6

Saints Row 4 vs. GTA V i FIFA free-to-play – GAMEINFORMATOR#28

Już za tydzień w niemieckiej Kolonii rozpoczną się coroczne targi Gamescom, które będą największym tego typu wydarzeniem, tak blisko naszej zachodniej granicy. Widać, że część developerów  właśnie na tę imprezę przygotowuje ujawnienie swoich najgłośniejszych premier na przyszły rok, nie wszystkim jednak taka sztuka się udała, czego przykładem jest Valve, o którym przeczytacie niżej. A co […]

Już za tydzień w niemieckiej Kolonii rozpoczną się coroczne targi Gamescom, które będą największym tego typu wydarzeniem, tak blisko naszej zachodniej granicy. Widać, że część developerów  właśnie na tę imprezę przygotowuje ujawnienie swoich najgłośniejszych premier na przyszły rok, nie wszystkim jednak taka sztuka się udała, czego przykładem jest Valve, o którym przeczytacie niżej. A co jeszcze dla Was przygotowałem: czy „Saints Row 4” pobije „GTA V”, „FIFA” w modelu free-to-play.

„FIFA World” tylko w Brazylii i Rosji

BRIC – takim właśnie mianem ochrzczone zostały przez ekonomistów, 4 rozwijające się kraje, które w dobie kryzysu „ciągnąć” miały światową gospodarkę. Teraz Electronic Arts postanowiło wyróżnić dwa spośród nich i przygotować dla ich mieszkańców specjalną wersję swojej kopanki w modelu free-to-play.

fifa-14_o

Chodzi to o Brazylię Rosję, które jeszcze w listopadzie otrzymają dostęp do produkcji opartej na trybie Ultimate Team, polegającym na zdobywaniu kart, aby następnie skompletować z nich swoją wirtualną drużynę.

Co jeszcze ma się znaleźć w tym mniejszym bracie klasycznych odsłon? Przede wszystkim to, czym „Fifa” nigdy nie zawodzi, czyli licencje – lig będzie 30, a klubów 600. Rosjanie i Brazylijczycy mogą już testować tytuł w ramach zamkniętej bety, która będzie miała szansę powtórzyć sukces starszej „Fify Online 3”, wciąż cieszącej się niesłabnącą popularności w Korei Południowej, a jej twórcy planują nawet dalszą ekspansję. Szkoda tylko, że grafika nie jest najwyższych lotów.

„Left 4 Dead 3” w produkcji?

Jakie jest niebezpieczeństwo kiedy zaprasza się ludzi z zewnątrz do zwiedzenia studia developerskiego? Mogą oni zobaczyć coś czego nie powinni, a nawet to udokumentować. Tak było w przypadku Valve, które pozwoliło uczestnikom turnieju „Dota 2” na zwiedzenie swojej siedziby.

Uczestnicy przechadzki zauważyli, że jednen z monitorów w biurze wyświetla listę aktualnych projektów, wśród których znajduje się właśnie „Left 4 Dead 3”, a także nowa wersja silnika,  na którym produkcja ta działa – Source Engine 2.

0-600x400

Wiarygodności poszlakom dodał także fakt, że kilka dni później użytkownicy Steama donosili, że po wpisaniu w wyszukiwarkę tytułu produkcji, ich oczom ukazywała się trzecia część serii traktującej o eksterminacji nieumarłych bronią palną. Podana była nawet cena wynosząca 39,99 euro.

0002G03YYBNDXJWX-C116-F4

Steam po raz kolejny stał się areną przecieków dotyczących nadchodzących produkcji. Do tej pory przeważnie znajdowały one swoje potwierdzenie w rzeczywistości i przyznam, że tym razem bardzo bym się ucieszył z takiego obrotu sytuacji. Zombie nigdy dość!

CZY „SAINTS ROW 4” POBIJE „GTA V”

Już za 11 dni swoją premierą będzie miała kolejna odsłona jednej z najbardziej „odjechanych” serii w historii gier wideo – „Saints Row 4”. Święci zaistnieli w świadomości graczy już 7 lat i od początku stanowili dość twórczą odpowiedź na niepodzielne panowanie „Grand Theft Auto”. Jednak walczyć z dziełem Rockstara nigdy nie było łatwo i jak do tej pory nikomu nie udało się zdetronizować tej kultowej gansterskiej serii.

