Samsung

Samsung Galaxy S21, S21+, S21 Ultra - już je widziałem, ale tylko przez szybę

PW
Paweł Winiarski
22

Przed premierą wyciekło tak dużo materiałów o nowych Samsungach Galaxy S21, że wiedzieliśmy praktycznie wszystko. Ale dziś mam dla Was duży tekst i wideo dotyczący nowych flagowców koreańskiego producenta. Tym razem jednak - oficjalnie. Chciałbym napisać, że już je widziałem, ale nie byłoby to do końca prawdą.

W tym roku dostaliśmy nowe Samsungi Galaxy wcześniej. Ale to też by zupełnie inny przedpremierowy pokaz niż normalnie. Zamiast uczestniczyć w konferencji na miejscu, media oglądały transmisję w internecie. Zamiast dostać w swoje ręce sample smartfonów choćby na godzinę czy dwie, musieliśmy obejść się smakiem. A szkoda, bo to zawsze zdecydowanie ciekawszy sposób na poznanie nowego urządzenia. Samsung starał się jednak zrobić to jak najlepiej patrząc na koronawirusowe możliwości i nieźle to sobie wymyślił. Otóż w materiale wideo zobaczycie przebitki z nowych Galaxy S21, które kręciłem zdalnie zlecając poszczególne ujęcia ekipie filmowej i robotowi z przyczepioną kamerą. Wyglądają trochę jak rendery, ale zapewniam Was, że to smartfony, widziałem na drugiej kamerze jak były ustawiane. Fajny pomysł, jednak brak możliwości chwycenia w dłoń nowych sprzętów to duża strata, szczególnie pod kątem pierwszych wrażeń.

Tak, jak w ubiegłym roku - dostaniemy 3 modele. Galaxy S21, Galaxy S21+ oraz Galaxy S21 Ultra

Pierwsza ważna informacja to powtórzenie zestawy z ubiegłego roku. Podobnie jak S11, modele S21 będą trzy. Mały zwykły S21, większy S21+ oraz wersja niejako premium czyli S21 Ultra. Różnice między konkretnymi modelami nie są kosmiczne, ale ponownie najlepiej w tym zestawieniu wypada największy model Ultra. Ale od razu powiem, rewolucji we flagowcach Samsunga nie ma i nastawcie się raczej na ewolucję.

Przeczytaj też: Recenzja Samsung Galaxy S20 Ultra

Ta na pierwszy rzut oka dotyczy wyglądu smartfonów. Samsung chyba wziął sobie do serca uwagi z ubiegłego roku i zrezygnował z wielkiej brzydkiej czarnej wyspy na aparaty. Nie oznacza to jednak, że wtopił soczewki w plecki i nic tu nie wystaje - nie wydaje mi się też by kiedykolwiek w przyszłości udało się to zrobić, nie przy tak rozbudowanych aparatach i takich matrycach. Zastanawiam się cały czas jak nazwać ten pomysł, aparaty wydają się jakby doklejone w lewym górnym rogu tyłu obudowy.

Najfajniej wygląda to w innych niż czarna wersjach kolorystycznych szczególnie, że wystający element z aparatami łączy się płynnie z ramką i ma taki sam kolor. Choć rozumiem, że nie każdy zaakceptuje na przykład nieco "cygańsko-złotą" wstawkę, na szczęście są też srebrne, a w czarnym modelu czarne. Ale sami przyznacie, że wygląda to lepiej niż wyspy z S20, a sam Samsung wierzy, że będzie to, cytuję "nowy standard w kategorii mobile". Mi akurat ta zmiana się podoba, szczególnie że w tym roku zdecydowano się na niebrzydkie kolory i matowe wykończenie plecków.

