6

Roweru nie wypożyczysz. Przez deszcz w Lipsku

Rano pisałem o parasolu i pozostanę w „deszczowym klimacie”. Tym razem jednak będzie o problemach, jakie wywołują ulewy, a ściślej pisząc o jednym przypadku, który w dość ciekawy sposób połączył oberwanie chmury nad Lipskiem oraz miejskie wypożyczalnie rowerów w kilku polskich miastach. Dziwny miks? Tylko pozornie – szybko okazuje się, że sytuacja nie jest nadzwyczajna, […]

Rano pisałem o parasolu i pozostanę w „deszczowym klimacie”. Tym razem jednak będzie o problemach, jakie wywołują ulewy, a ściślej pisząc o jednym przypadku, który w dość ciekawy sposób połączył oberwanie chmury nad Lipskiem oraz miejskie wypożyczalnie rowerów w kilku polskich miastach. Dziwny miks? Tylko pozornie – szybko okazuje się, że sytuacja nie jest nadzwyczajna, a podobne wypadki mogą się zdarzać częściej.

Ulewy, wichury i burze to w ostatnim czasie nie tylko problem Polski – sąsiedzi również się z nim zmagają. Lipsk zmierzył się np. z oberwaniem chmury, którego efektem było m.in. zalanie serwerów firmy Next Bike. Być może sprawa w Polsce przeszłaby bez echa, gdyby nie fakt, że efekty owego zalania odczuli mieszkańcy Warszawy, Wrocławia, Opola i Poznania. Przynajmniej ci, którzy korzystają z wypożyczalni rowerów.

Intel partnerem technologicznym AntywebFirma Next Bike działa w kilkudziesięciu miastach na świecie, a w gronie tym znajdziemy m.in. wymienione wyżej lokalizacje w Polsce. Awaria w Lipsku sprawiła, że na stacjach w naszym kraju (choć to problem globalny) pojawiał się komunikat informujący, iż urządzenie nie działa. Rowerów nie można było wypożyczać, ale na szczęście pozostała opcja ich zwrócenia – pojazd należało przypiąć do stojaków i poinformować o tym biuro obsługi. Wiele osób stwierdzi, że całe zajście nie jest godne uwagi: awaria trwała krótko, ogromnych strat zapewne nie wygenerowała, nie doprowadziła też do paraliżu komunikacyjnego. Trudno się z tym nie zgodzić, ale…

Jednocześnie warto zwrócić uwagę na samo zjawisko: deszcz w niemieckim mieście sprawia, że w jednej chwili w Polsce znika usługa, z której korzysta spora liczba osób. Oczywiście wcześniej też często dochodziło do sytuacji, gdy problem w jednym miejscu na świecie szybko wywoływał lawinę kłopotów w innych regionach globu, ale dzisiaj proces ten przebiera na szybkości (trudno stwierdzić, czy staje się też bardziej odczuwalny). W kolejnych latach pewnie będziemy mieli sytuacje podobne do opisanej powyżej – coraz więcej firm świadczy usługi w skali globalnej i procesu nie jesteśmy w stanie zatrzymać.

Zagrożenia nie można bagatelizować, ponieważ klimat się zmienia i na nawałnice trzeba się po prostu przygotować (zbieżność słów z opinią polskiej urzędniczki przypadkowa). W pakiecie z szybkim i powszechnym dostępem do informacji, globalizacją usług oraz produktów, a także możliwością korzystania z pracowników, doświadczenia i ofert firm w innych krajach dostajemy również ryzyko wystąpienia problemów nawet wtedy, gdy u nas wszystko działa sprawnie.

Źródło grafiki: nextbike.pl