Dlatego twórcy ze studia Volition znaleźli własną receptę na sukces w przedstawieniu rozgrywki o wiele bardziej „na luzie” niż pokazywały to Gwiazdy Rocka. Pomysł chwycił, marka stała się rozpoznawalna, a jej czwarta część ma aspiracje do przesunięcia granic absurdu jeszcze dalej.

„Czwórka” będzie kontynuować wątek fabularny trzeciej części, w którym głównym zadaniem gracza będzie odparcie kosmicznej inwazji. Jeśli jednak pojawiły się Wam już w głowach obrazki a la „Dzień Niepodległości” to się głęboko pomyliliście. Przybysze spoza Drogi Mlecznej wykazali się sprytem godnym chińskiego generała Sun Zi i porwali postać przez nas sterowaną, a następnie umieścili ją wewnątrz zaprojektowanej wirtualnej symulacji. Trzeba przyznać, że nie jest to zwykła klisza fabularna…

I to właśnie fabule poświęcony jest najnowszy dziennik developerski:

Jednak nie samą historią fani żyją. A np. także zaangażowanymi w produkcję gwiazdami. Wielu z nas ma zapewne w pamięci dość ryzykowne posunięcie świętej pamięci THQ, które do promocji „dwójki” zdecydowało się zaangażować… gwiazdę filmów pornograficznych, Terę Patrcik. Tym razem na takie zagrywki nie mamy co liczyć, gdyż jak powiedziała producentka „Saints Row IV” Kate Nelson magazynowi „Edge”:

Uważam, że w marketingu growym ważne jest, by reklamowana była główna esencja danej produkcji, a skupienie się na gwieździe porno nie za bardzo pasuje do Saints Row, które jest parodią. Lubimy żartować.

To prawda, Volition lubi żartować. Jednak czasami najlepszym komentarzem dla niektórych gagów jest brak komentarza, ja sam tak właśnie zareagowałem przy okazji misji, w której naszym celem było oblewanie mieszczuchów fekaliami czy katowanie ich gigantycznym dildo.

Ważnym elementem każdego sandboxa była też zawsze ścieżka dźwiękowa, która niekiedy sama z siebie powodowała, że aż nie chciało się wysiadać z samochodu, aby nie przerwać jakiegoś świetnego kawałka. Twórcy „Saints Row 4” także i na muzykę nie pożałowali funduszy – w końcowej wersji znajdzie się bowiem aż 109 kawałków, podzielonych na 7 rozgłośni. Z ich pełnym spisem możecie się zapoznać tutaj. Przy okazji ujawniono także kluczowy element edycji kolekcjonerskiej jakim będzie Dubstep Gun (pełna replika growego odpowiednika) z funkcją MP3.

A propos edycji specjalnych, to polecam zapoznać się Wam z tym tekstem Kamila, w którym przedstawia on zalety kolekcjonerki za milion dolarów.

Na tle konkurencji „Saints Row 4” wyróżniała się także zawsze rozbudowanym edytorem postaci, który pozwalał tworzyć naprawdę interesujące wizerunki postaci. Przed kilkoma dniami twórcy oddali w ręce graczy właśnie ten edytor, aby Ci mogli już tworzyć swoje awatary, które potem będą mogli zaimportować do edycji premierowej. Możecie go pobrać stąd.

Muszę przyznać, że ja nie mam już żadnych wątpliwości, co do tego czy warto za niecałe dwa tygodnie warto wybrać się do sklepu po wiadomy tytuł. Jestem pewien, że będzie to świetny umilacz czasu poprzedzający premierę „GTA V”, a kto wie, może ta część będzie pierwszą, która zasiądzie na fotelu gangsterskiego lidera? Jeśli Wy macie jeszcze wątpliwości to zostawiam Was z powyższym świetnym filmikiem sam, na sam.

Foto 1, 2 ,3, 4