robot kuri grafika
4

Robot który śledzi i nagrywa nas każdego dnia. I to ma być atrakcyjne?

Im więcej czytam o technologicznych nowinkach, tym bardziej mam wrażenie, że świat stanął na głowie. Bo w jaki sposób fakt, iż dajemy się śledzić i nagrywać każdego dnia ma być dla mnie atrakcyjny? Oświećcie mnie, bo nie mam najmniejszego pojęcia...

W ostatnich latach jesteśmy świadkiem ogromnego skoku nie tylko w kwestii rozwoju technologii, ale także jej miniaturyzacji. Ogromne kamery wideo już dawno zamieniliśmy na ich dużo mniejsze odpowiedniki. A jeżeli nie wymagamy kinowej jakości, to — nie przesadzam — takie urządzenie można ukryć w długopisie, albo innym małym przedmiocie codziennego użytku. Śledzenie i podsłuchy stały się łatwiejsze niż kiedykolwiek — bo nawet jeżeli nie korzystamy z żadnych dodatkowych akcesoriów, to jesteśmy otoczeni kamerami i mikrofonami. Konsole do gier, komputery, tablety, smartfony i reszta urządzeń mają je w standardzie, a zadaniem twórców oprogramowania jest zadbać o bezpieczeństwo ich użytkowników. Kilka dni temu w internecie zawrzało, kiedy pani polityk stwierdziła, że ludziom nie zależy na prywatności. I patrząc na projekty takie jak Kuri Robot odnoszę wrażenie, że może mieć rację.

Robot Kuri — śledzi, fotografuje i nagrywa z nami filmy

O robocie Kuri po raz pierwszy usłyszeliśmy na tegorocznych targach CES, ale od tego czasu projekt nieco ewoluował i towarzysz codziennych aktywności doczekał się kilku nowych funkcji. Każdego dnia Kuri będzie nagrywał osiem filmów — każdy trwający maksymalnie pięć sekund. Urządzenie skorzysta ze świeżej funkcji rozpoznawania twarzy. Po co? Aby nagrywać nas w codziennym życiu w ważnych i niebanalnych momentach, które robot będzie wygrywać i rejestrować. No przecież.

Kiri może teraz poruszać się po domu i nagrywać ważne momenty z twojego życia automatycznie. Nawet te, które mógłbyś przegapić — od wybryków waszych zwierzaków, przez zabawę dzieci kiedy przygotowujesz obiad.

Robot będzie się uczył co lubimy na bazie akceptowanych / odrzucanych przez nas w aplikacji materiałów. I twórcy obiecują, że po jakimś czasie nowa funkcja będzie sprawdzała się w akcji coraz lepiej. Możemy też wskazywać czas i lokalizacje, w której preferujemy nagrywanie — wówczas Kuri będzie się tam regularnie kierował w poszukiwaniu jak najlepszych materiałów. Ale na tym jeszcze nie koniec — udostępnianie materiałów nagrywanych przez robota będzie dziecinnie proste. Kilka kliknięć z poziomu mobilnej aplikacji i będziemy mogli je zamieścić w portalach społecznościowych, albo przesłać bezpośrednio wskazanym kontaktom.

Paparazzi na żądanie

Śledzący robot Kuri

Twórcy są niezwykle dumni z nowych funkcji, których dorobił się ich — skądinąd uroczy — robot. Ja natomiast spoglądam na tych wszystkich uśmiechniętych ludzi w zajawkach reklamowanej funkcji i zastanawiam się, czy naprawdę dotarliśmy do momentu, w którym obserwująca i rejestrująca według własnego uznania nas sztuczna inteligencja stała się celem pożądania? No, może inaczej — niektórzy dotarli. Nie da się nie skojarzyć nowych funkcji proponowanych przez twórców Kuri z typowym śledzeniem, które w połączeniu z rejestrowaniem materiałów jednoznacznie kojarzy mi się z paparazzi. Ci od lat nie dają żyć celebrytom, którzy robią co w ich mocy, by się opędzić od wszędobylskich blasków fleszy we własnym domu. Tutaj zaś będziemy mogli zatrudnić takiego małego, śledzącego nas paparazzi. Wcześniej jednak będziemy musieli za niego zapłacić. Pre-ordery na robota Kuri można składać już teraz. Koszt: 799 dolarów.