72

Połowa nowych samochodów jest ekologiczna. Jedno z europejskich państw może się pochwalić takim wynikiem

Samochody ekologiczne, zwłaszcza elektryczne, wciąż stanowią egzotykę w naszym kraju. Sprzedaż nie jest duża, podobnie z wiedzą na ten temat. Chociaż większym problemem jest opłacalność inwestycji, ceny "zielonych" pojazdów. Ta bariera nie dotyczy jedynie Polski, zmagają się z nią także bogate społeczeństwa Zachodu. W niektórych krajach zmiany są jednak zauważalne, zainteresowanie "zielonymi" pojazdami rośnie, czasem robi spore wrażenie. Doskonałym przykładem Norwegia.

Ekologiczne samochody w przypadku Polski oznaczają głównie pojazdy zasilane gazem. Czy Polacy decydują się na nie z uwagi na troskę o środowisko? Nie, chodzi raczej o ceny paliwa. Czynnik ekonomiczny oraz przeróżne bonusy stały się lepem przyciągajacym… Norwegów. Kilka miesięcy temu pisałem, że kraj ten zaczyna być prymusem pod względem liczby rejestracyjnych elektryków:

Norwegia od dawna podawana jest jako przykład zmian na tynku motoryzacyjnym, więc informacje, które wypłynęły kilka dni temu, nie mogą być zaskoczeniem dla ludzi śledzących branżę. Ale to nadal zjawisko godne uwagi. Okazuje się, że po drogach skandynawskiego kraju jeździ już sto tysięcy samochodów elektrycznych. To czwarty wynik na świecie. Tyle, że podium zajmują USA, Chiny i Japonia, a zatem państwa ze znacznie większą liczbą ludności – Norwegia ma około 5,2 mln obywateli. Jeżeli spojrzymy na liczbę elektryków przypadającą na tysiąc obywateli, okaże się, że lider pojawił się właśnie na Północy.[źródło]

Wracam do tematu, ponieważ najświeższe doniesienia z tego kraju wskazują, iż ekologiczne samochody (elektryki oraz hybrydy) stanowią ponad połowę nowych aut w Norwegii. Hybrydy to już 1/3 nowych pojazdów. Jedni stwierdzą „kto bogatemu zabroni”, inni powtórzą, że tylko idiota nie skorzystałby z bonusów, które przysługują właścicielom tych samochodów. Bo nie chodzi tu jedynie o niższe podatki. Ale i tak należy docenić Norwegów za szybkość wprowadzania zmian. Dotyczy to zarówno władz, które dały „marchewkę”, jak i społeczeństwa, które postanowiło ją wziąć. W efekcie spada emisja spalin, powietrze zyskuje na jakości. My póki co musimy się zadowolić obietnicami stworzenia rodzimego elektryka.