151

Koniec z szarżami na szosach? Przymusowy tempomat ograniczy prędkość jazdy samochodu

Szarże na szosach prowadzą do wielu wypadków, a te nierzadko kończą się ciężkimi uszkodzeniami ciała lub nawet śmiercią. W samym tylko 2016 roku śmierć na unijnych drogach poniosło ponad 25 tysięcy osób, spora część z nich straciła życie z powodu niedostosowania prędkości do warunków na drodze, brawury kierowców. Czy można ją utemperować wykorzystując rozwiązania techniczne? Można. I niewykluczone, że urzędnicy UE pójdą w tym kierunku. A jeśli nie oni, zrobią to firmy...

Samochód nie musi być w pełni autonomiczny, by narzucać kierowcy niektóre rozwiązania. Przecież już dzisiaj działają w nim przeróżni asystenci (przeróżne asystenty) i nierzadko to oni decydują o zachowaniu auta na drodze. Część kierowców jest zadowolona z takich dodatków, część je przeklina. Nic nie wskazuje jednak na to, by rozwój w tym kierunku miał być przerwany – o postęp będą walczyć i producenci, i organy unijne.

Wspominam o tym, ponieważ w Sieci krąży informacja o inteligentnych tempomatach, które mają się stać przymusowe już za kilka lat. Producenci byliby zobowiązani do ich instalowania, kierowca powinien (choć nie musi) wykorzystywać to wsparcie. Na czym polega? Z pomocą GPS ów asystent ustalałby gdzie się znajduje i jaka jest dopuszczalna prędkość na tej drodze. Poinformuje kierowcę, jeśli zostanie ona przekroczona, a jeśli ten nie zareaguje… pojazd sam zacznie hamować. Miałyby się pojawić pewne wyjątki (np. przy wyprzedzaniu), ale ogólny wydźwięk jest jasny: pojazdy będą miały większą władzę, by w ten sposób chronić ludzi przed nimi samymi, ich lekkomyślnością.

Zaraz podniesie się alarm: urzędasy z Brukseli znowu chcą namieszać! Spowodują wzrost cen aut, ograniczą naszą wolność. Powinni się zająć prawdziwymi problemami, a nie prędkością jady! Widziałem już wypowiedzi tego typu. Sęk w tym, że owe ograniczenia/nakazy… nie są czymś pewnym. Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu podjęła ten temat i zaproponowała uczynienie pakietu rozwiązań standardowymi, ponieważ odpowiednie przepisy w tej kwestii nie zmieniały się od poprzedniej dekady. Tymczasem świat motoryzacji poszedł w tym czasie do przodu, pojawiły się nowinki, które warto wprowadzać, by zadbać o bezpieczeństwo obywateli. Chodzi nie tylko o inteligentny tempomat, ale też np. asystenta informującego o konieczności zapięcia pasów w całym aucie czy rozwiązania dla ciężarówek – by stały się bardziej bezpieczne dla innych uczestników ruchu drogowego.

Jeśli zaczniemy się zagłębiać w doniesienia z Brukseli, okaże się, że przemocą nie będziemy „uszczęśliwiani” wspominanymi tempomatami. Możliwe, że stanie się to standardem, ale prawda jest taka, że producenci… już wprowadzają to rozwiązanie. Nie tylko koncerny z UE – podobnie robią Amerykanie czy Japończycy. Chichot losu może polegać na tym, że ktoś będzie się sprzeciwiał „unijnym zapędom”, ale jednocześnie skotysta z tych wszystkich asystentów w swoim nowym aucie. Bo dali mu to producenci, a nie nakazali urzędnicy. Dowcip będzie tym większy, że to właśnie biznes będzie nam narzucał takie „udogodnienia”. Jak? Wystarczy wspomnieć o producentach aut czy ubezpieczycielach, którzy zdobędą informacje na temat naszej jazdy i na tej podstawie będą ustalać składki ubezpieczeniowe lub decydować o gwarancji.

Ktoś może się zżymać na zakusy unijnych instytucji, lecz po pierwsze, działają one w naszym interesie (25 tysięcy ofiar na drogach to jednak sporo i warto działać, by tę liczbę redukować), a po drugie, docelowo auta i tak mają być autonomiczne. Czy chcą tego urzędnicy? Pewnie tak, lecz to nie od nich wyszła ta inicjatywa. Kiedy pojazdy nie będą już potrzebowały nas do prowadzenia, narzucą nam warunki jazdy i niewiele będzie można z tym zrobić. To Tesla, Ford, VW i Toyota zdecydują czy maszyna będzie się stosować do przepisów czy też je zignoruje. Chyba nie muszę pisać, który scenariusz wydaje się bardziej prawdopodobny. W obliczu tych zmian, inteligentny tempomat, który zaraz może wywołać poruszenie, wydaje się czymś naprawdę niewinnym.

Samochód będzie za nas decydował i trzeba się z tym pogodzić