewne musieli się z nim pożegnać.

Za każdym razem, gdy przechadzam się pomiędzy regałami uginającymi się pod ciężarem płyt kompaktowych, DVD czy Blu-ray, dociera do mnie, jak bardzo niewygodne jest konsumowanie treści w ten sposób. Nie zrozumcie mnie źle, ja znajduję się po tej stronie barykady, która chciałaby, by były z nami jak najdłużej, ale prawda jest taka, że nie dostrzegam(y) tego, jak potrafią być problematyczne, bo zawsze w odwodzie czeka na nas streaming. Nie muszę czekać na moment otwarcia sklepu następnego dnia, by kupić cały album na płycie i posłuchać kawałka, który mi wpadł w ucho, gdy jechałem samochodem i słuchałem radia. Co więcej, nie ma już potrzeby płacenia de facto za ten konkretny utwór, bo w ramach abonamentu Spotify, Tidal czy Apple Music, mogę go słuchać do woli już chwilę później.

Zupełnie tak samo jest z filmami i choć lubimy uwielbiamy narzekać na ofertę każdej usługi VOD oraz ich aplikacje, to gdyby nam zostało to odebrane z dnia na dzień, każdy bardzo szybko doceniłby to, co stracił. Bo chyba nie powiedzieć, że marzycie o powrocie do czasów wypożyczalni wideo, przewijania kaset albo użerania się z płytami DVD, które od czasu do czasu mogły po prostu nie działać.

Spoglądam na półki w domu, z których ścieram (nie)regularnie kurz. Kurz osadza się oczywiście na dziesiątkach (może już setkach?) wydań filmów i seriali na DVD, Blu-Ray oraz 4K Ultra HD Blu-ray. Bo lubię jakość, bo lubię mieć film czy album ulubionego zespołu. Najczęściej słucham go w najbardziej z komfortowych sposobów – streamując lub odpalając zgrane pliki – ale ten pierwiastek kolekcjonera jest we mnie silny, podobnie jak u wielu, wielu innych widzów oraz słuchaczy czy czytelników. O nie, nie zaczynajmy nawet wywodu na temat książek i ebooków.

Samsung ogłosił, że nie będzie produkować więcej odtwarzaczy 4K Ultra HD Blu-ray – wyszło to w rozmowie z Forbes, co później potwierdził Cnet. Co ciekawe, firma odpuszcza też niektóre odtwarzacze Blu-ray. Wszystko dotyczy rynku w USA, gdzie nasycenie platformami VOD jest przeogromne, ale nie brakuje tam przecież fanów, kolekcjonerów i oddanych klientów. Takie sklepy jak Best Buy, Target czy Amazon wciąż oferują rewelacyjne wydania filmów w różnych formatach. Brytyjskie HMV musiało niestety się wycofać i po przejęciu przez kanadyjską firmą zniknie większość stacjonarnych sklepów, w których można było znaleźć m. in. świetne wydania klasyków (Szczęki, Powrót do przyszłości i wiele innych) na Blu-ray zapakowanych jak kasety VHS czy kolekcjonerskie wydanie Blade Runnera 2049.

Nie dziwi mnie jednak taka sytuacja, bo producenci sprzętu kompletnie rozminęli się rynkiem. Nie wszyscy, ale większość. Sprawdzaliście ceny odtwarzaczy 4K Ultra HD Blu-ray w polskich sklepach? Testowany przeze mnie Sony UBP-X800 kosztował około 1500 zł a Pioneer UDP-LX500 to wydatek rzędu 4 tysięcy złotych. Oczywiście mają one całkiem sporo do zaoferowania, ale zwykłemu widzowi wystarczy… Xbox One S/X, który poradzi sobie z takimi nośnikami i wszystkimi pozostałymi. A dodatkowo/głównie będzie można na nim pograć.

DVD rządzi na polskim rynku, co widać gołym okiem. Półki w sklepach, promocje w Internecie, dodawane do gazet filmy – pod względem popularności nic nie może się równać w 2019 z nośnikiem z 1995 roku. Mimo, że wszyscy lubimy duże telewizory i wszechobecne HD.