nowy jork
6

Systemy rozpoznawania twarzy? Ten test pokazał, że dopiero raczkują i nie można na nich polegać

Systemy rozpoznawania twarzy wydawać się mogą już w miarę dojrzałą technologią, z której można zrobić użytek na co dzień. No cóż — ta próba pokazuje, że bardziej sprawdzają się przy odblokowywaniu smartfona, niż faktycznym wykrywaniu potencjalnego zagrożenia.

2019 to już czas, w którym wielu z nas jest przekonanych, że możemy być śledzeni… właściwie zawsze i wszędzie. Miniaturyzacja wszelkiej maści urządzeń do nagrywania i podsłuchiwania jest na tyle zaawansowana, że raczej nie stanowi to większego problemu. I to nawet wtedy, kiedy strona zainteresowanymi takimi treściami nie ma wcale budżetu opiewającego w setkach tysięcy złotych. Ba, powiem więcej, czasami wystarczy… po prostu zainstalowany w tajemnicy program na telefonie. Kilka miesięcy temu wspominałem wam o najbardziej przerażającym systemie monitoringu. Chińska firma Watrix pracuje nad rozwiązaniem, które rozpoznawanie twarzy zostawia w tle — i skupia się na identyfikacji po sylwetce oraz sposobie poruszania. I patrząc na to jak bardzo to pierwsze nie poradziło sobie na nowojorskich ulicach, zupełnie mnie to nie dziwi.

Rozpoznawanie twarzy kierowców: chybiony eksperyment na nowojorskich ulicach

Twarz można zamaskować. Można unikać spojrzenia kamer i kombinować tak, aby nie dać się złapać. Profesjonaliści prawdopodobnie zdążyli już wypracować metody, które pozwolą im przemknąć się niepostrzeżenie w świecie najeżonym takimi systemami — tak jeszcze kilka tygodni temu pisałem o wyższości systemów rozpoznawania skupiających się na całym ciele, w zestawieniu z rozpoznawaniem twarzy. Okazuje się jednak, że w zależności od sytuacji — sprawy mogą okazać się jeszcze łatwiejsze, bo właściwie nie trzeba specjalnie kombinować. W 2018. roku na moście Roberta F. Kennedy’ego w Nowym Jorku testowano system rozpoznawania twarzy, który miałby pozwolić ekspresowo wykryć i poinformować służby o tym że wykryto osoby, które potencjalnie stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców. I choć słuszność sięgania po takie środki i inwigilacji obywateli może budzić spore wątpliwości, to w tej formie chyba niespecjalnie jest się czego obawiać. Z korespondencji która trafiła w ręce redakcji The Wall Street Journal wynika, że na tę chwilę projekt okazał się być ogromną wpadką. Przez kilka miesięcy nie udało mu się wykryć żadnej twarzy z odpowiednim zestawem szczegółów, by dane te miały jakiekolwiek znaczenie w szerszej perspektywie i do czegokolwiek się przydać.

Co zawiodło? Trudno powiedzieć — jak już wielokrotnie widzieliśmy na wszelkiej maści prezentacjach, systemy rozpoznawania twarzy są już naprawdę zaawansowane i… wyglądają dość przerażająco. Najwyraźniej jednak kompletnie nie sprawdza się w przypadku ruchu. Jednak o ile mknięcie kilkanaście czy kilkadziesiąt mil na godzinę jestem w stanie zrozumieć, to jako osoba której nie raz zdarzyło się utknąć w nowojorskich korkach… nie do końca rozumiem jak to się stało, że przez kilka tygodni prób zebrania danych w tym zakorkowanym mieście, eksperyment okazał się aż taką porażką. Ale jak widać, jeszcze spora droga przed nami w tej kwestii…

Źródło