Nowy-stary wyświetlacz S21

Nowy Samsung Galaxy S21 dostał nowy, podobno najinteligentniejszy wyświetlacz Dynamic AMOLED 2X oferujący adaptacyjne odświeżanie 120 Hz. Mały model to 6,2, większy model z plusem ma też oczywiście większy ekran o przekątnej 6,7 cala. S21 i S21+ mają płaskie ekrany, S21 Ultra natomiast minimalnie zagięty. Każdy smartfon z serii Galaxy S21 posiada technologię chroniącą wzrok Eye Comfort Shield, która automatycznie ucina niebieskie światło.

Sprzęty otrzymały większy (podobno aż 1,7x) czytnik linii papilarnych pod ekranem, co ma się przełożyć na lepsze i szybsze odblokowywanie smartfona. W poprzednim modelu skaner działał naprawdę sprawnie, więc jestem bardzo ciekawy czy zauważymy różnicę.

Aparaty w Galaxy S21

Rewolucji nie ma też w aparatach, a obietnice o tym jak bardzo ulepszone AI wpłynie na faktyczne zdjęcia trzeba sprawdzić w praktyce. Możemy nagrywać filmy w rozdzielczości 8K, a podczas podglądu robić z nich statyczne zdjęcia w wysokiej rozdzielczości. Pewnie nie zawsze, bo trudno mi uwierzyć, że algorytm złapie każdą klatką obiektu w ruchu, ale obietnica brzmi obiecująco. Poprawiono podobno stabilizację również w nagraniach w 60 fpsach, choć przecież ubiegłoroczne Samsungi naprawdę dobrze stabilizowały nagrania.

Wprowadzono tak zwane Director's View, w którym podczas kręcenia wideo możemy przełączać się błyskawicznie między obiektywami. Jest też opcja jednoczesnego nagrywania filmów tylnym i przednim aparatem. Dostaniemy znany z S20 single take, gdzie aparaty rejestrują jednocześnie różne ujęcia, a my później wybieramy to najlepsze. Ma ich teraz być więcej, a AI odpowiedzialne za wybór scen lepsze i bardziej godne zaufania. Na pewno sprawdzę dynamiczne slow-motion, które automatycznie zwolni i przyspieszy ujęcie. Ulepszono podobno tryb portretowy i wirtualne oświetlenie. Jak bardzo? Nie wiem, Samsung w przeciwieństwie do innych producentów nie zdecydował się na bezpośrednie porównania z ubiegłorocznym modelem czy trybami portretowymi konkurencji.

Ulepszono również Space Zoom we wszystkich modelach. Zooma można zablokować, co powinno wyeliminować przynajmniej część drgań przy większych przybliżeniach. Kosmiczny zoom tak jak w ubiegłym roku, 30 krotny w S21 i S21+, stukrotny w modelu Ultra. Chętnie sprawdzę, czy tym razem zbliżenia powyżej x30 będą używalne.

SmartThings Find to nowa funkcja odnajdywania urządzeń Samsunga. Coś jak ta od Apple i jestem ciekawy jak sprawdzi się w praktyce. Jeśli dobrze rozumiem zadziała to nawet jeśli urządzenia będą offline, tylko zastanawiam się jak miałoby to wyglądać. U Apple system pamięta po prostu kiedy ostatni raz sprzęt był widoczny i zapamiętuje tę lokację, więc pewnie tu będzie podobnie. Przy okazji firma pokazała Galaxy SmartTag, czyli własny lokalizator który przypinamy do plecaka, kluczy czy na przykład obroży psa.

Nowy szybszy Exynos, tylko czy będzie się też mocniej grzał?

Każdy z modeli Galaxy S21 otrzymał autorski procesor Samsunga wykonany w technologii 5 nanometrów. Chip ma być o 20% szybszy od poprzednika, a GPU 35% szybsze. AI zyskało podobno dwukrotnie. A o ile bardziej będzie się grzał? Tego Samsung nie zdradził. Jeśli jednak spodziewaliście się, że podobnie jak w ubiegłorocznym Note, Europa również dostanie Snapdragona - no cóż, trochę rozczarowanko.

