21

Rozmiar ma znaczenie. Testy Google Nexus 7

Ktoś puścił kiedyś plotkę, że rozmiar się nie liczy. Ważna jest sprawność i potencjał. Niestety prawda jest taka, że rozmiar się liczy i to bardzo. To, jak urządzenie leży w dłoni i jakich jest rozmiarów bezpośrednio decyduje o tym gdzie i jak będziemy mogli z niego skorzystać. Pozostałe parametry dostrzegamy dopiero później. Z racji swoich […]

Ktoś puścił kiedyś plotkę, że rozmiar się nie liczy. Ważna jest sprawność i potencjał. Niestety prawda jest taka, że rozmiar się liczy i to bardzo. To, jak urządzenie leży w dłoni i jakich jest rozmiarów bezpośrednio decyduje o tym gdzie i jak będziemy mogli z niego skorzystać. Pozostałe parametry dostrzegamy dopiero później.

Z racji swoich rozmiarów mój iPad leży w szufladzie. Za to dużo częściej korzystam z Kindle-a. Jestem użytkownikiem, którego kompletnie nie obchodzi system operacyjny, parametry procesora, pamięć wewnętrzna, itp. Ma być wygodnie, prosto, szybko i długo. A jak jest w przypadku Nexusa?

Pierwsze wrażenia

Po pierwsze, w końcu, ktoś zadbał o właściwe opakowanie. Jest przyjemne, eleganckie, jak na sprzęt w okolicach 1000zł, to nawet powiedziałbym, że bardzo ekskluzywne, bo np. lustrzanki kilka razy droższe mają tragiczne opakowania.

Wracając jednak do samegu urządzenia, jego proporcje są dobrane tak, że wygodnie leży w dłoni i muszę przyznać, że to jest właśnie najbardziej odpowiadający mi rozmiar tabletu. Trochę większy od Galaxy Note, a znacznie mniejszy od iPada. Coś w okolicach Kindle-a, którego można schować w kieszeni.

Materiały, z których wykonany jest Nexus nie pozostawiają wiele do życzenia. Z przodu szkło z goryla. Palcuje się jak każde inne, wiec do zdjęć trzeba je czyścić, a przy spotkaniu z kluczami, albo innymi metalowymi gadżetami, które noszę w plecaku i tak się porysuje. Szału więc nie ma. Bardzo przyjemny jest plastik, z którego wykonana jest tylna pokrywa, w dotyku jest jak perforowana skóra samochodowej kierownicy. Lubię to!

Minusy obudowy, które mnie osobiście drażnią są dwa. Pierwszy to fakt, że szczelina na głośnik jest tak długa, że obudowa nad nią lekko się ugina. Drugi to plastik, z którego wykonana jest ramka okalająca ekran. Udaje metal, ale jej spasowanie w dolnej części, zwłaszcza w okolich gniazd jest takie, że zagnieżdżą się tam zaraz okruszki i paproszki okupujące dno plecaka. Oczywiście jeśli nie macie w plecaku okruszków (taaa, pewnie) to pozostanie wam jedynie nie przyglądać się dolnej części Nexusa.

Jak to działa?

Przejdźmy teraz do tego, jak urządzenie działa. A no okazuje się, że działa bardzo dobrze. Nie ma się do czego przyczepić. Jest ładnie, płynnie i bez specjalnych lagów. Niezależnie od tego, czy oglądałem film – za free jest Transformers – czy grałem w Dead Trigger było ok. Takie sprawy jak przeglądarka, czyli preinstalowany Chrome, Skype, Facebook itp. nie wymagają chyba komentowania. Po prostu działają. Skype rozpoznaje bez problemu kamerę zamontowaną na przedniej części ekranu.

Co ma bezpośredni wpływ na użytkownie to bateria. Po około 6 godzinach intensywnej zabawy, głównie grania i oglądania video bateria rozładowała się prawie całkowicie. Oczywiście jeśli włączymy tryb: żebram o prąd – szukam światłości, to pewnie dociągniemy do 10 godzin, ale kto lubi wyłączać WiFi, albo domyślać się, co wyświetlane jest na ekranie.

Co może denerwować?

Jako, że nie aspiruję do bycia Mojżeszem, nie denerwuje mnie brak aparatu na tylnej stronie. Śmieszy mnie robienie zdjęć tabletem. Chociaż pewnie niektórzy stwierdzą, że to ważne, a brak jest dyskwalifikujący.

Denerwują mnie trzy rzeczy. Pierwszą jest takie wyprofilowanie obudowy, że nie wszystkie słuchawki będą mogły dostąpić źródła dźwięku, który jest zadowalający. Duże wtyki w słuchawakach średniej klasy po prostu nie pasują tak, jak powinny. Rezultatem jest więc ciągłe poprawianie, rozłączanie kanałów przy najmniejszych ruchach urządzenia.


Druga sprawa to brak czytnika kart, chociażby SD. Ja rozumiem, że idziemy w kierunku iPada, ale jednak taki mały czytniczek, by się zmieścił. Tak, żeby można było wakacyjne zdjecia przeglądać na tablecie, a do tego mieć ich kopię zapasową.  Trzecia rzecz to brak 3G/LTE, który jest dla mnie niesamowicie zaskakujący i jednak skłania ku temu, żeby przychylniej patrzeć w kierunku iPada. Przecież decydując się na tablet, chcę mieć pewnego rodzaju niezależność od infrastruktury.

Podsumowując, jak na urządzenie za 1000zł mogę go polecić. Niestety nie jestem stanie wydać jednoznacznego werdyktu, że wolałbym Nexusa od iPada mini. Będzie problem, bo szczegóły techniczne nie są chyba aż tak znaczące jak przyjemność z korzystania. No chyba, że się mylę?