Modele S21 i S21+ dostaną 8 GB pamięci RAM oraz wersje 128 GB i 256 GB pamięci na dane. S21 Ultra natomiast 12 GB / 16 GB RAM oraz 128/256/512 GB pamięci na dane.

Zyskać ma również czas pracy na jednym ładowaniu. AI ma czuwać nad zużyciem energii i odpowiednio dostosowywać je zarówno jeśli chodzi o odświeżanie ekranu jak i kierując się sposobem użytkowania smartfona. Zobaczymy jak w praktyce, bo pojemność baterii zmieniła się tylko w modelu z plusem, z 4500 mAh w S20+ na 4800 mAh w S21+. Zwykły S21 ma tak samo jak rok temu 4000 mAh, a S21 Ultra 5000 mAh. A w związku z tym, że każdy model obsługuje 5G

Najwięcej bajerów ma oczywiście model Ultra. W tym najwięcej aparatów, bo aż cztery i względem modeli S21 i S21+ dochodzi jeszcze drugi obiektyw tele. Dostajemy też nowy sensor 108 mpix z autofokusem z detekcją fazy i twarzy oferujący podobno 64x lepsze odwzorowanie kolorów i 3x lepszy zakres dynamiczny. Tryb pro oferuje natomiast 12bitowe zdjęcia RAW.

Galaxy S21 Ultra pozwoli kręcić wideo w 4K 60 fps wszystkimi dostępnymi obiektywami, jest też wspomniany 100 krotny Space Zoom, ale nieco inny niż w S20 Ultra. Korzysta z dwóch teleobiektywów, co daje 3x i 10x zoom optyczny, dalej to już korzystanie z dużej matrycy. Aparaty dostały też ulepszony tryb nocny.

Ekran w S21 Ultra ma 6,8 cala, to Dynamic AMOLED 2X, ten jednak zaoferuje odświeżanie 120Hz również w rozdzielczości WQHD+. Obstawiam jednak, że mało kto będzie z tego korzystał, bo bateria będzie pewnie wtedy drenowana na potęgę. 1500 nitów maksymalnej jasności brzmi naprawdę dobrze, więc pewnie nawet przy dużym słońcu nie będzie problemu z obsługa ekranu.

Tak jak spekulowano, Galaxy S21 Ultra będzie obsługiwał rysik S Pen, więc plotki o tym, że to koniec Galaxy Note nabierają na sile. Piórko nie będzie jednak elementem zestawu i trzeba je będzie dokupić oddzielnie.

Dostępność i polskie ceny Galaxy S21

Nowe smartfony mają pojawić się na rynku 29 stycznia, zamówienia przedpremierowe można natomiast składać od 14 stycznia. Znamy już polskie ceny poszczególnych modeli:

S21 8GB+128 GB - 3899 zł
S21 8GB+256GB - 4099

S21+ 8GB 128GB - 4799 zł
S21+ 8GB 256GB - 4999

S21 Ultra 12+128 - 5749 zł
S21 Ultra 12+256 - 5999 zł

S21 Ultra 16+512 - 6549 zł

I na koniec jeszcze kilka słów no nowych słuchawkach. Galaxy Buds Pro to tak jak plotkowano ulepszona wersja popularnej bezprzewodowej propozycji od Samsunga.  I tak, dodano do nich wreszcie system redukcji dźwięków otoczenia. A w związku z tym, że to konstrukcja dokanałowa, ANC będzie na pewno lepsze niż w dousznych Galaxy Buds Live. Nowe słuchawki są również wodoodporne i spełniają normę IPX7. Nie popływacie w nich w basenie, ale przetrwają deszcz. Inteligentne przełączanie się między urządzeniami to natomiast podobna funkcja jaką mają słuchawki Apple z serii AirPods.

I jak Wam się podobają nowe smartfony Samsunga? Zdecydujecie się na przesiadkę z poprzedniej generacji czy to jednak za mało zmian?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu